Ojciec Kazimierz Józef Łabiński OMI pochodził z wielkopolskiej rodziny chłopskiej, której członkowie walczyli też w powstaniu wielkopolskim. Urodził się 110 lat temu (w 1914 r.), wykształcił się już za wolnej Polski. Podczas wojny wsławił się w ruchu oporu na terenie zachodniej Wielkopolski (w 1944 r. stał na czele obwodu kościańskiego Armii Krajowej). Następnie tworzył struktury Kościoła katolickiego na tzw. Ziemiach Odzyskanych (głównie w Gorzowie Wielkopolskim), wydawał w latach 1946–1953 „Tygodnik Katolicki” – najpopularniejsze na tamtych terenach pismo religijne (w szczytowym okresie, pomimo represji i działań cenzury, jego nakład wynosił 40 tys. egzemplarzy). Potem, po kilkuletnim pobycie w Lublińcu na Górnym Śląsku, krótkich misjach w Wielkiej Brytanii, Francji i Belgii (w Londynie dodatkowo naraził się komunistom wygłoszeniem kilku prelekcji dla Radia Wolna Europa), związał się w 1964 r. z Markowicami na Kujawach. Stał się tym samym kustoszem tego sanktuarium maryjnego (w latach 1964–1990 był proboszczem) i mieszkał tam do śmierci w 1999 r. Udzielał się w lokalnej społeczności, m.in. ucząc miejscowych dzieci języka francuskiego.
Urodzona sto lat temu (1924 r.) Maria Patyk to wychowana w środowisku chłopskim i ukształtowana przez międzywojenną i tuż powojenną szkołę nauczycielka biologii ze Sławska Wielkiego pod Kruszwicą (pracowała tam w latach 1951–1979). To ona w 1965 r. założyła tamtejszy Zespół Regionalny „Kujawy”, a potem propagowała haft, doprowadzając wręcz do odrodzenia tego rękodzieła na wsiach i miastach Kujaw Zachodnich. Od 1989 r., już w wolnej Rzeczypospolitej, angażowała się w reaktywowanym przez ks. Alojzego Święciochowskiego Prymasowskim Uniwersytecie Ludowym w Strzelnie (tzw. PULS-ie, który nawiązywał do międzywojennego uniwersytetu ludowego w Dalkach pod Gnieznem). Kierowała tam specjalnie dla niej utworzonym działem o nazwie: „Twórczość i kultura ludowa”. W latach 1988–2005, przez cztery kadencje, była prezeską Oddziału Bydgosko-Toruńskiego Stowarzyszenia Twórców Ludowych. W latach 90. organizowała też pomoc dla ofiar transformacji ustrojowej w regionie i pielgrzymki-wycieczki z darami dla Polonii litewskiej oraz białoruskiej. W 1999 r., co uznawała za swoje życiowe wyróżnienie, wyhaftowała z pięcioma innymi kobietami olbrzymi obrus ołtarzowy, który podarowany został Janowi Pawłowi II na bydgoskim lotnisku podczas jego VII pielgrzymki do Polski.
Sławsk od Markowic dzieliło raptem pięć kilometrów. Kiedy zbierałem materiały do publikacji o tych postaciach i chodziłem po tamtejszych wsiach, mówiono mi, że miejscowi w niedziele zamiennie uczęszczają bądź to do pobliskiego kościoła w Sławsku, bądź to do sanktuarium Pani Kujaw. Oba te ośrodki wyróżniały się na mapie Kujaw Zachodnich w okresie Polski Ludowej. Kościoły te miały bogatą historię, choć Markowice znacznie bardziej oddziaływały na region (obok Kalwarii w Pakości to główne sanktuarium Kujaw, zaś kościół św. Bartłomieja w Sławsku był ważny głównie dla okolicznych mieszkańców). Nie udało mi się zweryfikować, czy o. Kazimierz Łabiński i Maria Patyk znali się na tyle, żeby ze sobą współpracować. Wiem tylko, że Maria Patyk miała prezentacje swojej sztuki ludowej w Markowicach.
Mówi się o religijności ludowej jako bezwiednej, prostej, chłopskiej. Ojciec Jacek Woroniecki OP przed II wojną światową zarzucał jej fideistyczne nastawienie. Inni uczeni podkreślali, że wpisuje się ona w sztywny podział: religijność mas – religijność wirtuozów, religijność świeckich – religijność duchownych, Kościół ludu – Kościół wyboru. Pomija się jednakże oddziaływanie osób, które animowały kulturę religijną. O takich osobach tutaj właśnie jest mowa. Stanowiły one pomost pomiędzy wspomnianymi parami przeciwieństw, a może nawet sprawiały, że owe opozycje traciły na znaczeniu?
Największe wydarzenie
Ojciec Łabiński miał wiele pasji (poezja, aktywność wydawnicza, film dokumentalny, podróże zagraniczne, wspieranie ruchu oazowego, bycie katechetą, kaznodziejstwo, działanie w ruchu kombatanckim). Przede wszystkim zapamiętany został z tego, że 27 czerwca 1965 r. przygotował koronację cudownej późnośredniowiecznej figury Maryi z Dzieciątkiem. Aktu tego dokonał sam Prymas Tysiąclecia. To było najważniejsze wydarzenie religijne na Kujawach Zachodnich w okresie Polski Ludowej (16,5 tys. osób przyjęło wówczas Komunię, co świadczy o rozmachu; niektórzy szacują liczbę uczestników nawet na 30 tys., a oblaci ze względu na tłumy zrezygnowali ze zbierania składki, bo nie byli przygotowani na zgromadzenie takiej skali).
Do samego wydarzenia szykowano się bardzo starannie. „Do uroczystości koronacji wierni z okolicznych miejscowości przygotowywali się specjalnymi nabożeństwami oraz misjami świętymi, przeprowadzonymi od 16 do 23 maja – pisze historyk Waldemar Rozynkowski. – Wydarzenia koronacyjne rozpoczęły się już 26 czerwca. Tego dnia przybył do Markowic bp Jan Czerniak, który przewodniczył nieszporom oraz wygłosił naukę. O godz. 22.30 w świątyni rozpoczęła się całonocna adoracja Najświętszego Sakramentu, o północy odprawiono Eucharystię”.
Oczywiście splendoru uroczystości nadała drugiego dnia obecność kard. Stefana Wyszyńskiego. Prymas mówił o ubogim miejscu, które wybrała sobie Maryja na sanktuarium w XVII w., jak dawniej próbowano Jej wizerunek przenieść gdzie indziej, ale nie udawało się to na skutek Jej miłości i upartości. „W ubogim miejscu Maryja lubi przygarniać swoje dzieci” – konkludował prymas. Mszę towarzyszącą koronacji sprawował abp Antoni Baraniak z Poznania.
Uroczystość miała ludową oprawę: zielone gałązki w płotach, kolorowe bibuły jako element dekoracyjny, święte obrazki w oknach pobliskich domów, przystrojone krzyże i figury przy drogach i na terenie samego sanktuarium. Całe wydarzenie postrzegane było przez pryzmat cudowności. Również rejestrowane fakty układały się według mirakularnej konwencji, bo też przede wszystkim uwidaczniała się tam religijność ludowa. Najlepiej oddaje to relacja jednej z uczestniczek koronacji, Anny Fordońskiej (zamieszczona w książce rocznicowej Jubileusz łaski 1965-2015): „A kiedy nałożył [Prymas] korony na głowę Maryi i Dzieciątka, nagle nie wiadomo skąd pojawiła się chmara ćwierkających ptaków, która przez dłuższą chwilę śpiewając unosiła się nad ołtarzem […] Wiem, że to może brzmieć nieprawdopodobnie, ale tak było, wracaliśmy potem do tego już w domu, przy rodzinnym stole po uroczystościach, mówiąc o tym jako o cudzie”. Rozmawiałem z różnymi osobami i potwierdzały one, że w momencie koronacji pojawiły się jaskółki. Interpretowano to jako ponadnaturalne wydarzenie. Pomijając kwestię adekwatności tych sądów, należy podkreślić, że było to na pewno sensoryczne wyczulenie na ludowe sacrum.
Ojciec Łabiński przygotował scenariusz wydarzenia, zadbał o jego nagranie, sprowadził kleryków i innych oblatów, by uroczystość uświetnili (klerycy z Obry przygotowali wcześniej misterium maryjne). Sam też tworzył szereg tekstów wydarzeniu towarzyszących. I tak na zakończenie mała dziewczynka z wiązką kłosów pszenicy, składając hołd Pani Kujaw, powiedziała ułożony przez ojca Łabińskiego wiersz (także cytowany w Jubileuszu łaski 1965-2015), zaczynający się od uroczystej apostrofy:
Maryjo, Kujawskiej Ziemi Pani,
ja dziecię Twoje
przynoszę Ci w dani
bujne kłosy,
aby wyrosły na chleb
dla ludzi i w niebiosy.
Jak piękna jesteś,
Maryjo,
w królewskiej koronie
włożonej dzisiaj
przez Prymasa Polski
na Twoje matczyne skronie.
Tak więc podczas koronacji dokonała się pewna fuzja mistycyzmu prymasa, zawierzenia zebranych Maryi, ale też obecność ludowego odbioru sacrum (dekoracji, emocjonalności, zmysłowości, cudowności, wspólnotowości) i kreatywności o. Łabińskiego.
W kolejnych latach duchowny ten sprawi, że sanktuarium stanie się ośrodkiem uroczystości milenijnych i wiążących się z następnymi rocznicami, odbywającymi się w ludowej oprawie odpustami w pierwszą niedzielę lipca, specjalnymi odpustami dla chorych, czy wreszcie zostanie miejscem modlitw środowisk cukrzyków.
Prowadziła do kościoła
Maria Patyk wyróżniała się swoją aktywnością religijną na inny sposób. Reprezentowała odmienne środowisko, była starą panną – określaną jednakże dość serdecznie mianem „cioci”. Folklorem ubarwiała wydarzenia masowe, jak na owe czasy przystało – także te organizowane przez władzę ludową. Nie robiła jednakże tego z przekonania, ale dzięki takiemu zaangażowaniu ona i jej zespół mieli więcej wolności, także animując życie religijne. Przy tym Maria Patyk nigdy nie odcinała się od Kościoła i swojej formacji religijnej. Została zapamiętana jako prowadząca do Kościoła dzieci, które uczyła. Z innymi członkami swego zespołu demonstracyjnie uczestniczyła w procesjach Bożego Ciała, pod koniec Polski Ludowej w 1986 r. wraz z ks. Janem Kasprowiczem udała się na pielgrzymkę do Rzymu. Zespół „Kujawy” angażował się podczas wizytacji biskupich, Mszy i uroczystych bierzmowań. Nic też dziwnego, że miał przyklejoną łatkę zespołu „klerykalnego”, a jego członkowie byli przesłuchiwani przez komunistyczny aparat represji. Narazili się mu szczególnie w okresie Karnawału Solidarności, występując na uroczystościach NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”. Potem członkowie zespołu udzielali się w nabożeństwach w kościele Świętych Braci Męczenników w Bydgoszczy (to tam, przypomnijmy, swoją ostatnią Mszę odprawił bł. ks. Jerzy Popiełuszko).
Jako propagatorka haftu często szyła dla kościołów regionu bieliznę ołtarzową, podczas Bożego Narodzenia przygotowywała żłóbki, w których główne postacie były ubrane po kujawsku, ale też komentowała to, czym żył wówczas Kościół (np. w żłóbkach tuż po jego beatyfikacji pojawiała się sylwetka o. Maksymiliana Marii Kolbego, wyróżniająca się wśród Kujawiaków strojem pasiastym z Auschwitz). Cały zespół kobiet pracował, aby te żłóbki przygotować, potem nawet umieszczano owe przedstawienia na widokówkach.
Pod koniec komunizmu Maria Patyk zaangażowała się w odnowienie wiejskiego kościoła w Rechcie, tworząc plan kompozycyjny i sprowadzając malarkę, która kujawskimi wzorami uświetniła wystrój tej świątyni. Nieżyjący już ks. Otton Szymków ze Strzelna (wcześniej będący administratorem Rechty) wspominał mi, jak pod koniec lat 80. jeździli oni po kiermaszach, organizowali występy i pokazy sztuki ludowej, by świątynię tę można było odnowić i pobudować plebanię. „Złożyliśmy taką perełkę kujawską z tego małego drewnianego kościoła” – mówił. Kiedy w 1989 r. kościół nawiedził kard. Józef Glemp, Maria wyhaftowała dlań specjalnie zieloną albę z motywami kujawskimi.
Z pasją i oddaniem
Postaci o. Kazimierza Łabińskiego i Marii Patyk znakomicie się uzupełniały. Obie aktywizowały ludzi miejscowych, dbały o tradycję. Ojciec Łabiński stworzył nawet skansen kujawskich patriotów w Markowicach. Maria Patyk pragnęła natomiast pod koniec życia (zmarła w 2011 r.), by powstał skansen budownictwa kujawskiego, co się jej nie udało – ale udało jej się za to stworzyć wiele izb regionalnych w pobliskich szkołach. Oboje animatorzy mieli wielką pasję historii. Oblat już w latach 70. walczył o prawo do pamięci o niemieckich mieszkańcach regionu wysiedlonych po II wojnie światowej (co było wówczas niezwykle odważne). Przyczynił się też do zainteresowania osobą, jaką był pochodzący z Markowic Ulrich von Wilamowitz-Moellendorff (filolog klasyczny, hellenista nazywany na przełomie XIX i XX w. „księciem filologów”). W licznych działaniach mających na celu upamiętnienie tej postaci pomagał duchownemu historyk i regionalista Edmund Mikołajczak. Maria Patyk przypominała za to o wielkopolskiej tradycji pracy u podstaw, Katolickim Uniwersytecie Ludowym w Dalkach czy potrzebie pamiętania o Polakach z Kresów, których ład jałtański oddzielił od macierzy.
Dla obojga przestrzenią aktywności były kościoły. Oboje dodawali życiu religijnemu regionu coś ze swojej osobowości. Stali się liderami kultury religijnej, w dużym stopniu ludowej, na którą jednak wskażą jako ważny komponent tożsamości. Oboje też rozbili sztywną i krzywdzącą opozycję Kościół elit – Kościół ludu. Dla nich Kościół nie będzie wartościował ani wykluczał, ale łączył; nie etykietował, za to tworzył jedną wspólnotę.
Warto jeszcze zaznaczyć, że w prywatnych praktykach obojga widać silną identyfikację z wiarą; realne, a nie nominalne tylko zaangażowanie, a nawet pasję i oddanie. O obu postaciach mówi się dziś potocznie jako o kujawskich bohaterach. Marię Patyk przy zaangażowaniu społeczności lokalnej uczyniono niedawno patronką szkoły podstawowej w Sławsku Wielkim, o. Łabińskiego upamiętniono okazałą tablicą w przedsionku sanktuarium markowickiego.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













