Logo Przewdonik Katolicki

Addio, panie Wiesławie!

Natalia Budzyńska
Fot. Jacek Dominski REPORTER East News

​Genialny wykonawca piosenek z repertuaru Starszych Panów. Świetny aktor komediowy, który mówił, że od kabaretu woli scenę teatralną. Artysta wybitny o charakterystycznym wesoło-smutnym emploi. Nie bez powodu mówi się, że dziś takich już nie ma.

Anastazy Kowalski z Gangsterów i filantropów, ambasador w Upale, profesor Milczarek w Hydrozagadce czy Jej Ekscelencja w Seksmisji – to tylko kilka z wielu filmowych ról, z jakich zawsze będziemy pamiętać Wiesława Michnikowskiego. Ale przede wszystkim nigdy go nie zapomnimy jako wykonawcy piosenek z Kabaretu Starszych Panów. Jego oryginalny styl jest nie do podrobienia. Nikt nigdy nie zaśpiewa tak jak on Addio pomidory, Jeżeli kochać, Wesołe jest życie staruszka czy Bez ciebie. Te nostalgiczne wykonania  należały do najlepszych z całego repertuaru kabaretu. Nie bez powodu mówi się, że dziś takich aktorów i artystów kabaretowych już nie ma.
 
Teatr i film
Urodził się w 3 czerwca 1922 r. w Warszawie i od dziecka lubił się popisywać i występować, skupiając na sobie uwagę. Wspominał, że matka miała z nim sporo problemów, a jej marzenia, żeby syn został księdzem (w rodzinie miała dwóch prałatów), spełzły na niczym: „Ja zszedłem na taką złą drogę, wręcz się stoczyłem”. Zamiast księdzem został aktorem, choć nie tak od razu. Jako nastolatek z kupionych na bazarze części skonstruował projektor filmowy, chciał kręcić filmy, stojąc za kamerą. Potem jednak pochłonęły go samochody. Zanim więc „się stoczył”, zdobył bardzo praktyczny zawód mechanika samochodowego. W czasie okupacji pracował w warsztatach wśród dawnych przedwojennych warszawskich taksówkarzy, którym uważnie się przysłuchiwał, chłonąc warszawską gwarę miejską. Jednocześnie uczył się w technikum samochodowym i na tajnych kompletach.
Po wojnie trafił na Politechnikę w Lublinie, zamiłowanie do samochodów łącząc z występami na studenckiej scenie teatralnej. Szybko został wypatrzony i pokierowany do lubelskiej Szkoły Dramatycznej Karola Borowskiego, przedwojennego aktora i reżysera. Z teatrów lubelskich przeszedł do warszawskich, ponad trzydzieści sezonów grał w Teatrze Współczesnym. Choć z filmów znamy Wiesława Michnikowskiego z ról raczej komediowych i najczęściej drugoplanowych, to w teatrze pokazywał, że jest aktorem wszechstronnym. Grał w sztukach Szekspira, Słowackiego, Mickiewicza czy Mrożka; role liryczne, dramatyczne i tragiczne. Na szczęście niektóre powstały dla Teatru Telewizji i można do nich wrócić, na przykład do rewelacyjnego Ożenku z 1976 r., w którym obok Michnikowskiego grają Anna Seniuk i Irena Kwiatkowska. No i są filmy, czyli genialne epizody. Nie sposób bowiem zapomnieć tych czasem zbyt krótkich jego wejść, budujących atmosferę.
 
Kabaret
W Kabarecie Starszych Panów zadebiutował piosenką Wesołe jest życie staruszka. Jego interpretacje piosenek Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego są nie do podrobienia. Bezradny melancholik, liryczny nieudacznik, „pokręcony człowieczek” (jak mówił o swojej postaci) o oczach porzuconego psa.
Kolejną kabaretową przygodą, równie kultową, był kabaret „Dudek”, który tworzyli razem z nim Wiesław Gołas, Edward Dziewoński i Jan Kobuszewski. Dziewoński wspominał: „Bardzo rzadko też, raz na pięćdziesiąt lat, zdarza się taki tekst jak «Sęk», który oczywiście trzeba umieć powiedzieć, ale który jest genialny. (…) Rozmawiając kiedyś z Michnikowskim o naszym aktorstwie żywocie, doszliśmy do wniosku, że chociaż zagraliśmy sporo i mamy osiągnięcia, to w pamięci publiczności zostaniemy jako Rapaport i Goldberg. «Sęk» jest nie do przebicia”. No cóż, kabarety w tamtych czasach znacznie się różniły poziomem żartu i aktorstwa od tego, co jest nam proponowane dzisiaj. Współczesnemu estradowemu rechotowi daleko do tych inteligentnych i literackich dowcipów.
No i lubił filmy i programy dla dzieci, więc chętnie podkładał do nich głosy. Sama dotąd żyłam w nieświadomości, że Papa Smerf mówił głosem Michnikowskiego.
Jego przyjaciele, aktorzy i reżyserzy, podkreślają, że był zawsze niezwykle skromny („Co przy jego talencie wydaje się dość śmieszne” – dodawał Jeremi Przybora). Nie chadzał na przyjęcia i rauty, a koledzy z teatralnej garderoby zachwalali pełną uroku atmosferę, jaką tworzył. Nie opowiadał w gazetach o swoim życiu, ale wiele możemy się dowiedzieć z wywiadu-rzeki, jaki przeprowadził z nim jego syn Marcin. Książka wyszła kilka lat temu i miała tytuł Tani drań. To jedyne autoryzowane słowa Wiesława Michnikowskiego dotyczące spraw osobistych i przeszłości. „Nie lubię mówić o sobie, ale trudno, co ja zrobię” – pisał w wierszyku zamieszczonym we wstępie. 
Dzisiaj możemy mu powiedzieć Addio!, do widzenia, do zobaczenia!

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki