Na bloku mieszkalnym przy ul. Majdańskiej 5 w Warszawie wisi tablica z podobizną Fogga, z wieloma orderami i latami jego życia – 1901–1990. Niemal 90 lat życia pełnego muzyki, podróży, ale też sytuacji dramatycznych, niebezpiecznych i bohaterskich. Na tejże tablicy znajdziemy też lakoniczny i treściwy opis jego osoby: „nestor polskiej piosenki”. Tak został zapamiętany nie tylko przez wieloletnią ścieżkę artystyczną, ale też pewien nobliwy styl, taki jak gdy śpiewał, że zobaczył „pierwszy siwy włos na twojej skroni”.
Śpiewające dwudziestolecie
Był uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku, został ranny na froncie. W 1926 roku przyjął pseudonim artystyczny „Fogg” (naprawdę nazywał się Fogiel), chałturząc na ślubach i pogrzebach. Konkretną karierę artystyczną rozpoczął jeszcze w latach 20. XX wieku. Początkowo pracował jako urzędnik na kolei, także jako kasjer, jednak szybko okazało się, że jego największym talentem jest śpiew. Pierwsze doświadczenia sceniczne zdobywał w amatorskich chórach i zespołach rewiowych. Przełomowym momentem było dołączenie do słynnego Chóru Dana, prowadzonego przez Władysława Daniłowskiego. Występy z zespołem przyniosły mu rozpoznawalność oraz umożliwiły kontakt z warszawskim środowiskiem artystycznym. To także liczne podróże: Niemcy, Estonia, ZSRR, Norwegia, Austria, – a to niepełna lista odwiedzonych krajów. Towarzyszył w koncertach i nagraniach sławnym polskim artystom kabaretowym, m.in. Hance Ordonównie, Stefci Górskiej, Zuli Pogorzelskiej i Adolfowi Dymszy. W okresie dwudziestolecia międzywojennego Fogg stał się jednym z najbardziej popularnych wykonawców muzyki rozrywkowej w Polsce. Regularnie występował w warszawskich kabaretach, teatrach i lokalach muzycznych, które w tamtym czasie przeżywały prawdziwy rozkwit. Publiczność ceniła go za elegancki styl, ciepły głos i umiejętność interpretacji nastrojowych piosenek. Szczególną popularność zdobyły utwory romantyczne i sentymentalne, które szybko stawały się przebojami. Tych potrafił tworzyć na pęczki. Dla firmy fonograficznej Odeon nagrywał 100–150 piosenek rocznie, otrzymując przezwisko „śpiewająca mrówka”. Artysta nagrywał także liczne płyty i współpracował z Polskim Radiem, dzięki czemu jego głos docierał do słuchaczy w całym kraju.
Przedsiębiorcza gwiazda
W latach 30. był już prawdziwą gwiazdą estrady. Rok przed II wojną światową rozpoczął karierę solową, przypieczętowaną wygraną plebiscytu Polskiego Radia. Występował między innymi w renomowanych warszawskich lokalach, takich jak Qui Pro Quo czy Morskie Oko. Jego repertuar doskonale oddawał atmosferę przedwojennej Warszawy – miasta pełnego elegancji, muzyki i życia nocnego. To właśnie w dwudziestoleciu międzywojennym Mieczysław Fogg ugruntował swoją pozycję jednego z najważniejszych polskich artystów estradowych XX wieku. Był jednak także bardzo przedsiębiorczy. W 1934 roku zaczął administrować kamienicą przy pl. Trzech Krzyży, później zamieszkał z rodziną przy ul. Koszykowej, a na wspomnianej kolei pracował aż do 1935 roku! Takie to były czasy, wiele rzeczy, nowych wynalazków miało wtedy swój początek, gdy ktoś z taką energią chwytał te szanse, stawał się pionierem. Był pierwszym polskim artystą estradowym, którego występ nadała Telewizja Polska. Wystąpił na antenie 5 października 1938 roku i 26 sierpnia 1939 roku w pokazie próbnej transmisji telewizyjnej nadawanej z wieżowca Prudentialu w Warszawie.
