Dyskretny urok dyskredytacji

Gdyby naprawdę chcieli powiedzieć o Kościele coś uczciwego, dodaliby przecież, że poza moralnymi wyrzutkami są w nim rzesze kapłanów ofiarnie służących Bogu i ludziom.
historyk, eseista, publicysta
Czyta się kilka minut
Fot. Magdalena Bartkiewicz
Fot. Magdalena Bartkiewicz

Z reguły nie komentuję medialnych spięć, bo szkoda na to czasu felietonisty. Ten przypadek, z pozoru błahy, dotyka jednak spraw na tyle ważnych, że warto powiedzieć o nim coś niebanalnego.

Do podcastu Rachunek sumienia, prowadzonego na stronie „Onetu”, Magdalena Rigamonti i Tomasz Sekielski zaprosili Piotra Mroza. Młody aktor dał się poznać jako osoba mówiąca otwarcie o swoim chrześcijaństwie, co w tym środowisku nie jest rzeczą częstą. I o tym miała być rozmowa, która jednak przerodziła się w ostre spięcie gościa z panią Rigamonti, kiedy to Mróz zarzucił jej, że dyskredytuje go jako osobę wierzącą. Nie chodzi mi o to, kto miał rację, kto zaś zachował się nie tak, jak trzeba: każdy może to sam ocenić po obejrzeniu rzeczonej rozmowy. Rzecz w tym, że cała waga tematu „polski Kościół” – wokół którego przeważnie toczą się rozmowy podcastu – zawisła tu na subtelnościach i niedopowiedzeniach.

Mróz, charakter odważny i szczery, choć nie rozeznający się w teologicznych zawiłościach (co sam przyznaje), ma za złe prowadzącym program, że promują jednoznacznie negatywny obraz polskich księży. Jaki to obraz? Otóż księża, nawet jeśli osobiście nie są zamieszani w pedofilskie zarzuty, gremialnie milcząc, stają po stronie zła. Ten sposób rozumowania potwierdził w rozmowie Sekielski, twierdzący, że w kręgach polskiego duchowieństwa nie zna nikogo, kto by wystąpił z Kościoła w geście protestu wobec seksualnych skandali. Wniosek: polski kler – że użyję zwrotu ze słownika ludzi Kościołowi niechętnych – składa się w swojej masie z ludzi złych i zdeprawowanych.

Tu dygresja: piszący te słowa zna co najmniej dwie takie osoby. Ale one z pewnością nie chciałyby obnosić się ze swoim bólem przed mediami.

Mróz trafnie odparował Sekielskiemu, że zapewne także wśród dziennikarzy znalazłaby się niejedna postać na bakier z prawem i moralnością, nikt jednak nie żąda od prowadzącego program, by w geście protestu porzucił swój zawód.

Rigamonti z kolei zanegowała zarzut Mroza, wymieniając nazwiska katolickich księży, których do programu zaproszono – bynajmniej nie jako winowajców, lecz ciekawe sylwetki, a może nawet wzór do naśladowania. Rachunek sumienia nie oczernia więc wizerunku Kościoła, lecz pokazuje go takim, jakim jest. Argument wygląda na  mocny i Mróz, choć ostatecznie zdania nie zmienił, nie potrafił go odeprzeć. A właśnie tutaj leży istota sprawy.

Od kilku już lat obserwuję pewien erystyczny chwyt dziennikarzy Kościół krytykujących, którzy jednak nie chcą uchodzić za osoby tendencyjne. Bo przecież nie jest tak, że oni w ogóle nie widzą w księżowskim gronie dobrych ludzi. Tu pada nazwisko księdza, lub kilku księży, przeważnie tych zapraszanych na ich audycje. I ten oto argument, zamykający kwestię ich stronniczości, pozwala im, już bez ogródek, głosić tezę, że cała reszta „kleru”, włącznie z biskupami, to moralne wyrzutki. Jest co prawda ksiądz A i ksiądz B, wspaniali ludzie, lecz oni właściwie nie reprezentują Kościoła. Bo Kościół to samo zło.

Gdyby naprawdę chcieli powiedzieć o Kościele w Polsce coś uczciwego, dodaliby przecież, że poza niewątpliwymi moralnymi wyrzutkami są w nim rzesze kapłanów ofiarnie służących Bogu i ludziom. Księży, których nazwisk nie usłyszymy w popularnych programach, ale których z pewnością spotkamy, gdy tylko bez uprzedzeń zbliżymy się do pierwszego z brzegu budynku katolickiej świątyni. I o to chyba chodziło Piotrowi Mrozowi.

Ale ci dziennikarze za nic w świecie tego nie powiedzą. Nie powiedzieli tego również Magdalena Rigamonti z Tomaszem Sekielskim, reżyserem słynnego filmu Tylko nie mów nikomu. Filmu w swoim czasie ważnego i potrzebnego, choć także niepozbawionego podskórnego wątku dyskredytacji.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 46/2025