Chrześcijaństwo jest religią czynu. Nie chodzi w nim o wielkie wzruszenia, piękne słowa, ckliwe pieśni wprawiające nas w podniosły nastrój. Kościół zalany dymem kadzidła i liturgia, dzięki której dotykamy bram nieba. To wszystko jest nam też potrzebne jak przygaszone światło i zapalona świeca na spotkaniu zakochanych, jak poświata księżyca i pachnący kwitnący sad na wiosennej randce, ale przecież to nie stanowi sedna tego, co dzieje się między ukochanymi. W zasadzie powinniśmy zadać sobie bardzo praktyczne pytanie. Jeśli udało mi się przeżyć piękne i podniosłe Triduum Paschalne, niepozbawione uniesień i wzruszeń, to jakie korzyści z tego przeżycia będzie miała moja żona, mój mąż, moje dzieci, sąsiedzi, przyjaciele z pracy? Konkretnie? Bo jak chce tego św. Jan w swoim pierwszym liście: „...nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą”. Miłość to nie jest uczucie, przynajmniej ta, o której mówi tu apostoł. To postawa objawiająca się czynem. Miłości mogą towarzyszyć najróżniejsze uczucia. Czasami są one przyjemne z motylkami w brzuchu włącznie, a czasami bywają nieprzyjemne, takie niekochane, jak to nazywał ks. Grzywocz. Załóżmy, że matka po raz ósmy wstaje w nocy do swojego dziecka. Miała nadzieję, że choć dwie godziny nad ranem prześpi, a tu płacz, a tu ryk… Jakie uczucia jej towarzyszą? Spełnienie? Wdzięczność za dar macierzyństwa? Podziw dla ojca, który smacznie śpi? Zachwyt, że może być potrzebna? Często jednak inne: frustracja, bezsilność, złość, a nawet rozpacz i wściekłość. I z tymi uczuciami bierze dziecko na ręce, tuli i całuje. I to jest miłość. Ona objawia się konkretnym czynem.
Właśnie miłość wzajemna była znakiem rozpoznawczym pierwszych chrześcijan. To robiło niesłychane wrażenie. Patrzący na to byli gotowi sprzedawać swoje majątki, byle tylko przyłączyć się do nich.
Teraz jak wychodzimy z naszych świątyń, ludzie powinni wisieć na balkonach i w oknach, powinni nawzajem się nawoływać: „Chodźcie, chodźcie prędko. Chrześcijanie wyszli. Boże, jak oni się miłują, jak oni się kochają!”. Tak. Tak powinno być. A jeszcze miłość nieprzyjaciół...
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













