Dzisiaj płaczę. Płaczę z rozczarowania i poczucia bezsiły. Płaczę, bo mam wrażenie, że nikogo nie obchodzą ludzie w pułapce na wschodniej granicy. Płaczę, bo zagubiła się w lesie kilkuletnia dziewczynka i polska policja wcale jej nie szuka. Bo jest nielegalna. Bo ma ciemny kolor skóry. Bo nie ma europejskiego PESEL-u. Bo wraz z rodzicami przedarła się przez zasieki z drutu żyletkowego. To wyklucza ją z rodzaju ludzkiego. Nie jest już człowiekiem, tak jak inne dzieci i dorośli zamarzający w lasach Puszczy Białowieskiej. No bo gdyby byli oni ludźmi, to trzeba by było postąpić jednak nieco inaczej. Humanitarnie (dla przypomnienia: humanitaryzm – postawa pełna wyrozumiałości i życzliwości, nacechowana szacunkiem dla człowieka oraz pragnieniem oszczędzenia mu cierpień).
Płaczę, bo wydawało mi się, że nie zgodzimy się tak łatwo na to, że w naszym kraju na mrozie ludzie umierają tylko dlatego, że nie są Polakami i zrobili coś nielegalnego. Płaczę, naprawdę płaczę, bo mogę na palcach jednej ręki wymienić osoby z mojego otoczenia, które przejawiają jakiekolwiek zainteresowanie tą hańbą, która się dzieje w naszym kraju. Płaczę, bo widzę spojrzenia pod tytułem „nie przesadzaj”. Płaczę, bo ktoś mi tłumaczy, że nie mam płakać nad zamarzniętym Nigeryjczykiem, bo przecież Nigeria to całkiem bogaty i bezpieczny kraj. „I co ten mężczyzna, co ten mężczyzna z tak pięknego kraju robił w polskim lesie, no powiedz mi, co robił?”. Zamarzał – odpowiadam. I płaczę.
I jeszcze płaczę nad tymi chłopakami w mundurach Straży Granicznej, Wojska Polskiego, Obrony Terytorialnej i Policji, wykonującymi rozkazy, które ich demoralizują. Oswajają ze złem, strasznym złem. Którym się wmawia, że są tacy odważni, gdy bronią ojczyzny przed głodnymi i zmarzniętymi ludźmi bez sił. Płaczę, jak widzę takich zamaskowanych umundurowanych, z naładowanym karabinem idących przez wieś, którzy swoje zdjęcia podpisują: „Nasza obecność podnosi poczucie bezpieczeństwa mieszkańców”. Jakiego bezpieczeństwa? Kto się boi bezbronnych migrantów? Dlaczego powinien się ich bać? Może powinien się bać tego, że im pomaga? Kogo szukają, idąc tak przez wioskę z pełnym magazynkiem?
Płaczę, bo ci mieszkańcy to jedyne osoby, które mogą wejść do lasu i szukać zaginionej dziewczynki. I robią to. Płaczę, bo w moim kraju nie są przestrzegane prawa człowieka. A mój kraj, no cóż, piecze pierniczki, kupuje karpie, ustawia szopkę betlejemską. Patrzy na karuzelę pod murem getta…
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













