Logo Przewdonik Katolicki

„Szczekanie NATO”, czyli o perspektywach

Tomasz Królak
fot. Magdalena Bartkiewicz

Całokształt watykańskiego podejścia do wojny w Ukrainie ujawnia brak znajomości natury Rosji i jej imperialnych tęsknot, znanych od wieków.

Moja pierwsza reakcja na słowa Franciszka o „szczekaniu NATO pod drzwiami Rosji”? Szok, czyli taka, jak niemal wszystkich. Dziś widzę to nieco inaczej. Nie mam wątpliwości, że to sformułowanie nie powinno było paść, ale staram się zrozumieć kontekst, intencje i znaczenie. Według mnie Franciszek nie obarcza NATO odpowiedzialnością za wybuch wojny w Ukrainie, lecz raczej wskazuje na osobliwą perspektywę prezydenta Rosji, z jakiej on – a nie papież! – patrzy na świat. W tym na Zachód: to odwieczny wróg, który – tym razem w formie NATO – zbliża się do jej granic z zamiarem zagarnięcia rosyjskiego terytorium. Taka mentalność całkiem łatwo może znaleźć sobie pretekst do rozboju. I to właśnie, według mnie, miał na myśli papież, mówiąc o „szczekaniu NATO”.
Franciszek nie obarcza odpowiedzialnością NATO za rozpętanie wojny – tu ma jednoznaczny pogląd i wie, kto jest agresorem. Nawet jeśli nie mówi o tym wprost, to jego gesty (ucałowanie ukraińskiej flagi z Buczy) i słowa (choćby te o „cierpieniach i łzach narodu ukraińskiego”) nie pozostawiają co do tego żadnych wątpliwości. Chcąc zastopować wojnę, gotów jest jechać do Moskwy (nie zaś np. do Waszyngtonu), bo wie, jak cały niemal świat, że powodem wojny jest Putin, a nie „szczekanie NATO”.

PK-20.jpg

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 20/2022, na stronie dostępna od 24.06.2022

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki