Logo Przewdonik Katolicki

Niezapomniany Starszy Pan

Natalia Budzyńska
Fot.

Sztuką jest wszystko to, bez czego można się w życiu obejść. Można, ale co to za ubogie życie mawiał Jerzy Wasowski, jeden ze Starszych Panów, autor ponad 700 piosenek. W tym roku obchodziłby setne urodziny, a z tej okazji światło dzienne ujrzały utwory nigdy jeszcze niepublikowane.

„Sztuką jest wszystko to, bez czego można się w życiu obejść. Można, ale co to za ubogie życie” – mawiał Jerzy Wasowski, jeden ze Starszych Panów, autor ponad 700 piosenek. W tym roku obchodziłby setne urodziny, a z tej okazji światło dzienne ujrzały utwory nigdy jeszcze niepublikowane.

„Wasowski Odnaleziony” to tylko jedno z wielu wydarzeń 2013 r. Wśród koncertów i audycji radiowych przede wszystkim – bo Wasowski był człowiekiem radia – najciekawsze wydają się wydawnictwa płytowe ukazujące Wasowskiego mniej znanego lub nieznanego dotąd w ogóle. Bo tego od Addio pomidory, Bo we mnie jest seks, Kaziu, zakochaj się czy Wesołe jest życie staruszka znamy i kochamy od lat. Te piosenki śpiewali nasi rodzice, my i nasze dzieci, i z pewnością kolejne pokolenia zanucą je również. Jerzy Wasowski tworzył także muzykę do spektakli muzycznych i do filmów, a w swojej twórczości najbardziej sobie cenił utwory dla dzieci, których napisał ponad sto. Marzył skrycie, żeby jego muzykę grano jako standardy jazzowe – ujawnił podczas koncertu rocznicowego w 1998 r. jego przyjaciel Jeremi Przybora. Przez wiele lat byli nierozłączni, tworzyli duet jakich mało. Do dziś trudno jest mówić o Wasowskim, nie widząc równocześnie obok niego Przybory. Nie można sobie wyobrazić polskiej kultury bez Kabaretu Starszych Panów. Dziś, kiedy w rozrywce króluje chamstwo i rechot, Starsi Panowie przypominają, co to znaczy żart inteligentny. Do tego tęsknimy.

 

Radio, moja miłość

Urodził się w Warszawie w 1913 r. Jego ojciec był dziennikarzem żydowskiego pochodzenia (właściwie nazywał się Wassercug). Jerzy ukończył Wydział Elektromechaniki na Politechnice Warszawskiej i od razu jako inżynier związał się z Polskim Radiem. Pracował w działach: amplifikatorni, nagrań i transmisji. To tam poznał Jeremiego Przyborę, który w roku 1938 był radiowym spikerem. Rok później, we wrześniu 1939, Wasowski wsławił się uruchomieniem uszkodzonego nadajnika Warszawa II – po latach uważał to za najdonioślejszy moment w swojej karierze. Grzegorz Wasowski, syn Jerzego, opowiadał w radiowej audycji „Sezon na Dwójkę”: „Tata zaczął komponować, kiedy okazało się, że kariera naukowa mu nie wyjdzie i że pisanie piosenek będzie najprzyjemniejszym i najmniej nudnym zajęciem, które pozwoli mu utrzymać rodzinę”.

W tej dziedzinie był samoukiem. Jego żona, Maria Wasowska, wspominała, że zaczął grać w wieku pięciu lat. Na początku lat 30. rodzice posłali go na przesłuchanie do szkoły im. Chopina. Podobno profesorowie powiedzieli: Bardzo ładnie, ale o takim jazzie mowy nie ma! Więcej do szkoły nie poszedł. Wojnę przeżył w majątku Zamoyskich w Trzebieniu, gdzie prowadził tajne nauczanie w szkole średniej. Wykładał oczywiście przedmioty ścisłe, ale także uczył rysunku, no i muzyki. Po wojnie wrócił do radia, pracował jako spiker i zastępca kierownika działu emisji, główny inżynier akustyczny, a w końcu jako reżyser. Wciąż trwała przyjaźń z Przyborą. „Działali na tej samej fali – pisze we wspomnieniach Maria Wasowska – Jerzego niesłychanie bawiło dopasowywanie melodii do tekstu poetyckiego. Jeremi pisał teksty dosyć trudne, Jerzy stawał na głowie, żeby uwypuklić sens. Natomiast jak się zaczynała instrumentalizacja, aranżacja – to był dla niego straszny mozół”. W 1949 r. Wasowski założył z Przyborą Radiowy Teatrzyk Eterek. Reżyserem dwóch pierwszych odcinków był Kazimierz Wajda, czyli słynny „Szczepcio”. Resztę wyreżyserował Jeremi Przybora, a Jerzy Wasowski pisał melodię piosenek. W jednym z archiwalnych nagrań radiowych możemy usłyszeć, jak sam przyznawał, że jego komponowanie sprowadza się do podkładania różnych dźwięków pod różne sylaby, tak żeby było różnorodnie i żeby się nie powtarzało. Wśród wiodących postaci Eterku była między innymi Irena Kwiatkowska. Półgodzinne odcinki emitował I program Polskiego Radia aż do 1956 r. Dwa lata później nastała era Kabaretu Starszych Panów. Premiera pierwszego odcinka miała miejsce w Polskim Radiu 31 grudnia 1958 r., kilka miesięcy później niż w telewizji.

 

Złote lata telewizji

Nie byłoby Kabaretu Starszych Panów, gdyby nie możliwości, jakie oferowała telewizja. Bo Starsi Panowie to także cylinder i czarny surdut: wygląd był niezwykle ważny. Po raz pierwszy można ich było zobaczyć  na ekranie telewizora 16 października 1958 r. Tradycyjnie scenariusze i teksty piosenek pisał Jeremi Przybora, muzykę komponował Jerzy Wasowski. Obaj reżyserowali telewizyjne przedstawienia, obaj też wcielali się w główne role. Stworzyli jeden z najpopularniejszych programów rozrywkowych w historii telewizji. I jaka to była rozrywka! To była rozrywka na najwyższym poziomie, rozrywka wybitna. Ironia, aluzja, przenośnia, a przede wszystkim humor wyróżniały go od innych produkcji telewizyjnych wówczas, ale także i dziś. W programach Kabaretu Starszych Panów występowali m.in.: Irena Kwiatkowska, Barbara Krafftówna, Kalina Jędrusik, Aleksandra Śląska, Krystyna Sienkiewicz, Zofia Kucówna, Wiesław Gołas, Edward Dziewoński, Bohdan Łazuka, Bronisław Pawlik, Wiesław Michnikowski, Mieczysław Czechowicz. Ci wybitni aktorzy tak się utożsamili z piosenkami Przybory i Wasowskiego, że gdy piszę na klawiaturze ich nazwiska, od razu w uszach brzmią konkretne śpiewane przez nich piosenki. Przed laty Kalina Jędrusik tak wspominała te czasy: „Próby Kabaretu Starszych Panów wspominam jako coś najmilszego w mojej artystycznej karierze, coś niepowtarzalnego, za czym się tęskni. To były próby jedyne w swoim rodzaju. Nastrój, jaki tam panował, był niesamowity. Po wejściu do studia człowiek się natychmiast zmieniał. To było jakieś niezwykłe spotkanie, kiedy stamtąd wychodziliśmy, od razu dawał się we znaki ten nieprzyjazny, szorstki świat na zewnątrz”. Program nadawany był na żywo, a role i piosenki pisane specjalnie pod aktorów. Przez osiem lat jako Pan B (Przybora) i Pan A (Wasowski) stworzyli niepowtarzalny świat rozrywki kulturalnej i literackiej. Jedyny w swoim rodzaju. W 1966 r. Jerzy Wasowski zrezygnował z roli Starszego Pana, powiedział, że się starzeje. Przybora odpowiedział: „Innego komika, który by ciebie zastąpił, szukać nie będę, bo jesteś niezastąpiony, chociaż niechętnie prawię ci ten komplement przy takiej okazji. Powiedz mi tylko drogi przyjacielu, czy odmawiając mi współpracy jako aktor, odmawiasz też jako kompozytor?”. Nie odmówił i współpraca postkabaretowa trwała jeszcze wiele lat. Wasowski zmarł w 1984 r.

 

Muzyka odnaleziona

Czy można jeszcze zaśpiewać w duecie z Wasowskim? Okazuje się, że można, a na dodatek piosenki zupełnie nowe. Stało się to możliwe dzięki niespodziewanemu znalezisku i dzięki nowoczesnym technologiom. Najpierw więc odnaleziono taśmy z archiwalnymi, nigdy jeszcze niepublikowanymi utworami pana Jerzego. Syn kompozytora, Grzegorz Wasowski postanowił te stare nagrania ożywić przy pomocy dyrygenta, aranżera i kompozytora Krzysztofa Herdziana, znanego m.in. ze współpracy z Janem A.P. Kaczmarkiem, Jonem Lordem czy Anną Marią Jopek. W ten sposób powstał pomysł na płytę: na Wasowskim Odnalezionym Wasowski śpiewa i gra, wspiera go orkiestra pod batutą Krzysztofa Herdzina, a towarzyszą mu polskie wokalistki: Anna Maria Jopek, Dorota Miśkiewicz, Monika Borzym i Irena Santor. Śpiewają znakomite teksty, bo wśród autorów jest m.in. Jeremi Przybora. Słuchacze i miłośnicy tradycji Kabaretu Starszych Panów otrzymali 17 nowych utworów, które dzięki wydawnictwu uda się ocalić od zapomnienia. Ale z okazji setnych urodzin światło dzienne ujrzało także inne wydawnictwo muzyczne: czteropłytowy album Wasowski da się lubić. To typowy „best of”, kompilacja najlepszych utworów, wszystkich przebojów wykonywanych przez najlepsze głosy polskiej piosenki: Kalina Jędrusik, Barbara Krafftówna, Danuta Rinn, Wioletta Villas, Ewa Bem.

„Wasowski komponując do tekstów Przybory, interpretował je muzycznie, umiał wspaniale podkreślić, uwypuklić żart w tekście zawarty, umiał wydobyć satyrę i liryzm. A przy tym te melodie są tak piękne, że sięgają po nie najwybredniejsi muzycy jazzowi, grający je jako tzw. standardy. Jeden z tych muzyków powiedział kiedyś, że gdyby Jerzy Wasowski żył w USA, to nazywałby się George Gershwin” – mówił Wojciech Młynarski. Jednak całe szczęście, że żył w Polsce i wciąż może nas zachwycać.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki