Logo Przewdonik Katolicki

Jak (nie) mówić o Kościele

Michał Szułdrzyński
fot. Magdalena Bartkiewicz

Tradycja katolicyzmu to właśnie tradycja tego przeogromnego bogactwa, jakie wiąże się z wielością różnych duchowości, sposobów patrzenia na Boga, wielbienia Go

Ostatnio, podczas dyskusji na temat zmian w Kościele w Polsce, zdałem sobie ze wstydem sprawę, że coraz częściej posługuję się w opisie tej instytucji językiem zaczerpniętym z dyskursu politycznego. Choć uważam – jak zapewne każdy – że mam szlachetne intencje, załamuję ręce z tego powodu, że strona przeciwna działa na szkodę Kościoła. Działa czy nie działa, na użytek tych rozważań, nie ma większego znaczenia. Niepokojące jest to, że tak łatwo przenosimy język politycznego sporu na dyskusje o Kościele.
Oczywiście różni przedstawiciele kościelnej hierarchii mają różne poglądy. Inaczej myśli o otaczającej nas rzeczywistości biskup Iksiński, inaczej Igrekowski. Odmienne podejście do polityki mają przedstawiciele tego zakonu, różne prezentują – przynajmniej w swej większości – mnisi odwołujący się do innej duchowości. I chyba ten ostatni przykład jest najważniejszy. Czy można powiedzieć, że dominikanie są dla Kościoła dobrzy, zaś całe zło bierze się z duchowości jezuickiej? Że rozwojowi Kościoła służą księża misjonarze, zaś redemptoryści to działają wyłącznie na jego szkodę? Taka teza byłaby absurdalna. Tradycja katolicyzmu to właśnie tradycja tego przeogromnego bogactwa, jakie wiąże się z wielością różnych duchowości, obrządku łacińskiego i obrządków wschodnich, różnych sposobów patrzenia na Boga, wielbienia Go. Ale twierdzenie, że jeden przybliża do Niego, zaś drugi niszczy Kościół, byłoby absurdem.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 23/2024, na stronie dostępna od 04.07.2024

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki