Może jakaś dla mnie rola, która mnie zachwyci i będę chciała ją zagrać. Ale [jestem] w zasadzie prawie spełniona. Na pewno spełniona teatralnie” – mówiła w wywiadzie dla Programu Drugiego Polskiego Radia. To poczucie spełnienia było wyczuwalne nie tylko w publicznych deklaracjach, ale też spotkaniach z nią.
Miałem kiedyś przyjemność wysłuchać jej bardzo kameralnego koncertu. W ostatnich latach nie śpiewała na stojąco, tylko siedziała przy stoliku i opowiadała, przeplatając swoją opowieść utworami. Siedziałem niemal naprzeciwko niej i w jej twarzy, uśmiechu było widać dużo czułości: dla swoich widzów, dla zespołu, z którym koncertuje, ale też dla siebie.
Drugoplanowa
Kiedy miała 12 lat, zainspirowana książką o aktorce Helenie Modrzejewskiej, podjęła decyzję, że zostanie aktorką. W tym celu zapisała się do kółka teatralnego prowadzonego przez Krystynę Kłosowską. W 1969 roku ukończyła naukę w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie, pod kierunkiem Ryszardy Hanin i Ryszarda Barycza.
Niemal od razu związała się z warszawskimi scenami teatralnymi. Zagrała dziesiątki ról teatralnych, także w Teatrze Telewizji. Miała mocny głos, ciekawą urodę. Jej każda rola, choć nieczęsto pierwszoplanowa, wyróżniała się – czy to w teatrze, czy w filmie. Chcę na to zwrócić uwagę, bo nagrody otrzymywała za role drugoplanowe. Jej aktorski kunszt poparty był też wysoką świadomością – było kilka takich ról, których wydawałoby się, że nie odmawia się grać, a jednak ona potrafiła asertywnie się wycofać.
Patrzymy w niebo
Stanisławę Celińską wypatrzył w telewizji Edward Fiszer, jeden z inicjatorów festiwalu opolskiego. Wyobraził sobie, że początkująca artystka może zaśpiewać „chmurną i gniewną piosenkę” Ptakom podobni. Celińskiej spodobała się piosenka, a przede wszystkim aranżacja Włodzimierza Nahornego. W tym utworze, bardzo poetyckim, możemy usłyszeć jej charakterystyczny mocny śpiew, niemal na granicy krzyku, ale też delikatność wobec słowa. Ta jej energia wynikała też zapewne z tego, że na początku kariery związała się z kabaretem studenckim. Później wielokrotnie występowała na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej, na którym przyjmowana była entuzjastycznie, a jej songi Uśmiechnij się czy Song sprzątaczki są uwielbiane przez kolejne pokolenia. W XXI wieku Stanisława Celińska wróciła do muzyki, zdobywając popularność lirycznymi albumami i koncertami łączącymi poezję, jazz i piosenkę aktorską, a jej kolejne płyty pokrywały się złotem i platyną.
Wspomnienia po niej koncentrowały się wokół jej życiowej mądrości, umiejętności ubrania w słowa skomplikowanych spraw, mówienia wprost o swojej chorobie alkoholowej i roli prawdy w życiu, ale też zawodzie aktora. „Wolę pochylić się nad kimś/ niż rzucić w niego kamieniem” – śpiewała w piosence Niech minie złość. Gdy robiła to swoim kojącym głosem, to od razu chciało się taki gest naśladować.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.











