Oto ktoś zauważył, że dzieci coraz częściej bawią się w ostatnich dniach w wojnę. I to nie jakąś tam, nieokreśloną, wojnę, ani nawet w konkretną, lecz dawno minioną, lecz w wojnę o Irak. To taka zabawa "na czasie". Nic w tym, zresztą, dziwnego, bo przecież młodziaki oglądały na ekranach telewizorów relacje z frontu, słyszały o czym tak namiętnie dyskutowali dorośli, a potem rozmawiali między sobą i o jednym, i o drugim. Nawet chłopaki uganiające się za piłką zapowiadają - składając się do strzału - że to będzie kolejna "bomba na Bagdad". Takie czasy, że jesteśmy wprost osaczeni przez zalew informacji, nierzadko tak podawanych, aby rozniecać nasze, i tak już niemałe, emocje. Jeśli my, ludzie dojrzali, miewamy kłopoty z przyswojeniem tego całego szumu informacyjnego, to cóż dopiero dzieci.
Ale, bądźmy szczerzy, my również - a było to w latach, gdy wielu zacnych utracjuszy raju nosiło jeszcze koszulę w zębach - bawiliśmy się w wojnę. Nawet nie usiłowaliśmy jej precyzować, bo dla każdego było jasne, iż chodzi o drugą wojnę światową. Ganialiśmy więc "szkopów", wcielając się a to w czterech pancernych, a to w kapitana Klossa, nieświadomi wszelakich przekłamań historycznych, które symbolizowali ci nieszczęśni bohaterowie telewizyjnych seriali. Może tak być musi, że każde pokolenie dzieci ma swoją wojnę? Ba, gdybyśmy mieli ten rozum co dzisiaj, to pewnie bawilibyśmy się w Armię Krajową albo Narodowe Siły Zbrojne i ganialibyśmy nie tylko za Brunnerem, ale i Klossem, jako agentem sowieckim, a zamiast hełmu pancerniaka zakładalibyśmy np. beret żołnierza Armii Andersa!
Nie samymi wojnami żyje jednak świat, a ludziska chcą być "na czasie" na rozmaite, czasem zabawne, sposoby. W Niemczech niedawno było głośno za sprawą wystąpienia ordynariusza Hamburga, który protestował przeciw... nowym lodom, które pojawiły się na tamtejszym rynku. Chociaż trwa Wielki Post, a więc czas stosowny do wszelakich umartwień, to nie same lody - jako rozkosz dla podniebienia na czas upałów - wzbudziły ów sprzeciw, lecz ich nazwa. A właściwie nazwy, ponieważ producent odwołał się do siedmiu grzechów głównych. Choć, zapewne, nie każdego irytują takie nazwy, jak np. "truskawkowe lenistwo", "pistacjowa nieczystość" albo "waniliowa zazdrość" - bo takie właśnie nazwy, jak przypuszczam, mogą nosić owe lody - to odwoływanie się, w celach marketingowych, do grzechów głównych wydaje się przekroczeniem nie tylko granic dobrego smaku. Cóż, lodziarze handlującymi lodami na nadmorskich plażach od lat mają zwyczaj reklamować je rymowankami nie najwyższego lotu, w stylu: "Odpoczywasz nad Bałtykiem - wsuwaj lody na patyku!", albo "Stary, stary, nie bądź głupi - niech ci żona loda kupi!", itp. Wiadomo, że lody z Niemiec trafiają również na polski rynek, toteż może się zdarzyć, że podczas wakacji schładzaniu naszych wątłych ciał w falach Bałtyku towarzyszyć będą takie np. rymowanki: "Zamiast słuchać pisku mew, liżcie "cytrynowy gniew"!", albo "Jedz lody "rumowa pycha", gdy teściowa na cię czyha!". Mam też propozycję dla ambitniejszych lodziarzy: "Kiedy żona obrażona, od upału prawie kona, "bakaliowa chciwość" lepsza jest niż piwo!". Bo producent nie mógł chyba wyobrazić sobie lepszej reklamy, niż protest wysokiego dostojnika Kościoła. Kto wie, czy nie była to zamierzona prowokacja? Teraz znajdzie się wielu chętnych, aby skosztować, jak smakuje zakazany owoc - to mogą być lody "na czasie".
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













