Badanie w społeczności rodziców dzieci z zespołem Downa (ZD) przeprowadził zespół badaczy z Uniwersytetu Warszawskiego pod kierunkiem prof. Dariusza Tworzydło – prywatnie ojca 3,5-letniej Lilianki z ZD. Dotyczyło one potrzeb informacyjnych rodziców i opiekunów dzieci z zespołem Downa. W projekcie wzięło udział 507 respondentów, co pozwoliło na wyciągnięcie ważnych wniosków dotyczących wyzwań i problemów, z którymi mierzą się oni w codziennej walce o dobre i godne życie swoich dzieci.
– Gdy wraz z pojawieniem się naszej córeczki weszliśmy do społeczności rodziców z zespołem Downa, byliśmy zaskoczeni ogromem potrzeb, a zwłaszcza potrzebą dostępu do wiedzy i informacji – mówi prof. Dariusz Tworzydło z UW. – Zauważyliśmy, jak wielu rodziców mierzy się z brakiem podstawowych wskazówek dotyczących diagnostyki, terapii czy rozwoju swoich dzieci. Z czasem doceniliśmy rolę wzajemnego wsparcia, jakie oferują grupy społeczne i organizacje. Trudno mi wyobrazić sobie, jak wyglądałaby ich codzienność bez tych oddolnych inicjatyw – dodaje, wskazując na znaczenie solidarności w tej społeczności.
Wsparcie informacją
Rzeczywiście, zdecydowana większość rodziców wraz z otrzymaniem diagnozy – czy to przed urodzeniem, czy to już w szpitalu po narodzinach dziecka z ZD – zostaje w zasadzie zostawiona sama sobie. Lekarze informują ogólnie o wadzie genetycznej i możliwych powikłaniach zdrowotnych, ale nie ma instytucji, która niejako z urzędu przejmuje opiekę nad poprowadzeniem zdezorientowanej rodziny przez to, z czym teraz będzie musiała się mierzyć. Nawet specjaliści, do których zgłaszają się rodzice, nie zawsze są w stanie kompleksowo pomóc.
– Badani rodzice podkreślają, że wizyty u specjalistów ograniczają się często do podstawowych porad, co zmusza ich do samodzielnego poszukiwania informacji w innych źródłach. W efekcie powstaje luka pomiędzy potrzebami informacyjnymi opiekunów a systemem wsparcia, który powinien je zaspokajać. To wskazuje na pilną potrzebę większego zaangażowania instytucji w dostarczanie kompleksowych i wiarygodnych informacji, które mogłyby wspierać rodziców zarówno na poziomie codziennej opieki, jak i długoterminowego planowania rozwoju dzieci – zauważa prof. Dariusz Tworzydło.
Ponieważ nie ma w systemie ochrony zdrowia instytucji, która kompleksowo objęłaby doradztwem i poprowadzeniem rodziców dzieci z tą niepełnosprawnością, tu z pomocą przychodzą im najróżniejsze fundacje i stowarzyszenia zajmujące się wspieraniem osób z ZD i ich rodzin. – Nam na samym początku bardzo pomogła Fundacja Anny Dymnej Mimo wszystko, która – choć zasadniczo zajmuje się ona osobami dorosłymi z zespołem Downa, poprowadziła nas za rękę, dostarczając niezbędnej wiedzy, a także Fundacja Szansa21 – mówi prof. Tworzydło.
Braki w wiedzy i doświadczeniu rodzice uzupełniają również w mediach społecznościowych, gdzie działa wiele zamkniętych lub otwartych grup wsparcia. Jedna z największych, tzw. Zakątek 21, gromadzi na Facebooku społeczność 6,7 tys. osób. Wzajemnego wsparcia dostarczają tam sobie sami rodzice: ci, którzy wychowują dziecko z ZD, od kilku lat dzielą się wiedzą i poradami z tymi, którzy dopiero wrócili ze szpitala z niemowlakiem.
A wiedza jest tu niezbędna. Nieprawidłowości genetycznej, jaką jest Trisomia 21, towarzyszy bowiem szereg schorzeń, takich jak wady serca, wzroku, niepełnosprawność intelektualna (najczęściej w stopniu lekkim), zaburzenia endokrynologiczne (nadczynność tarczycy), wolniejszy rozwój fizyczny niż u dzieci bez tej wady, zaburzenia psychiczne i hematologiczne. W związku z tym od pierwszych dni życia dziecka z ZD jego rodzice są znacznie częściej obecni w ośrodkach zdrowia niż rodzice pełnosprawnych dzieci. Maluchy z ZD wymagają także fizjoterapii i odpowiedniej diety, która ograniczy ryzyko otyłości (mają wolniejszy metabolizm) i wesprze rozwój mózgu.
– Z naszych badań wynika, iż odpowiedzialność, jaka spoczywa na rodzicach dzieci z zespołem Downa, skutkuje ich ogromnym przeciążeniem fizycznym i psychicznym, na czym cierpią także ich rodziny, np. pozostałe, zdrowe dzieci – zauważa prof. Tworzydło. Nierzadko, aby funkcjonować, potrzebne jest wsparcie innych dorosłych osób, a tego w systemie opieki zdrowotnej w Polsce brakuje. Rodzice, których na to stać, starają się zatrudniać dodatkowo opiekunki, ale reszta zostaje sama, co najwyżej ze wsparciem dziadków i reszty rodziny.
Wsparcie materialne
Nietrudno dojść do wniosku, że wychowanie dziecka z niepełnosprawnością taką jak zespół Downa wiąże się z kosztami, które niewiele rodzin jest w stanie pokryć samodzielnie. Właśnie dlatego tak ważne są dla nich zasiłki, jakie można dostać od państwa: zasiłek pielęgnacyjny i świadczenie pielęgnacyjne. Oba razem dają nieco mniej niż połowa najniższego krajowego wynagrodzenia brutto. Przez wiele lat świadczenie pielęgnacyjne można było pobierać wyłącznie rezygnując z jakiejkolwiek pracy, stąd brały się tak liczne protesty rodziców skazanych na biedę. Na szczęście przepis zlikwidowano i od 1 stycznia bieżącego roku opiekunowie niepełnosprawnych dzieci mogą łączyć pobieranie zasiłku z pracą.
To ułatwienie nie załatwia jednak innych problemów, jakie mają rodzice dzieci z ZD. Utrudnieniem, z jakim nadal się mierzą, jest wydawanie ograniczonych czasowo orzeczeń o niepełnosprawności, tak jakby Trisomia 21. chromosomu mogła się cofnąć lub zmniejszyć wraz z rozwojem dziecka. – Wielu rodziców po urodzeniu dziecka dostaje takie orzeczenie np. na 3–4 lata, co jest absurdalne. Aby uzyskać kolejne orzeczenie, niezbędna jest wizyta u szeregu specjalistów, którzy wystawiają potwierdzenia posiadanych przez dziecko zaburzeń zdrowotnych. To duże utrudnienie, bo orzeczenie o niepełnosprawności umożliwia rodzinom korzystanie z ulg i wsparcia finansowego, co pomaga pokryć koszty leczenia i rehabilitacji. Ułatwia także dostęp do specjalistycznych placówek edukacyjnych i rehabilitacyjnych, gdzie dzieci mogą się rozwijać. Orzeczenie jest również kluczowe dla uzyskania ulg podatkowych i przywilejów, np. możliwości korzystania z miejsc parkingowych dla osób niepełnosprawnych. Rodzicom pomaga po prostu w planowaniu długoterminowej opieki i organizacji wsparcia. – wylicza prof. Dariusz Tworzydło. Profesor ma nadzieję, że wkrótce i to się zmieni, ponieważ z punktu widzenia administracji państwowej to stosunkowo łatwe do wprowadzenia rozwiązanie prawne.
Wsparcie rodziców wychowujących dzieci z zespołem Downa jest ważne z wielu powodów, także tego, że odpowiednio poprowadzony proces rehabilitacyjny oraz edukacja mogą sprawić, że po osiągnięciu dorosłości ich dziecko będzie mogło żyć z dość dużą samodzielnością. Owszem, wada zawsze będzie widoczna, ale lekka niepełnosprawność intelektualna nie uniemożliwia wykonywania np. pracy zawodowej czy nawet niekiedy zakładania własnych rodzin.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









