Mniej kochać

Łk 14, 25–33
Ten nie może być
moim uczniem
Czyta się kilka minut
Bp Damian Muskus OFM | il. Agnieszka Robakowska
Bp Damian Muskus OFM | il. Agnieszka Robakowska

Jezus konfrontuje nas dzisiaj z wymaganiami, które – po ludzku rzecz ujmując – brzmią mało logicznie, które wprost szokują. Bo czy to jest logiczne, że Ten, który na każdym kroku mówi o miłości bliźniego i nawołuje swoich uczniów do miłości nieprzyjaciół, teraz wskazuje konieczność nienawidzenia najbliższych osób: ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr? Ten, który powołuje się na przykazanie o miłowaniu bliźniego jak siebie samego, teraz mówi: musicie nienawidzić samych siebie i wyrzec się wszystkiego, co posiadacie?
Niezrozumiałe i twarde są te słowa, dlatego chętnie byśmy złagodzili ich wymowę, tłumacząc, że tak naprawdę Jezus nie mówił wprost, że użył metafory, jakiegoś symbolu. Warto jednak skonfrontować się odważnie z ich wymową, nie uciekać od trudnej Ewangelii. Rzecz bowiem polega na tym, że Pan, zestawiając naszą miłość do najbliższych z pragnieniem pójścia za Nim, wcale nie każe odrzucać ludzi, których kochamy. Słowo „nienawiść” w ustach Jezusa oznacza „mniej kochać”. Tych, którzy idą za Nim, stawia więc przed wyborem: albo więcej kochasz ludzi, albo więcej kochasz Boga. Uczciwie mówiąc, czy człowiek, którego kocham, może mi dać więcej, niż ofiaruje mi Bóg? Czy ja, kochając drugiego, jestem w stanie obdarzyć go hojniej, niż robi to Bóg? Miłość Boga jest nieograniczona i wszyscy jesteśmy w niej zanurzeni. Jeśli więc odrzucamy kochanie po ludzku na rzecz kochania Boga, odkrywamy, że i ludzi możemy kochać głębiej, hojniej, bez granic – tak jak On kocha wszystkich.
To jest kwestia uwolnienia serca po to, by je poszerzać. Wolność to innymi słowy także umiejętność wyrzeczenia się wszystkiego, co posiadamy. Co jednak to w praktyce oznacza? Do perfekcji posiadł tę zdolność św. Franciszek z Asyżu, a my sami usprawiedliwiamy się, że posiadanie jest niezbędną częścią funkcjonowania w świecie. Kim zresztą stalibyśmy się, wyrzekając się tego, co stanowi o wartości naszego człowieczeństwa: umiejętności kochania, talentów, pragnień, marzeń i ambicji? Kto z nas chce być nikim, nic nie znaczyć? I kim jest Bóg, który stawia takie żądania?
Jeśli jednak przeczytamy ostatnie wersy dzisiejszej Ewangelii wzrokiem miłości, usłyszymy zaproszenie do przemiany. Bóg nie chce nam zabierać tego, kim jesteśmy. On nas zaprasza do metanoi, do oddania Mu siebie po to, by Jego miłość zmieniła w nas to, co niedoskonałe, i umocniła to, co najpiękniejsze. To oczywiście wymaga odwagi i zgody na życiowy przewrót, ale jeśli warto się z tym zmierzyć, to dlatego – i tylko dlatego! – że jest to zaproszenie płynące od samego Boga. Tylko On ma prawo oczekiwać od nas rzeczy niemożliwych: nienawidzenia najbliższych i wyrzeczenia się samego siebie.
Jezus ten wybór między miłością ludzką a miłością Boga stawia przed „wielkimi tłumami”, które szły za Nim. Nie wiemy, ilu Jego słuchaczy przejęło się tym zaproszeniem, ilu powiedziało „pójdę za Nim”. Pewnie garstka. Ale ten wybór stawia On również przed „wielkimi tłumami” w naszych świątyniach, przed wspólnotą Kościoła. Nie wiemy, ilu jest takich, którzy naprawdę wzięli sobie do serca Jego słowa. Najważniejsze jest jednak to, czy sami je słyszymy, czy jest w nas tyle odwagi, by się z nimi zmierzyć. Sprawa jest poważna, bo jeśli tego nie uczynimy, nie możemy nazywać się Jego uczniami. Nie możemy iść za Nim – zresztą po co? Przecież miłość jest sercem Ewangelii, przecież Jezus jest osią, wokół której powinniśmy budować nasze życie. Jeśli tego nie robimy, nasze deklaracje chęci pójścia za Nim tracą sens. On jest wszystkim. Bóg sam wystarczy.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 36/2025