Logo Przewdonik Katolicki

Inflacja emocji

Piotr Wójcik
Nastroje społeczne odgrywają ogromne znaczenie w kształtowaniu się cen. Od zachowań konsumentów w dużej mierze zależy to, na jak wiele mogą sobie pozwolić sprzedawcy fot. Jakub Kaminski/East News

Przypadek nieoczekiwanego braku cukru w Polsce jest doskonałym przykładem wpływu nastrojów społecznych na dostępność produktów i ich ceny. Siedząc jak na szpilkach, wykreowaliśmy kryzys cukrowy właściwie z niczego.

Dosyć nieoczekiwanie Polskę nawiedziło kolejne nieszczęście. Do deficytu węgla doszedł jeszcze brak cukru. Ten zupełnie podstawowy produkt spożywczy zaczął nagle znikać z półek, a sprzedawcy mają problem z uzupełnianiem ich na bieżąco. Największe sieci dyskontów wprowadziły nawet reglamentację – na jednym paragonie można zakupić jedynie 5 lub 10 kg cukru, zależnie od sieci. Oczywiście trudno tutaj mówić o jakiejś tragedii. 10 kg cukru powinno wystarczyć nawet i na kilka lat. Jednak sam fakt wprowadzenia reglamentacji na tak oczywisty artykuł wzbudza spory niepokój. W rezultacie cena cukru rośnie i w niektórych miejscach osiąga kuriozalny poziom.
Co najlepsze, na rynku cukru właściwie nic specjalnego się nie dzieje. Produkcja idzie pełną parą i według wszelkich danych produktu tego w Polsce powinno być pod dostatkiem. Występują pewne problemy natury technicznej, ale nie aż tak wielkie, żeby wywołać od razu kryzys cukrowy w kraju, który burakiem cukrowym stoi. Najwyraźniej sporą rolę odegrały tu emocje. Odczucia społeczne to jeden z najważniejszych czynników inflacji. Rozemocjonowani konsumenci potrafią sami wygenerować wzrost cen lub przynajmniej się do niego walnie przyłożyć. Schładzanie rozpalonych głów jest więc jednym z głównych instrumentów walki z inflacją.

PK-32.jpg

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 32/2022, na stronie dostępna od 14.09.2022

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki