Obserwujesz dziecko bawiące się z kotkiem. Zwierzak radośnie goni za błyskotką na końcu sznurka, maluch zanosi się perlistym śmiechem. W sercu robi się ciepło, a uśmiech sam pojawia się na twarzy… Idziesz brzegiem morza, widzisz zachodzące słońce, zawiewa delikatna bryza i słychać delikatny szum fal. Wszystko wydaje się idealne i jest ci po prostu dobrze… Siedzisz na koncercie ulubionej muzyki i słuchasz jej wraz z innymi fanami. Muzyka jest piękna, a do tego czujesz wspólnotę – z wykonawcą i innymi słuchaczami. To radość. Uczucie, którego nie doceniamy.
Radość to jedno z najbardziej podstawowych doświadczeń emocjonalnych, a jednocześnie jedna z najmniej zrozumiałych emocji w psychologii. O depresji i lęku powstały tysiące prac naukowych, znamy mechanizmy ich działania i sposoby leczenia. Natomiast emocje pozytywne, choć w codziennym życiu niezwykle ważne, wciąż pozostają w cieniu.
Radość traktujemy zwykle jako chwilowe uniesienie, które pojawia się niespodziewanie i równie szybko znika. Tymczasem najnowsze badania pokazują, że jest to emocja o głębokim, egzystencjalnym wymiarze, realnie wpływająca na zdrowie psychiczne człowieka.
Jak badano radość
W badaniach, przeprowadzonych niedawno na Uniwersytecie Northumbria, Maria Roberts i Richard Appiah (2025) zwrócili uwagę, że radość różni się od poczucia szczęścia. O ile szczęście kojarzymy z pomyślnością, zaspokojeniem potrzeb czy satysfakcją z osiągnięć, radość jest bardziej zakorzeniona w byciu w zgodzie z własnymi wartościami i w doświadczaniu więzi.
Roberts i Appiah wiedzieli, że radości nie da się zmierzyć prostym kwestionariuszem. Zamiast tego przeprowadzili długie rozmowy z ludźmi w wieku od 28 do 59 lat. Prosili o opisy chwil, w których badani doświadczyli radości, pytali o to, co ją ułatwia, a co w jej doświadczaniu przeszkadza. Główne pytania brzmiały: Czy możesz opisać konkretny moment w swoim życiu, w którym doświadczyłeś radości i szczęścia? W jaki sposób przeżywałeś i wyrażałeś tę radość? Potem następowały pytania uzupełniające: Jak twoim zdaniem czynniki kulturowe lub społeczne kształtują rozumienie i wyrażanie radości przez człowieka? Jakie czynniki wpływają na twoją zdolność do pielęgnowania i podtrzymywania radości? Każda z rozmów trwała około 45 minut do godziny, a potem je szczegółowo analizowano.
Co przynosi ludziom radość? Jedna z uczestniczek opowiadała na przykład o wschodzie słońca oglądanym z górskiego szczytu – zmęczenie marszem znikło w jednej chwili, gdy poczuła, jak serce wypełnia się poczuciem wzniosłości. Inny uczestnik mówił, że radość to dla niego zwykła codzienna chwila: zapach kawy o poranku, gdy dom jest jeszcze cichy i można pobyć chwilę samemu ze sobą.
Codzienne chwile
Najważniejszym obszarem kluczowym dla przeżywania radości są zwykłe, codzienne sytuacje. Uczestnicy badania mówili o nagłych, niemal nieuchwytnych momentach. To może być rodzinna kolacja, podczas której ktoś opowiada anegdotę i wszyscy wybuchają śmiechem. Może to być spacer po lesie, kiedy światło słońca przebija się przez gałęzie i nagle człowiek czuje, że świat jest dobry.
Radość bywa nieprzewidywalna – jak „motyle w brzuchu”, które pojawiają się nagle, bez wyraźnego powodu. Ale właśnie w tej nieoczekiwanej naturze kryje się jej siła. Kluczem do prawdziwej radości okazało się danie sobie przyzwolenia na to, by się tymi momentami nacieszyć. Kiedy już nam się to przydarza – dajmy sobie pozwolenie, by się tą chwilą podelektować, bo nie wiadomo, kiedy znów pojawi się okazja.
Bariery dla radości
Badani mówili jednocześnie o barierach dla radości, którymi są trendy współczesnej kultury – pośpiech, nieustanne porównywanie się i pogoń za spektakularnymi przeżyciami. Utracie radości sprzyja zanurzenie w mediach. Media – zarówno tradycyjne, jak i społecznościowe – kreują przekonanie, że radość wiąże się wyłącznie z wyjątkowymi wydarzeniami i w efekcie łatwo przeoczyć jej obecność w prostych doświadczeniach. W takich chwilach pomocne okazywało się odwołanie do „wewnętrznego dziecka” – pozwolenie sobie na spontaniczność, zabawę i beztroskę, które przywracają zdolność do cieszenia się drobiazgami.
