Ekskluzywny rasizm

Przedświąteczny czas spędziłam we Włoszech, trochę w Rzymie, trochę we Florencji. Okazało się, że nie była to do końca przemyślana decyzja, bo oczywiście oprócz doznań estetycznych podczas obcowania ze sztuką, doświadczyłam konsumpcjonizmu w wersji hard level – jakby to powiedzieli gracze.
Czyta się kilka minut
Fot. Taylor Grote/unsplash
Fot. Taylor Grote/unsplash

Na głównych ulicach miast kryzysu żadnego nie widać, świat kręci się wokół pieniędzy i towarów, których wciąż jest nadmiar, świąteczne miejskie choinki wciąż obwieszone są lampkami, podobnie jak kamienice co bogatszych handlowców. Ludzie popychają się, wchodząc do sklepów, i wychodzą z nich z naręczami toreb, stoją w kolejkach do jubilerów. Popychana i zmęczona przedzieram się przez florenckie Krupówki i obserwuję ten zakupowy szał, i wtedy dostrzegam pewną prawidłowość, która najpierw mnie zaskakuje, potem szokuje.
Wyobraźmy sobie taką sytuację. Gdzieś w Europie istnieje firma zatrudniająca mężczyzn do ochrony sklepów. Stoją przy drzwiach, w uszach mają słuchawkę, przez którą komunikują się z innymi ochroniarzami. Właściwie jesteśmy przyzwyczajeni do takich widoków, normalna praca, nie zwracamy na nich uwagi. Ale właściciel tejże firmy ma pomysł: zatrudniani przez niego mężczyźni muszą spełniać określone warunki. Muszą być szczupli, wysocy i mieć bardzo, bardzo ciemną skórę. Nie żadni mieszańcy, tylko i wyłącznie czystej krwi Afrykańczycy. Ubiera ich w najlepiej skrojone granatowe garnitury i śnieżnobiałe koszule z krawatem. Wyglądają jak armia klonów. Są bardzo drodzy, na swoim pomyśle wyselekcjonowanych ochroniarzy zarabia oczywiście przede wszystkim właściciel. Wyobraźmy sobie, że idziemy ulicą, a w sklepach, przy drzwiach stoją czarnoskórzy mężczyźni jednakowo ubrani i kłaniają się, kiedy wchodzimy. Pamiętajmy, że jest XXI wiek, Europa, klientami bogate białe kobiety i biali mężczyźni. Czy to w ogóle możliwe? Jaki właściciel sklepu chciałby nawiązywać do ciemnych lat kolonialnych, do niewolniczej pracy afrykańskich lokajów, kłaniających się w pas przed białym, czyli lepszym? Otóż Europa nie przestaje mnie zaskakiwać. Chciałby! Chciałby, i to bardzo! Pomysł z armią czarnoskórych klonów bardzo się spodobał wielkim ekskluzywnym markom. Czarni ochroniarze pochylają głowy przed wchodzącymi do sklepów firm słynących z wybiegów modowych, wielkich projektantów strojów, w których fotografują się celebrytki na czerwonych dywanach. Spaceruję świątecznie przystrojoną ulicą we Florencji, po prawej Dior, po lewej Armani, dalej Prada, Chanel, Gucci, Dolce&Gabbana, obok Rolex, i tak dalej, i tak dalej. Mija chwila, zanim zauważam, że chyba wszystkie korzystają z tej jednej firmy ochroniarskiej, tej z jakże oryginalnym pomysłem na wizerunek. Doprawdy, nikomu to nie przeszkadza? Nikogo nie obraża? Nikt nie uważa, że to rasizm w najczystszej postaci?

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 52/2022