Ordynariat Polowy świętuje 35 lat istnienia, a raczej reaktywacji, bo w okresie PRL-u nie mógł funkcjonować. Większość Polaków wie o was jednak mało. Ogólnie rzecz biorąc, zajmujecie się duszpasterstwem żołnierzy. Na czym, bardziej konkretnie, polega ta posługa?
– Są dwa główne cele obecności księży kapelanów wśród żołnierzy Wojska Polskiego, a także funkcjonariuszy innych służb mundurowych (Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa). Pierwszy to jest właśnie posługa duszpasterska wobec ludzi w mundurach oraz ich rodzin. Drugi polega na dbaniu o ich morale. Morale odgrywało ważną rolę w długiej historii polskiej armii. W pewien sposób streszczają je trzy słowa, zapisane na sztandarach wojskowych: Bóg, Honor, Ojczyzna. Obecność kapelanów jest potrzebna w szczególny sposób, kiedy mamy do czynienia z aktywnością bojową. Ludzie pracujący w tych zawodach narażają zdrowie i życie, dlatego jest miejsce dla duszpasterzy niosących im wsparcie.
Nie zapominamy o wymiarze posługi rodzinom. Każdy żołnierz i funkcjonariusz podkreśla, że pełni służbę razem ze swoimi bliskimi. Oni stanowią naturalne wsparcie, „zaplecze” tych, którzy służą ojczyźnie. Dlatego nasza troska o najbliższych jest też troską o dobrostan psychiczny, o pokój serca służb mundurowych. Dodam, że na czele ordynariatu stoi biskup polowy. Wspólnotę ordynariatu tworzą kapelani oraz wszyscy ci, do których są posłani.
Kapelani miewają stopnie wojskowe. Biskupowi polowemu przysługuje stopień generała, ale w biogramie Księdza Biskupa go nie widzę. Czy to obligatoryjny wymóg, czy wolny wybór?
– W umowie pomiędzy państwem polskim a Kościołem jest mowa o tym, że urząd biskupa polowego jest hierarchicznie zrównany z pozycją generała. Biskup wchodzi więc jakby z automatu do korpusu generałów. Co nie zawsze oznacza, że sam stopień ma. Poprzednicy go posiadali. Ja jestem zatrudniony przez Ministerstwo Obrony Narodowej jako pracownik cywilny, nie noszę stopnia generała. Myślę, że to nie ma większego wpływu na stosunek do mnie środowiska żołnierskiego. Najważniejsze jest bycie z nimi. Autorytet buduje się na spotkaniach i w relacjach z ludźmi, a nie tylko na stopniach wojskowych.
Mnie to cieszy, bo nadanie stopni uważam za wpływ logiki światowej. To, co może budować autorytet w wojsku, osłabia wiarygodność poza nim. Jezus wywrócił hierarchie do góry nogami, wcielił się niżej niż w szeregowca… Poza tym dziś liczy się autentyczność, a nie pozycja. Zastanawiam się, jak kapelani godzą pewne kwestie, w tym fakt, że Jezus ani razu nie użył przemocy. Nigdy drugiego nie uderzył, choć tak pokazywali go malarze w scenie wyrzucania kupców ze świątyni, nie bronił honoru, gdy go spoliczkowano. Przemoc zwalcza miłością.
– Pan Jezus był honorowy! Pojęcie honoru nie było mu obce. Wystarczy popatrzeć na to, jak Jezus zachowywał się w stosunku do swoich oprawców i wobec mających władzę w Jego czasach. Był człowiekiem honoru – czyli miał świadomość tego, kim jest i jaka jest Jego misja. Był jej do końca wierny. To jest honor.
A jak to godzimy? W nauce Kościoła jest mowa o pokoju. Jest również mowa o prawie do obrony. Większość kart polskiej historii nie jest zapisana wojnami ofensywnymi, choć trzeba przyznać, że one też miały miejsce, zwłaszcza w początkach państwa polskiego. Polacy jednak wielokrotnie bronili własnej ojczyzny. Z Bogiem na ustach. Obrona swojego życia, bliskich, domu, jest wpisana w najważniejsze przykazanie Chrystusa: miłuj Boga z całej duszy i całego serca, a bliźniego jak siebie samego. Perspektywa miłości do siebie nie może być przez chrześcijan lekceważona. Przemawiając do żołnierzy, często podkreślam, że wojsko istnieje nie po to, żeby wszczynać wojny, tylko po to, żeby ludzi przed nią strzec. Musimy być realistami, na świecie wojny się jednak toczą. Nie mamy wpływu na procesy, które dokonują się w skali globalnej. Jeżeli wszyscy wokół podejmują wysiłki na rzecz zbrojeń, trudno, żeby Polska tego nie robiła.
Zadaniem księży, począwszy od papieża, jest natomiast apelowanie do decydentów o to, żeby jedyną metodą rozwiązywania konfliktów nie było stosowanie siły i walka zbrojna.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















