Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy składali do skarbony
Uboga wdowa, o której pisze św. Marek w dwunastym rozdziale Ewangelii, naprawdę nie miała nic. Dwa pieniążki, jeden grosz, to dosłownie nic. W dodatku ofiarowała je Bogu w taki sposób i w takim miejscu, że gdyby Jezus jej nie zauważył, nikt by jej nawet nie dostrzegł, nie mówiąc już o docenieniu jej gestu. Ofiara, którą złożyła, była więc szlachetna, absolutnie bezinteresowna, wzruszająco radykalna. Nie miała z tego żadnych korzyści. Nie mogła nią zdobyć uznania i zainteresowania, nie kupowała nią sobie powodzenia, szczęścia i fortuny. Oddała Bogu wszystko. Według ludzi nie dała nic. W oczach Bożych złożyła imponującą ofiarę.
Wdowa nie skoncentrowała się na własnej krzywdzie, na słusznym poczuciu niesprawiedliwego potraktowania przez system i stojących za nim ludzi. Nie zwolniła się z tego powodu z czynienia dobra i nie zamknęła w cierpieniu. Mogła przecież znaleźć tysiące usprawiedliwień, mogła w ogóle nie przejmować się koniecznością złożenia Bogu ofiary. Przecież nie miała nic. Była w tak ciężkim położeniu, że tylko ktoś o kamiennym sercu mógłby ją osądzać. To jest taki rodzaj wrażliwości i bezinteresowności, na który stać jest niewielu.
Przed czynieniem dobra, przed ofiarnością dla Boga powstrzymuje nas często poczucie, że jesteśmy ubodzy i z tego ubóstwa niewiele możemy dać Jemu i innym ludziom. Nie cenimy wyrwanych z zabieganej codzienności pięciu minut na pospieszny pacierz, bo myślimy, że Bogu należy się co najmniej pół godziny skupionej modlitwy. W efekcie nie modlimy się wcale. Nie ma dla nas wielkiego znaczenia zwyczajna rozmowa z cierpiącym sąsiadem czy znajomym, bo ogarnia nas bezradność – nie potrafimy pomóc, więc zostawiamy człowieka w samotności, mimowolnie pogłębiając jego ból. Nie reagujemy głośno na krzywdę, bo myślimy sobie: jaki sens ma jeden głos nic nieznaczącej osoby, nikt się tym nie przejmie. W efekcie skrzywdzonego człowieka otacza coraz szczelniejszy kokon obojętności.
Ofiara ubogiej wdowy uczy nas, że gesty dobra są bezcenne nie ze względu na ich wielkość, ale z powodu ich bezinteresowności. Nie warto kalkulować, od którego momentu stajemy się zdolni do dawania, ile zasobów musimy jeszcze zebrać, by to dawanie przynosiło owoce. Chwila rozmowy jest w stanie przynieść ukojenie płaczącemu, kromka chleba nie rozwiąże problemu czyjegoś ubóstwa, ale wyzwoli go z wykluczenia i samotności, kilka groszy ofiarowanych na zbiórkę na drogie lekarstwo czy odbudowę zalanego powodzią domu złożą się na realne zmiany w życiu potrzebującego człowieka. Jeden uśmiech może rozświetlić czyjś mrok.
Bóg nie jest buchalterem, skrupulatnie zaglądającym w nasze dosłowne i metaforyczne portfele. Nie rozlicza nas z wielkości ofiar, bo dla Niego liczy się dobroć serca, a tej nie da się policzyć. Dlaczego więc nie potrafimy zaufać, że w Jego rękach nasze ludzkie „nic” zmieni się w wielkie „wszystko”?
Przykład izraelskiej wdowy pokazuje nam, że nie ma takiej sytuacji, w której nie można kochać bardziej, głębiej. Jedną z trudności, z jakimi mierzymy się jako wspólnota uczniów Pana, jest ciągły brak zaufania, potrzeba kontrolowania wszystkiego i wszystkich. Tymczasem On wzywa do bezinteresowności, do hojności, która nie sumuje rachunku zysków i strat, nie oblicza potrzebnych zasobów. Bez zaufania nie da się w głoszeniu Ewangelii zrobić najmniejszego kroku. Ludzkie rachuby skazują nas na stagnację i zamieranie, bo sprowadzają się wciąż do myślenia: mamy za mało, to nie może się udać. Nie da się obliczyć rozmiarów miłości. Miłość, Boża czy ludzka, zawsze popycha do „więcej”. Nawet jeśli rozpoczyna się od maleńkiego „nic”.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.









