Czy to na pewno schizofrenia?

Schizofrenia jest poważną i przewlekłą chorobą psychiczną, która zaburza myślenie i zachowanie. Dlatego jej diagnoza powinna być stawiana z najwyższą ostrożnością i po gruntownym zrozumieniu rodzinnych oraz szerszych okoliczności pacjenta.
Czyta się kilka minut
fot. Rick/Adobe Stock
fot. Rick/Adobe Stock

By zobrazować wagę problemu, chciałabym na początku opowiedzieć prawdziwą historię, oczywiście anonimizując opisywaną osobę.

Schizofrenia czy psychoza reaktywna
Paweł został skierowany do psychoterapeuty po leczeniu szpitalnym. Dwa lata był leczony ambulatoryjnie z powodu depresji, a potem zaczął słyszeć głosy. To spowodowało hospitalizację i ponowną diagnozę – schizofrenia. Jednak szpital skierował go też na psychoterapię.
Terapeutka, do której trafił, opisała go następująco: Paweł okazał się ciekawym człowiekiem, któremu choroba ewidentnie zrujnowała życie. Uczył się w szkole średniej gry na skrzypcach i nawet poszedł na studia muzyczne, jednak za każdym razem, gdy występował publicznie, mimo talentu, opanowywał go paraliżujący lęk. Po roku zrezygnował. Jego przyjaciele z liceum wyjechali z miasta, a będąc osobą nieśmiałą, nie nawiązał nowych znajomości. Miał bardzo mały kontakt z kimkolwiek poza rodzicami. Coraz gorszy nastrój i poczucie bezsensu życia, pustki i braku siły spowodowały, że zaczął chodzić do psychiatry. Dostał leki przeciwdepresyjne i skierowanie na terapię grupową. Paweł czuł się podczas terapii grupowej nieswojo i miał ataki paniki, gdy prowadzący zwracał się do niego bezpośrednio. Spowodowało to wzmocnienie dawek leków, które otrzymywał. Jednak w żadnym momencie nie skierowano go na psychoterapię indywidualną. Gdy w końcu wylądował w szpitalu po ataku paniki spowodowanym słyszeniem głosów, dostał diagnozę schizofrenii. Taki był punkt wyjścia.
Psychoterapeutka zdiagnozowała u niego nerwicę połączoną z atakami paniki i rozpoczęła pracę indywidualną. Ponieważ Paweł przyjmował duże dawki leków, które wydawały się niezbyt mu pomagać, a miały liczne negatywne skutki uboczne, terapeutka skierowała go do zaufanego psychiatry, z którym często współpracowała. Wytłumaczyła, że to, co widzi u siebie w gabinecie, zupełnie nie pasuje do dotychczasowej diagnozy psychiatrycznej. Psychiatra potwierdził, że najprawdopodobniej epizod psychotyczny Pawła był krótkotrwałą psychozą reaktywną. Leki zostały stopniowo całkowicie odstawione, a młody mężczyzna (cały czas w psychoterapii indywidualnej) zaczął na nowo funkcjonować i podjął studia (choć już w innej dziedzinie, niewymagającej wystąpień publicznych).

Problem błędnych diagnoz
Diagnoza „schizofrenii” nie powinna być stawiana lekkomyślnie. Samo określenie „schizofrenia” brzmi przytłaczająco. Niesie ze sobą sugestię zrujnowanego i nieszczęśliwego życia. Co więcej, jest to diagnoza, której trudno się pozbyć – co zostało udokumentowane w słynnym eksperymencie prof. Davida Rosenhana z lat 70.
Eksperyment, opisany później w czasopiśmie naukowym „Science” pod tytułem On being sane in insane places („Być zdrowym psychicznie w chorych psychicznie miejscach”), polegał na tym, że kilku eksperymentatorów zgłosiło się do szpitali psychiatrycznych, utrzymując, że „słyszą głosy – w postaci szumów i sporadycznych słów typu „pustka”. Ich zadaniem było przyznać się od razu po przyjęciu do szpitala do symulacji, zachowywać się normalnie i twierdzić, że nic im nie dolega. Do personelu medycznego mieli odnosić się spokojnie, uprzejmie oraz w logiczny sposób. Cel – zostać wypuszczonym jak najszybciej. Okazało się to jednak trudne.
Większość z nich dostała diagnozę schizofrenii, leki przeciwpsychotyczne, w jednym przypadku uczestnik eksperymentu został nawet przywiązany do łóżka. Badacze spędzili w placówkach od kilku do kilkudziesięciu dni, średnio trzy tygodnie. Każdy z nich został wypuszczony ze szpitala dopiero po tym, jak przyznał się do bycia psychicznie chorym. Uznano to za objaw poprawy stanu psychicznego i podstawę do zwolnienia.
Bomba wybuchła po opublikowaniu wyników eksperymentu przez prof. Davida Rosenhana w czasopiśmie naukowym. Tym bardziej, że sam dostał (ze względu na robienie podczas pobytu w szpitalu licznych notatek) dodatkową diagnozę grafomanii.
Rezultatem było zwrócenie uwagi na konieczność dokonywania o wiele bardziej dokładnej diagnozy przed przypisaniem do pacjenta stygmatyzującej etykiety. W chwili obecnej rozpoznanie schizofrenii wymaga obecności ostrych objawów przez co najmniej miesiąc, a znaki zaburzeń muszą utrzymywać się przez sześć miesięcy.

