Przynajmniej raz w roku odwiedzam latem jakiś park etnograficzny, skansen pod Nowym Sączem, w Kolbuszowej czy w Dziekanowicach. Zwykle jest pusto, między chatami krąży kilka osób, przeważnie z dziećmi. Tym razem było inaczej, parking był wypełniony samochodami. Zastanawiałam się, czy ta popularność ma coś wspólnego z „ludowym zwrotem” w literaturze i ogromnym zainteresowaniem książką Joanny Kuciel-Frydryszak Chłopki. Być może – i jeśli tak, to chwała. Parki i muzea etnograficzne zawsze funkcjonowały na marginesie zainteresowania. Przeważnie świecą pustkami, tak jakby powstały tylko po to, by prezentować efekty badań etnografów.
Kogo obchodzi „chłopstwo”?
Okazuje się teraz, jak wiele osób sięga do korzeni, wreszcie się ich nie wstydząc. Chłopki ukazały się w okresie apogeum „zwrotu ludowego” (przy okazji wpisując się w modę na herstorie, co oczywiście wzmogło atrakcyjność tematu), który już nieco opadł i być może zbiera swoje żniwo w postaci turystyki etnograficznej. Tymczasem ukazała się kolejna książka tego nurtu: Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet Antoniny Tosiek. Obie autorki oparły swoje książki na pamiętnikach: Kuciel-Frydryszak wykorzystała te pisane w okresie międzywojennym, Tosiek rozszerzyła perspektywę czasową, analizując pamiętniki z lat 1933–1995, z wyjątkiem okresu II wojny światowej i czasu sprzed odwilży październikowej. W dotychczasowej narracji związanej ze „zwrotem ludowym” zauważa skupienie się na stałych elementach: opresji, jakiej doświadczały chłopki, które są przedstawiane jako tylko i wyłącznie ofiary. Chce przełamać ten stereotyp odbierający im sprawczość. One przecież miały swoją przestrzeń na bunt i niezależność, czego nie wolno pomijać, nawet jeśli miał on miejsce w ramach zwykłych codziennych czynności. „A przecież rzesze ich walczyły o emancypację, angażowały się w konflikty, brały udział w organizowaniu ruchu ludowego oraz działaniach zbrojnych; kosynierki z Małopolski, Kurpi, okolic Łodzi, Kielc czy z Podlasia uczestniczyły w insurekcji kościuszkowskiej i powstaniu styczniowym. Chłopki były aktywnymi podmiotkami życia społecznego i politycznego” – pisze Tosiek. Że była ich mniejszość? Owszem, mało się nimi interesowano, ale do 1939 roku – czytam – w działalność społeczno-gospodarczą i polityczną na wsiach zaangażowało się około 100 tys. kobiet. Tosiek opowiada ich opowieści, oddając im głos. A skąd go zna? Z pamiętników.
Pamiętnik na konkurs
„Otrzymaliśmy 774 pamiętniki” – czytam w wydaniu Pamiętników bezrobotnych z 1933 roku. Tyle osób wysłało swoje zapiski na ogłoszony konkurs. Niektóre składały się z kilku zeszytów, zapiski prowadzone były przez kilka lat i zawierały nie tylko opisy codzienności, ale i wspomnienia z życia całej rodziny. Konkurs ogłaszany był przez Instytut Gospodarstwa Społecznego w prasie całego kraju. Była to instytucja badawcza, która zajmowała się rozpoznawaniem głównych problemów społecznych, a konkurs na pamiętniki bezrobotnych nie był jedynym, który ogłosiła. Pamiętniki chłopów były wydane w latach 1935–1936, a Pamiętniki emigrantów w 1939 roku. Materiał w ten sposób zebrany był analizowany przez pracowników Instytutu, a wnioski społeczne wyciągnięte z lektury i badań mogły mieć wpływ na rozwiązywanie problemów. Pomysł, żeby potraktować pamiętnik jako przedmiot badawczy narodził się w poznańskim Instytucie Socjologicznym: kierujący nim socjolog Florian Znaniecki w 1921 roku ogłosił konkurs na życiorys pracownika fizycznego. Twierdził, że to najlepszy sposób na dotarcie do grup społecznych, które dotąd były „wielkimi niemowami”. Dodajmy, że na ten pomysł wpadli badacze francuscy dopiero kilka lat później. Na ogłoszony konkurs wysłał swój pamiętnik Jakub Wojciechowski, który zastanawiał się, czy to w ogóle ma sens: „lekko nie będzie, bo ja zem nie jest zaden uczony, aby mógł tak ładnie wszystko z kupy rozcięgnąć”. Ogłoszenie przeczytał w „Dzienniku Berlińskim”. Zdobył pierwszą nagrodę, czyli sto tysięcy marek polskich, a jego życiorys wydany został drukiem w 1930 roku. „Gdyby nie ów błogosławiony konkurs, ten czterdziestoletni robotnik byłby żył sobie nadal nie dowiedziawszy się nigdy, że w nim siedzi pisarz, artysta” – pisał Boy-Żeleński po lekturze. Historia ma ciąg dalszy, bo autor rzeczywiście został namówiony przez Boya do pisania nie tylko własnych wspomnień, ale i opowiadań, które zresztą zostały docenione.