Co ciekawe, spostrzeżenia te potwierdzają wnioski z badań dotyczących związku między zanurzeniem w mediach społecznościowych a depresyjnością i obniżonym nastrojem. Ciągłe oglądanie wyidealizowanego życia influencerów i – świadome lub nie – porównywanie się z tym światem wyreżyserowanej fantazji powoduje, że czujemy się gorzej i łatwiej nam przegapić drobne źródła radości we własnym życiu. A zatem ważnym wnioskiem z badań było: mniej mediów, więcej spontaniczności i cieszenia się drobiazgami we własnym życiu.
Sposób radzenia sobie z trudnościami
Trochę nieoczekiwanie okazało się, że część osób wykorzystuje radość jako strategię radzenia sobie z trudnościami. Świadomość, że chwile radości są możliwe nawet w obliczu problemów, wzmacnia poczucie własnej wartości i buduje odporność psychiczną. Badani podkreślali, że to nie wielkie wydarzenia, lecz drobiazgi, takie jak ciepła rozmowa, bliskość drugiej osoby, kontakt z naturą, potrafią odwrócić perspektywę i przywrócić nadzieję, podnieść na duchu.
Jest to o tyle ciekawe, że potwierdza obserwacje Victora Frankla opisane w książce Człowiek w poszukiwaniu sensu. Autor zwrócił tam między innymi uwagę, że w horrorze obozów koncentracyjnych pojawiały się też momenty radości: „Pewnego wieczoru, gdy śmiertelnie zmęczeni odpoczywaliśmy na podłodze naszego baraku, posilając się miską zupy, jeden z więźniów wpadł do środka i zawołał, żebyśmy zaraz biegli na plac apelowy zobaczyć wspaniały zachód słońca. Na zewnątrz oczom naszym ukazały się złowieszcze chmury na horyzoncie, podświetlone jaskrawymi promieniami; całe niebo ożyło, chmury nieustannie zmieniały swe kształty, mieniąc się kolorami, od metalicznego błękitu po krwistą czerwień. W owej chwili opuszczone szare baraki stanowiły szczególnie przejmujący kontrast dla tego spektaklu barw, bo nawet w błotnistych kałużach odbijało się rozświetlone niebo. Po kilku minutach pełnego wzruszenia milczenia jeden z więźniów powiedział do drugiego: «Jaki piękny może być świat!»” – pisał (Człowiek w poszukiwaniu sensu, przekład Aleksandra Wolnicka).
Ten wątek badań pokazał, że radość może spełniać o wiele ważniejszą rolę, niż się wydaje. Przez to, że odciąga uwagę od trosk i problemów i kieruje ją na zewnętrz, ku czemuś pięknemu czy wzruszającemu, może dać człowiekowi wytchnienie i nadzieję.
Jak ją pielęgnować?
Badania pokazały sens świadomego pielęgnowania radości. Respondenci zwracali uwagę na znaczenie więzi rodzinnych, przyjacielskich i sąsiedzkich. Proste spotkania, wspólne posiłki, rozmowy czy spacery – to właśnie one najczęściej były wskazywane jako momenty, w których pojawia się radość. Badacze zauważają, że nie chodzi o wielkie strategie poszukiwania radości, lecz o „powrót do podstaw” i umiejętność bycia uważnym na proste doświadczenia. Jedna z osób badanych powiedziała wprost: „Radość to dla mnie chwila, gdy siedzę z rodziną przy stole i wszyscy mówią jednocześnie. Czasem nawet się kłócą, ale wiem, że jesteśmy razem – i to jest najpiękniejsze”. Badani sami zwracali uwagę na to, że warto tej radości świadomie poszukiwać i dać sobie pozwolenie na jej doświadczanie, ponieważ dodaje wiele pozytywnej energii i podnosi nastrój na dłużej.
Radość pozwala inaczej spojrzeć na własne życie, daje siłę, by stawiać czoła trudnościom i stanowi przeciwwagę dla lęku i poczucia osamotnienia. W tym sensie jest czymś więcej niż emocją. Badacze określili ją jako postawę wobec świata, która otwiera człowieka na wdzięczność i miłość.
Nowatorskość badań Roberts i Appiah polega na uświadomieniu, że radości nie należy sprowadzać do przelotnej emocji, bo ma poważne konsekwencje dla zdrowia psychicznego człowieka. Jeśli zatem chcemy doświadczać w życiu więcej radości, powinniśmy przede wszystkim nauczyć się dostrzegać jej drobne przebłyski, pielęgnować relacje i dać sobie pozwolenie i czas na delektowanie się nią.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