Co powinniśmy wiedzieć o schizofrenii
Jest poważną i przewlekłą chorobą psychiczną, która zaburza myślenie i zachowanie. Nieleczona może prowadzić do psychozy, czyli stanu, w którym osoba traci kontakt z rzeczywistością. Dotyka około 1 proc. światowej populacji, a objawy, takie jak halucynacje, paranoidalne przekonania i zdezorganizowane myślenie, często powodują, że osoby chore stają się wycofane i trudne do zrozumienia.
Choroba dotyczy zarówno mężczyzn, jak i kobiet, choć mężczyźni zazwyczaj chorują wcześniej. U kobiet schizofrenia częściej rozwija się po 25. roku życia, z kolejnym szczytem zachorowań po 45. roku życia, co wiąże się z hormonalnymi zmianami związanymi z menopauzą. Kluczowe objawy schizofrenii są opisane w ramce.
Niestety jednak bywa ona czasem mylona z problemami psychologicznymi, takimi jak ciężka nerwica, depresja czy kompulsywne zachowania, które są zrozumiałymi reakcjami na trudne sytuacje życiowe, takie jak samotność, izolacja czy problemy rodzinne. Dowodzi tego przytoczona powyżej historia Pawła, potwierdzają to też badania naukowe, np. opublikowane w 2019 r. badanie pod kierownictwem Chelsey Coulter z Uniwersytetu Johna Hopkinsa w Baltimore, USA (Specialized Consultation for Suspected Recent-onset Schizophrenia…) Dlatego też diagnoza schizofrenii powinna być stawiana z najwyższą ostrożnością i po gruntownym zrozumieniu rodzinnych oraz szerszych okoliczności pacjenta.

Na koniec – uwaga na etykiety
Coraz liczniejsze badania pokazują, że etykiety chorób psychicznych potęgują jeszcze bardziej problemy doświadczane przez pacjentów, stygmatyzując ich i stając się niejako centrum ich tożsamości. Gdyby zapytać każdego z nas, kim jesteśmy, będziemy odpowiadać zgodnie z naszymi przekonaniami, osiągnięciami, rolami społecznymi, cechami – jestem żoną, matką, psychologiem, katoliczką, altem, profesorem, wykładowcą, introwertykiem itp. Dla osoby z etykietą choroby psychicznej łatwe jest popadnięcie w definiowanie swojej tożsamości za pomocą tej etykiety – np.: jestem schizofrenikiem. Dlatego właśnie postuluje się obecnie odchodzenie od tych etykiet, a raczej prowadzenie kampanii informacyjnych pokazujących ludzi jako osoby doświadczające jakiegoś problemu, ale z nim nietożsame. Człowiek nie jest schizofrenikiem. Jest osobą, której okoliczności życiowe spowodowały, że doświadcza problemu schizofrenii. To nieutożsamianie się z etykietą choroby jest zadaniem trudnym – gdyż potężnie zakłóca ona funkcjonowanie, jednak jest niezbędne. Dlatego nawet w przypadku diagnozy pozytywnej należy pamiętać o tym, że choroba to nie koniec świata. Prawidłowa diagnoza i odpowiednie leczenie sprawiają, że można z nią żyć. Nie pozwólmy, by definiowała nas ani naszych bliskich. Jesteśmy kimś o wiele ważniejszym niż nasze dolegliwości.

---

Kluczowe objawy schizofrenii

Objawy pozytywne (wytwórcze) – występują zachowania psychotyczne, takie jak:
- halucynacje, najczęściej słuchowe, np. słyszenie głosów, których nikt inny nie słyszy,
- urojenia – fałszywe przekonania, np. o kontroli umysłu przez sąsiadów,
- zaburzenia myślenia: zdezorganizowane myśli, trudności w logicznym łączeniu wątków,
- zaburzenia ruchowe, np. powtarzanie tych samych ruchów lub katatonia – brak ruchu.

Objawy negatywne (ubytkowe) – osłabienie lub brak normalnych emocji i zachowań, w tym:
- brak wyrażania emocji, np. twarz bez wyrazu, monotonna mowa,
- trudności w codziennych aktywnościach, np. brak motywacji do działania,
- zaniedbywanie higieny osobistej.

Objawy poznawcze – trudności w myśleniu i koncentracji, takie jak:
- problemy z pamięcią,
- trudności w skupieniu uwagi,
- zmniejszona zdolność do podejmowania decyzji.

Rozpoznanie schizofrenii wymaga obecności ostrych objawów przez co najmniej miesiąc, a znaki zaburzeń muszą utrzymywać się przez sześć miesięcy.

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 37/2024