W trosce o wspólny dom

Od zasygnalizowania problemu w sposób naturalny Kościół przeszedł do jego poważnej diagnozy, rozwijając również naukę o moralnej odpowiedzialności człowieka za przyrodę
Czyta się kilka minut
fot. Piotr Łysakowski
fot. Piotr Łysakowski

W obliczu powszechnej degradacji środowiska naturalnego ludzkość uświadomiła sobie, że nie można dłużej wykorzystywać zasobów ziemi w sposób taki jak w przeszłości. To zdanie pochodzi z pierwszego dokumentu kościelnego w pełni poświęconego tematowi ekologii. Nie, to nie jest ani Franciszek, ani Laudato si’, ani Laudate Deum. To św. Jan Paweł II, który w roku 1990 Orędzie na Światowy Dzień w Pokoju, zatytułowane „Pokój z Bogiem Stwórcą, pokój z całym stworzeniem”, poświęcił właśnie tematyce ochrony środowiska.
Pierwszym papieżem, który w dokumencie kościelnym bezpośrednio zwrócił uwagę na potrzebę ochrony stworzenia, był św. Paweł VI. Temat został przez niego zasygnalizowany w encyklice Populorum progressio. W 1970 roku z okazji 25. rocznicy powstania Światowej Organizacji Żywności FAO papież przestrzegał przed możliwością „doprowadzenia do katastrofy ekologicznej pod wpływem eksplozji cywilizacji przemysłowej”.
W programowej encyklice, jak się określa Redemptor hominis, św. Jan Paweł II przypominał, że środowisko nie jest tylko po to, by było przez człowieka eksploatowane. U schyłku swego pontyfikatu podczas katechezy w 2001 roku będzie wzywał do „nawrócenia ekologicznego”.
W Caritas in veritate Benedykt XVI przekonywał, że „Kościół jest odpowiedzialny za stworzenie i powinien dawać wyraz tej odpowiedzialności także na forum publicznym”. Na czym, zdaniem poprzednika Franciszka, polega owa odpowiedzialność Kościoła? „Powinien przede wszystkim chronić człowieka przed zniszczeniem samego siebie. Potrzebne jest coś w rodzaju ekologii człowieka, pojmowanej we właściwym sensie. Degradacja natury jest bowiem ściśle związana z kulturą kształtującą współżycie ludzkie: kiedy «ekologia ludzka» jest szanowana w społeczeństwie, również ekologia środowiska czerpie z tego korzyści. Podobnie jak cnoty ludzkie są ze sobą powiązane, tak że osłabienie jednej stanowi zagrożenie dla innych, tak też system ekologiczny opiera się na poszanowaniu projektu, dotyczącego zarówno zdrowego współżycia w społeczeństwie, jak i dobrej relacji z naturą”.
Od pięćdziesięciu lat Kościół z coraz większą intensywnością dostrzega, jak wielkie wyzwania stoją przed światem w kontekście coraz intensywniejszej eksploatacji świata. Od zasygnalizowania problemu w sposób naturalny przeszedł do jego poważnej diagnozy, rozwijając również naukę o moralnej odpowiedzialności człowieka za przyrodę. Intensywność zmian, jakie zachodzą w przyrodzie, nie mogła w tym kontekście zostać niezauważona. Stąd pierwsza encyklika w całości poświęcona trosce o wspólny dom, a potem jej aktualizacja w postaci adhortacji dotyczącej konkretnego zagadnienia – zmian klimatycznych. Papież Franciszek w sposób naturalny rozwija to, co zostało zapoczątkowane przez jego poprzedników. Rozwija, pogłębia i nadaje nowe kierunki.
Zadziwiające jest w tym kontekście spłycanie przesłania papieskiego do realizacji lewicowej (albo jak powiedzą dosadniejsi krytycy – lewackiej) ideologii, albo uznawanie Laudato si’ i Laudate Deum za realizację agendy ONZ. W takim razie musielibyśmy przesłania wszystkich papieży, począwszy od Pawła VI,
uznać za takie właśnie. Trudno też, by Kościół nie chciał współpracować z organizacjami międzynarodowymi w tym zakresie, w jakim pokrywa się to z jego zasadniczą misją. Czy to źle, że ONZ i Kościół mówią jednym głosem o potrzebie ochrony stworzenia? Każda z instytucji ma inny punkt wyjścia, ale ten sam cel. Dlaczego więc nie współpracować? Wydaje się, że właśnie dlatego papież Franciszek udaje się po raz drugi na Półwysep Arabski, by uczestniczyć w konferencji dotyczącej zmian klimatycznych COP28. Będzie tam głosem wspólnoty chrześcijan, którzy wierzą, że Bóg powierzył im świat we włodarstwo i że z tego włodarstwa prędzej czy później przyjdzie zdać sprawę. Czy możemy z podniesioną głową zapewnić, że zrobiliśmy wszystko, by dobrze korzystać z powierzonego nam świata? Korzystać, nie eksploatować? Czy będziemy mogli powiedzieć, że dołożyliśmy wszelkich starań, by to otrzymane dobro chronić, pomnażać i rozwijać?
To, co w swej najgłębszej warstwie jest ludzkie, jest również w swej istocie chrześcijańskie. Ekologia integralna jest nie tylko obowiązkiem człowieka wobec matki ziemi, ale przede wszystkim obowiązkiem moralnym chrześcijanina wobec darmo otrzymanego daru, jakim jest świat stworzony na słowo Boga. Można zapewne polemizować w kwestii szczegółowych rozwiązań. Trudno jednak polemizować z zasadniczym kierunkiem, zarysowanym w Laudato si’
i Laudate Deum.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 46/2023