Twarzą w twarz

Chlubiliśmy się wysokimi wskaźnikami praktyk, byliśmy dumni z tego, że Polskę wciąż wyróżnia głęboka wiara. Aż przyszła pandemia, mówiąc: sprawdzam!
Czyta się kilka minut
fot. Magdalena Bartkiewicz
fot. Magdalena Bartkiewicz

Czy pandemia wyludni nasze świątynie? Nie wiem, ale uważam, że nawet gdyby tak się stało, to nie należy snuć na tej podstawie czarnych scenariuszy co do przyszłości chrześcijaństwa w Polsce. Nie, nie cieszę się, że jest nas mniej, po prostu uważam, że spadek frekwencji na Mszach, co widać zwłaszcza w niedziele, może być także duszpasterską szansą.
Z moich obserwacji wynika, że wyraźny, popandemiczny spadek praktyk religijnych wywołuje wśród księży dwojakie, z grubsza, podejście. Jedni mówią tak: świetnie, bo wykruszenie się katolików „kulturowych” urealni statystykę praktyk, okaże się, ilu katolików uczestniczyło w liturgiach z wewnętrznej potrzeby, a nie z przyzwyczajenia. Drudzy, z równym przekonaniem, odparowują: bzdura, to jest sposób myślenia tych księży, którym nie chce się zawalczyć o „kulturowych”, a walczyć trzeba, bo dopóki są w kościele, choćby z nawyku, to pozostaje szansa, że za którymś razem coś w nich duchowo „zatrybi”.
Nie wiem, kto ma rację. Dostrzegam wady i zalety każdej z tych ocen. Pewne jest jednak, że z pandemii Kościół wyszedł w zupełnie innym stanie świadomości i liczebności. Jak słyszę, w niektórych regionach kraju spadek dominicantes, czyli uczestników niedzielnych Mszy, sięga 35 proc. Nie wiem, czy wyniki przeprowadzonych w październiku ogólnopolskich badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego będą podobne, ale z całą pewnością wykażą spore tąpnięcie. Co istotne, wedle niektórych księży, ten ubytek będzie trwały, to znaczy, że ci ludzie już nie powrócą. Tak, to strasznie przykre i chyba, co do skali, niespodziewane. Przyznam, że wieść o tych minus 35 procentach w jednym ze śląskich dekanatów po prostu mnie zaszokowała. Sądzę przy tym, że zadziałał nie tylko syndrom pandemicznego „odzwyczajenia” się od niedzielnych praktyk, ale też ujawniane w tym okresie przypadki przestępstw seksualnych księży.
To, że w Kościele w Polsce nie doceniano liczby pojedynczej, bo w świątyniach, także po upadku komunizmu, były tłumy, nie jest żadną tajemnicą. Chlubiliśmy się wysokimi wskaźnikami praktyk, byliśmy dumni z tego, że na mapie laicyzującego się kontynentu Polskę wciąż wyróżnia głęboka wiara i wysoki poziom dominicantes. I choć w ostatnich latach coś się zaczęło psuć – i frekwencja na niedzielnych Mszach, i postrzeganie autorytetu Kościoła, i liczba kandydatów do seminariów, i wskaźnik uczestników religii w szkole – to jednak nie wywołało to refleksji nad tym, czy rzeczywiście Polska przedmurzem i naprawdę semper fidelis… Aż przyszła pandemia, mówiąc: sprawdzam! I wiele wzniosłych tez szybciutko pokazało swoje mizerne podstawy.
Ale, jak wspomniałem, to nie jest powód do kreślenia czarnych wizji. Uważam, że mniejsza frekwencja w kościołach stanowi w jakimś sensie szansę dla chrześcijaństwa w Polsce, bo będzie sprzyjać bardziej spersonalizowanym relacjom duszpasterskim i budzić w świeckich większą odpowiedzialność za Kościół. Może dzięki temu przybędzie autentycznych świadków wiary, dzięki którym owczarnia znów zacznie się napełniać?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 45/2021