Warstwy
Wracając do Znanieckiego: nowością w jego metodzie socjologicznej był postulat patrzenia na losy badanych społeczności ich własnymi oczami. Zanim przyjechał do Polski, napisał w Stanach Zjednoczonych wraz z Williamem Thomasem pięciotomowe dzieło Chłop polski w Europie i Ameryce, na podstawie m.in. analizy listów pisanych do Polski. Ta metoda nazwana została później „metodą dokumentów osobistych” (inaczej: metodą biograficzną) i stała się przełomem w socjologii. Całkowitą nowością było to, że oddawała głos ludziom pochodzącym z warstw wykluczonych. Wkładem Znanieckiego było to, że do analizowanego materiału włączył pamiętniki. Skąd je brał? Wymyślił, że najlepiej zachęcić zainteresowaną grupę ogłoszeniem konkursu. Jego pomysł kontynuował wspomniany już Instytut Gospodarstwa Społecznego, którym kierował Ludwik Krzywicki.
Dla Krzywickiego – socjologa i marksisty, pamiętniki nie tylko ukazywały nastroje i ukazywały warunki bytowe, ale miały też odgrywać inną rolę: budzić sumienia. Do 1939 roku Instytut Gospodarstwa Społecznego, Państwowy Instytut Kultury Wsi oraz Instytut Socjologii SGGW ogłosiły dziesięć konkursów na pamiętnik. Instytucje te interesowały się przede wszystkim losami chłopów, bezrobotnych, robotników i emigrantów. Pamiętniki zamawiane przez badaczy, a nie powstałe spontanicznie, stały się zupełne nowym typem materiału źródłowego. Analizując je, badacze musieli – i muszą – brać pod uwagę różne niebezpieczeństwa, choćby zbytnia literackość wcale nie musi być ich walorem. W tekście dla historyka znajdują się zupełnie innego rodzaju informacje, które można odczytać w różnych jego warstwach. Socjolog Jan Szczepański wymienia je cztery: to, co autor mówi wprost; to, co autor przemilcza i ukrywa; informacje przyjmowane milcząco i informacje na temat osobowości autora.
Relacje osobiste
Warto wspomnieć o praktyce zbierania wspomnień w czasie II wojnie światowej – była to wprost kontynuacja doświadczeń polskiej szkoły socjologii. Archiwum Ringelbluma, którym opiekuje się obecnie Żydowski Instytut Historyczny, to owoc tej idei. Emanuel Ringelblum, który był historykiem i zajmował się społeczną historią Żydów polskich, dużą wagę przykładał do tego rodzaju źródeł jak listy, pamiętniki czy ustne relacje osób pochodzących z niższych warstw społecznych. Tę samą metodę zastosował w gromadzeniu świadectw dokumentujących życie w getcie warszawskim.
Z pamiętnikarstwa korzystano także po wojnie, i to do tego stopnia, że w 1964 roku powstał przy PAN Komitet Badań nad Pamiętnikarstwem, a chwilę później Towarzystwo Pamiętnikarstwa Polskiego. Kontynuowano ogłaszanie konkursów – między 1945 a 1976 rokiem ogłoszono ich ponad tysiąc, a ich inicjatorami nie byli wyłącznie naukowcy, ale na przykład czasopisma, a nawet zakłady pracy. Z materiałów nadesłanych powstało kilkutomowe dzieło Młode pokolenie Polski Ludowej opracowane przez Józefa Chałasińskiego, ucznia Znanieckiego. Publikacje ukazujące się za czasów PRL trzeba jednak traktować ostrożnie: nadesłane pamiętniki były cenzurowane, nie wszystkie treści mogły się ukazać, zmieniano całe fragmenty, wreszcie do druku wybierano tylko te, które odpowiadały z góry ustalonej tezie.
Tradycja pamiętnikarstwa odżyła w na początku XXI wieku, głównie dzięki działalności Ośrodka „Karta”, w którego archiwum przechowuje dziesiątki tysięcy relacji o I i II wojnie, o doświadczeniu emigracji, przedwojennych Kresach czy codzienności PRL. Posiada też największy w Polsce zbiór relacji biograficznych w formie nagrań w Archiwum Historii Mówionej prowadzonym wspólnie z Domem Spotkań z Historią. Konkursy są wciąż ogłaszane, najczęściej przez władze lokalne i prasę, czasami przez instytucje naukowe. Na przykład w 2020 roku socjologów z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika i Szkoły Głównej Handlowej interesowało życie Polaków w cieniu pandemii. Na konkurs pamiętnikarski „Życie codzienne w czasach koronawirusa” nadesłanych zostało ponad czterysta pamiętników. To co, piszemy?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













