Przytłoczeni kolejnymi politycznymi zdarzeniami ledwie zauważyliśmy tę scenę. Oto przed budynkiem Kancelarii Premiera w Warszawie grupa ludzi taszczyła trumnę. Była to trumna Policji. W ten sposób funkcjonariusze zrzeszeni w policyjnej Solidarności protestowali przeciw opłakanej kondycji swojej instytucji.
Dowiedzieliśmy się, że mamy nieobsadzonych kilkanaście tysięcy policyjnych etatów, co powoduje paraliż. Policjanci nie mogą strajkować. Mogą wyjść na chwilę na ulicę. Ten ich protest zawisł w próżni. Premier Donald Tusk bawił na szczycie unijnym w Brukseli. Także szef MSWiA Tomasz Siemoniak był nieobecny w Warszawie.
Do policjantów nikt nie wyszedł. Sypanie się tej instytucji, niedoinwestowanej i nieoferującej zarobków rekompensujących trudy i niebezpieczeństwa tej wyjątkowej pracy, nie zaczęło się wczoraj. Akurat tu można mówić o dziedzictwie kilku kolejnych ekip. Chyba nie potrzeba lepszego dowodu na to, że mamy państwo z papieru.
Przy okazji słuchania wypowiedzi policyjnych związkowców uderzyło mnie coś jeszcze. Pośród postulatów finansowych i organizacyjnych jeden z nich apelował, aby nie traktować policji jako „politycznych sługusów”. Dopiero co demonstranci związani z poprzednią opozycją nie szczędzili mundurowym oskarżeń o brutalność. Marta Lempart obrzucała ich przy okazji manifestacji soczystymi obelgami. Na ogół powodem było zwykłe wykonywanie obowiązków. Możliwe, że czasem nadgorliwe, zbyt brutalne, co najczęściej bierze się z braku profesjonalizmu.
Zarazem można było odnieść wrażenie, że w stosunku do policji niektórych państw zachodnich (Francja) ta polska pozostaje całkiem łagodna, a czasem wręcz przestraszona rozmiarami nienawiści wobec siebie. Odwet na poprzednim kierownictwie policji został jednak wpisany do 100 konkretów Koalicji Obywatelskiej. Byłego komendanta Szymczyka prokuratorzy ścigają za absurdalny incydent z uruchomieniem w Komendzie Głównej granatnika, prezentu od ukraińskiego ministra. Trudno nie odnieść wrażenia, że to tylko pretekst. Dawni demonstranci, wśród których nie brakowało polityków, chcą widzieć upokorzenie kogoś, kto ich rzekomo prześladował.
Piszę „rzekomo”, choć nie kwestionuję jednego czy drugiego incydentu. Pamiętam emocje znajomej artystki, której przydarzyło się mieć brata w policji. Kiedy na ulicach szalały proaborcyjne protesty, jej koledzy ziali nienawiścią do mundurowych. A ona próbowała im opowiadać, co przeżywa bliski jej człowiek będący przedmiotem agresji.
Rozliczenia poprzedniego kierownictwa policji nie stały się punktem wyjścia do jakiejś poprawy. Natychmiast zamieniły się role. Teraz to prawicowcy oskarżają i demonizują mundurowych. Mają nawet prawdziwe przykłady na potwierdzenie swoich żali. Z demonstracji rolników w Warszawie zapamiętaliśmy funkcjonariusza ciskającego kamieniem w manifestujących i agresję kilku policjantów wobec pojedynczego mężczyzny z flagą. A co powiedzieć o obecnym komendancie głównym policji, chlubiącym się zatrzymaniem podczas powodzi młodego człowieka za wpis w internecie?
Czy to oznacza, że policja stała się narzędziem przemocy nowej władzy? Z pewnością niecała i przede wszystkim chyba tylko o tyle, o ile dostaje takie rozkazy. Rozumiem policjantów, którzy są rozżaleni, że to na nich wylewane są kubły politycznych pomyj. Ale trudno tu znaleźć systemowy pomysł na ich oddzielenie od polityki. Przedmiotem presji powinni być nie oni, a sami politycy. Najwyraźniej jednak każda następna władza jeszcze chętniej niż poprzednia korzysta ze swojej roli dystrybutora przemocy. To kolejny owoc drastycznej polaryzacji.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













