Improwizowany Przybora

Gdyby żył, skończyłby właśnie 103 lata. Kto? Jeremi Przybora, Starszy Pan, kolega Jerzego Wasowskiego. Pamiętam z dzieciństwa Kabaret Starszych Panów emitowany w telewizji, tak, w telewizji państwowej, innej wtedy nie było.
Czyta się kilka minut
FOT. MATERIAŁY PRASOWE
FOT. MATERIAŁY PRASOWE

Dzisiaj niestety nie byłoby miejsca dla tak wybitnej sztuki, właściwie nie wiem dlaczego, chyba tak jako społeczeństwo zgłupieliśmy. W każdym razie byłam wtedy dzieckiem, widok panów w cylindrach z laseczkami był niecodzienny dla kogoś wychowanego w PRL-u, więc oni, ci panowie, byli dla mnie po prostu dziwni, trochę przykurzeni i nie rozumiałam, dlaczego niby starzy, skoro nie aż tak starzy. Właściwie, muszę przyznać, doceniłam ich dopiero później, kiedy zrozumiałam, czym jest nostalgia i że radość nie musi być głupkowata i bezrozumna. Co ciekawe, moje dzieci nie miały takich problemów z twórczością Starszych Panów, ale to chyba dzięki temu, że w czasie naszych wielogodzinnych podróży samochodowych często grała płyta z piosenkami Przybory i Wasowskiego, które były w związku z tym znane na pamięć. I to były absolutnie genialne wykonania: Ireny Kwiatkowskiej, Kaliny Jędrusik, Barbary Krafftówny, Wiesława Michnikowskiego, Wiesława Gołasa, Przybory i Wasowskiego, a nie mojego męża za kierownicą – choć te też były ciekawe. I za każdym razem, kiedy z tego fantastycznego po prostu repertuaru korzystał jakiś aktor lub aktorka, piosenkarz lub piosenkarka, to nie dało się tego słuchać. Dlaczego? Przecież piosenki same w sobie są fantastyczne! Nie ma takich drugich w polskim repertuarze. Jakie teksty, jakie żarty, jakie słowa, jaka melodia. I tu dochodzimy do sedna: bo oprócz tego ważne jest jeszcze wykonanie i temu oryginalnemu nie sposób dorównać.
Okazuje się jednak, że można, i potrafi to zrobić Teatr Mumio, zwany przez niektórych kabaretem, ale właśnie w takim znaczeniu, w jakim słowo kabaret występuje w nazwie Kabaretu Starszych Panów, a nie w tym dzisiejszym, rechoczącym. Program „Przybora na 102” miał premierę rok temu z okazji 102. urodzin Jeremiego, ale ja zobaczyłam spektakl dopiero kilka dni temu i stąd mój spóźniony entuzjazm. Magda Umer, która jest spiritus movens przedsięwzięcia i jako Ciotka Mizeria gra na scenie z Mumio, mówiła mi potem, że Jeremi Przybora był kiedyś na spektaklu Mumio i bardzo mu się podobało. Dla niej od początku było jasne, że jeśli ktoś ma się zmierzyć z tym legendarnym programem, to tylko oni. I słowo daję, że się udało, a najfajniejsze jest to, że Mumio jako teatr improwizujący zaskakuje, więc można chodzić na ten sam spektakl i za każdym razem jest inaczej. Magda Umer chowa się wtedy za wachlarzem, bo nie może powstrzymać śmiechu.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 49/2018