To imię wywodzone od greckiego słowa "dysme" oznacza zachód słońca; to, zapewne, aluzja do faktu, że podczas ukrzyżowania doszło do nienaturalnego zaćmienia słońca. W Polsce kojarzy się jednak, najczęściej, z nazwiskiem bohatera znakomitej powieści Dołęgi-Mostowicza; ale Nikodem Dyzma był raczej cwaniakiem i hochsztaplerem, niż świętym. Święty czczony pod tym imieniem prawdopodobnie nosił inne imię, a Dyzmą nazwano go za utworami apokryficznymi. Czy to nie paradoks, że nie znamy imienia pierwszego oficjalnie kanonizowanego świętego? I to świętego, który jako jedyny dostąpił niezwykłej łaski: kanonizował go bowiem osobiście sam Pan Jezus.
Chodzi o Dobrego Łotra, który został ukrzyżowany na Golgocie obok Zbawiciela. Zganił wówczas drugiego złoczyńcę, który urągał Panu Jezusowi i poprosił: "Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa". Usłyszał wtedy zapewnienie, że już niedługo znajdzie się w raju. W taki oto sposób miłosierny Odkupiciel nagrodził jego skruchę i bezgraniczną ufność.
Do rozwoju jego kultu w znaczący sposób przyczynili się Ojcowie Kościoła, bo wielu z nich w swoich pismach rozprawiało o jego postawie na krzyżu i łasce nawrócenia, której dostąpił. A ponieważ niewiele o nim wiadomo, toteż pojawiły się rozmaite legendy, m.in. ta, którą spopularyzował w średniowieczu Aelred z Rievauix. Głosiła ona, że Dyzma wiele lat grasował z grupą rzezimieszków, a kiedy Rodzina Święta w drodze do Egiptu została zatrzymana przez bandę - zafascynowany Dzieciątkiem - stanął w jej obronie. Miał wtedy otrzymać obietnicę, że kiedyś się nawróci.
Kościół Wschodni czci go jako męczennika. Cieszy się kultem jako patron skazanych na śmierć, umierających i nawracających się grzeszników, a także - jako orędownik wzbudzających żal za grzechy. Jest jednym z patronów diecezji przemyskiej.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