Pomóc kolegom
Udowodnił, że artysta może pełnić ważną rolę nie tylko na scenie, lecz także w czasie narodowej tragedii, która nadeszła 1 września 1939 roku. Już w okresie okupacji niemieckiej angażował się w działalność konspiracyjną Armii Krajowej, gdzie działał pod pseudonimem „Ptaszek”. Występował w warszawskich kawiarniach dostępnych dla Polaków (m.in. w Café Bodo, U Aktorek, Lucynie, Swanie, Melodii i kawiarni hotelu Bristol) za zgodą władz podziemnych, podtrzymując mieszkańców stolicy na duchu. Jednocześnie pomagał osobom żydowskiego pochodzenia, ukrywając je i organizując wsparcie materialne. Udzielił schronienia Ignacemu Singerowi (znany jako Iwo Wesby), kierownikowi muzycznemu kabaretu Qui Pro Quo, który uciekł z getta warszawskiego wraz z żoną i ośmioletnią córką. Przez kilka dni ukrywał też Stanisława Templa, przyjaciela z Wilna i pracownika wytwórni płytowej oraz nauczyciela śpiewu Stanisława Kopfa. Czy to była brawura? Znany śpiewak przyjmuje we własnym domu osoby, za których ukrywanie groziła śmierć. Zdaje się, że nie było to dla niego kwestią do rozważenia, a moralnym obowiązkiem. Za ratowanie Żydów został po latach uhonorowany tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata przez instytut Yad Vashem.
Elegant estrady
Po wojnie nie zakończył kariery, choć musiał stawić czoła wielu przeciwnościom. Założył kawiarnię Cafe Fogg i wytwórnię płytową Fogg Record. Szybko jednak państwo znacjonalizowało jego interes, mimo że to pierwsze powojenne wydawnictwo muzyczne wydało około setki albumów, przegrało jednak w walce komunistów z prywatną inicjatywą gospodarczą. Jak jednak ten przedwojenny amant utrzymał się w szarych czasach komuny? O to już mniejsza, ale był popularny zarówno wtedy, gdy męczono ludzi socrealistyczną papką, gdy na potańcówkach zaczął królować beat i pop, a później rock w przeróżnych wersjach. Może trudno było się oprzeć melodii i subtelności jego piosenek, jak w przeflancowanym do nas z Niemiec utworze Całuję Twoją dłoń, madame: „Całuję Twoją dłoń, madame/ Śniąc, że to usta Twe/ Przed Tobą chylę skroń, madame/ Bo dobry ton tak chce”. Ten dobry ton tang, walców i ballad czarował, tak że nawet komunistów nie raził ich delikatnie burżuazyjny wydźwięk. Jego delikatny, rozpoznawalny głos przetrwał próbę czasu, w najlepszym tego słowa znaczeniu jako relikt – nikt inny nie mógł podrobić i przenieść do powojennej Polski takiej postaci: we fraku, z pięknymi poetyckimi tekstami. Był jednym z nielicznych elegantów estrady. I już w 1972 roku stał się jednym z najstarszych wciąż występujących wokalistów estradowych (po śmierci Maurice'a Chevaliera). Jedna z anegdot, która krążyła o artyście w PRL-u, głosiła, że kiedy polscy archeolodzy odkopali starożytną mumię w Egipcie, ta zapytała ich: „Czy Mieczysław Fogg jeszcze śpiewa?”. Często wracam do nagrania z festiwalu w Opolu, w którym niemal osiemdziesięcioletni Fogg w nienagannym niebieskim fraku i z sygnetem na prawej dłoni śpiewa Piosenkę o mojej Warszawie. Rzeczywiście temu miastu poświęcił życie, jak brzmią ostatnie wersy tego utworu. Musiał też poza podróżami po świecie pojawiać się na krajowych imprezach typu właśnie festiwal w Opolu czy Festiwal Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze.
Symbol polskiej kultury
Sejm RP ustanowił rok 2026 Rokiem Mieczysława Fogga dla uczczenia 125. rocznicy urodzin tego wybitnego piosenkarza, „w uznaniu dla dorobku artystycznego tego wybitnego pieśniarza, jego zasług dla promocji kultury polskiej na całym świecie, a także jego patriotyzmu i postawy, jaką prezentował w czasie wojny polsko-bolszewickiej, niemieckiej okupacji z okresu II wojny światowej i powstania warszawskiego". Mieczysław Fogg w ciągu swojej długoletniej kariery sprzedał ponad 25 mln płyt. Jest to rekordowa liczba w historii polskiej fonografii, obejmująca nagrania krajowe i zagraniczne.
W 1971 roku został wydany pamiętnik Mieczysława Fogga, noszący tytuł Od palanta do belcanta; ciekawe, jakie jeszcze anegdoty i wspomnienia znalazłyby się w tym zbiorze po kolejnych 20 latach życia. Oraz – jak to jest już za życia stać się symbolem: polskiej kultury, polskiej piosenki, estradowych występów. Raczej nikt nie próbuje wchodzić w jego buty, choć pojawiają się nowe wydania jego utworów. Na czele postawiłbym płyty Cafe Fogg oraz Cafe Fogg 2 (odpowiednio 2008 i 2009), których pomysłodawcą był jego prawnuk Michał Fogg. Te piosenki przenoszą nas do lat minionych i koją nasze niespokojne dusze.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















