Kościół w krzywym zwierciadle

Przez ukazanie skrajności rozmowa u Rymanowskiego nie zostawiła w ogóle miejsca dla tych, którzy nie utożsamiają się
ani z tradycjonalistami, ani charyzmatykami – dla Kościoła zwykłych ludzi
redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”
Czyta się kilka minut
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz

Mało co wywołało takie zamieszanie ostatnio w sieci, jak rozmowa przeprowadzana przez Bogdana Rymanowskiego na jego kanale youtubowym z dwoma katolickimi aktywistami. Do rozmowy zaprosił charyzmatyka Marcina Zielińskiego i Dawida Mysiora, popularyzatora katolickiego tradycjonalizmu, związanego z Bractwem Kapłańskim Piusa X.

Rozmowa trwała niecałe trzy godziny i bardzo głęboko pokazała, jak różnili się rozmówcy w rozumieniu Kościoła. Dla Mysiora wszystko, co stało się w Kościele od lat 70., jest złe i niekatolickie. Odejście od tradycji katolickiej jest nie tylko błędem Kościoła, ale pokazuje – jego zdaniem – że dzisiejsza wspólnota kościelna jest zarażona wirusem modernizmu. Choć w tej rozmowie nie wyjaśnił, czym ten modernizm jest, wszystko co złe szło właśnie na karb tego pojęcia. Demokracja? Niekatolicka, modernistyczna. Dialog z Żydami? Niekatolicki i modernistyczny. Szukanie dialogu z protestantami? Igranie z herezją, która jest – zdaniem Mysiora – największym zagrożeniem dla człowieka, ponieważ grozi wiecznym potępieniem. Kościół, jego zdaniem, dziś błądzi, nawet odprawiając mszę świętą, która jest niewystarczająco katolicka w porównaniu z mszą tradycyjną. Co charakterystyczne dla pewnego typu duchowości, Mysior największe zagrożenia widzi wewnątrz Kościoła, między innymi w takich ruchach, jak charyzmatycy, których w programie reprezentował Zieliński.

I to ich najbardziej różniło. Marcin Zieliński Mysiora nie potępiał ani nie głosił, że tradycjonalizm jest zagrożeniem. Zamiast tego opowiadał o charyzmatycznej duchowości, o uzdrowieniach i objawieniach, jakie mają miejsce podczas organizowanych lub prowadzonych przez niego spotkań modlitewnych. Był od Mysiora lepiej przygotowany do rozmowy, na każdy argument mając przygotowane jakieś świadectwo albo fragment Pisma, gdy Mysior odwoływał się do tradycji, tradycji i jeszcze raz tradycji. Zamiast empatii, emocji, deklamował wyuczone formułki, sprowadzając życie religijne do kurczowego trzymania się listy nakazów i zakazów, z których zboczenie będzie wiązało się z wiecznym potępieniem.

Katolickość Kościoła oznacza właśnie jego powszechność. Mogą się w nim odnaleźć różne nurty, różne tradycje i różne duchowości. Ale wydaje mi się, że ta rozmowa, którą obejrzało w parę dni – gdy piszę te słowa – setki tysięcy osób, raczej zniekształcała obraz Kościoła. Przez ukazanie skrajności nie zostawiła w ogóle miejsca dla środka, dla Kościoła, z którym nie utożsamiają się skrajni tradycjonaliści, ani takiego, który bliski jest wąskim jednak ruchom charyzmatycznym, ale który jest Kościołem zwykłych ludzi, zwykłych księży. Trudno mi zaakceptować sekciarskie myślenie Mysiora, które sprowadza się do tego, że tylko wąska grupa tradycjonalistów jest depozytariuszami prawdziwej wiary. Ale też nadmierna emocjonalność ruchów charyzmatycznych odbiega od bliskiego mi rozumowego pojmowania wiary. W tym sensie uważam, że Bogdan Rymanowski, podstawiając mikrofon obu mówcom, zamiast tworzyć pole debaty o Kościele, wyrządził mu krzywdę.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 46/2025