Tak powinno być

Jakimi konkretnymi czynami objawia się moja miłość?
Czyta się kilka minut
fot. Unsplash
fot. Unsplash

Chrześcijaństwo jest religią czynu. Nie chodzi w nim o wielkie wzruszenia, piękne słowa, ckliwe pieśni wprawiające nas w podniosły nastrój. Kościół zalany dymem kadzidła i liturgia, dzięki której dotykamy bram nieba. To wszystko jest nam też potrzebne jak przygaszone światło i zapalona świeca na spotkaniu zakochanych, jak poświata księżyca i pachnący kwitnący sad na wiosennej randce, ale przecież to nie stanowi sedna tego, co dzieje się między ukochanymi.  W zasadzie powinniśmy zadać sobie bardzo praktyczne pytanie. Jeśli udało mi się przeżyć piękne i podniosłe Triduum Paschalne, niepozbawione uniesień i wzruszeń, to jakie korzyści z tego przeżycia będzie miała moja żona, mój mąż, moje dzieci, sąsiedzi, przyjaciele z pracy? Konkretnie? Bo jak chce tego św. Jan w swoim pierwszym liście: „...nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą”. Miłość to nie jest uczucie, przynajmniej ta, o której mówi tu apostoł. To postawa objawiająca się czynem. Miłości mogą towarzyszyć najróżniejsze uczucia. Czasami są one przyjemne z motylkami w brzuchu włącznie, a czasami bywają nieprzyjemne, takie niekochane, jak to nazywał ks. Grzywocz. Załóżmy, że matka po raz ósmy wstaje w nocy do swojego dziecka. Miała nadzieję, że choć dwie godziny nad ranem prześpi, a tu płacz, a tu ryk… Jakie uczucia jej towarzyszą? Spełnienie? Wdzięczność za dar macierzyństwa? Podziw dla ojca, który smacznie śpi? Zachwyt, że może być potrzebna? Często jednak inne: frustracja, bezsilność, złość, a nawet rozpacz i wściekłość. I z tymi uczuciami bierze dziecko na ręce, tuli i całuje. I to jest miłość. Ona objawia się konkretnym czynem. 
Właśnie miłość wzajemna była znakiem rozpoznawczym pierwszych chrześcijan. To robiło niesłychane wrażenie. Patrzący na to byli gotowi sprzedawać swoje majątki, byle tylko przyłączyć się do nich. 
Teraz jak wychodzimy z naszych świątyń, ludzie powinni wisieć na balkonach i w oknach, powinni nawzajem się nawoływać: „Chodźcie, chodźcie prędko. Chrześcijanie wyszli. Boże, jak oni się miłują, jak oni się kochają!”. Tak. Tak powinno być. A jeszcze miłość nieprzyjaciół...

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 18/2021