Logo Przewdonik Katolicki

Nasza planeta

Natalia Budzyńska
fot. Materiały prasowe

Najnowszy film 94-letniego Davida Attenborough jest wstrząsającą relacją świadka zniszczenia naszej planety. Najsłynniejszy na świecie twórca filmów przyrodniczych pokazuje proces jej zawłaszczania, podaje diagnozę i próbuje znaleźć receptę na to, jak możemy jeszcze uratować świat.

Przed erą internetu każda niedziela kojarzyła się z oglądaniem w telewizji filmu przyrodniczego pokazującego życie na różnych kontynentach, zwierzęta w ich naturalnym środowisku, dziewicze tereny bez śladu człowieka. Głos Krystyny Czubówny już zawsze będzie dla wielu z nas wehikułem czasu przywracającym nam chwile spędzone na podglądaniu dzikiej przyrody. To jej głosem mówił do nas David Attenborough, przemierzający z ekipą filmowców z BBC puszcze, stepy, lasy tropikalne, wieczną zmarzlinę i głębie oceanów, odnajdując najrzadsze gatunki zwierząt, rejestrując to, co dotąd było dla człowieka niewidoczne. Dzięki niemu poznawaliśmy naszą planetę. Dziś zabrał głos, wołając o ratunek. Tydzień przed premierą filmu na platformie Netflix ten niemal stuletni człowiek założył konto na Instagramie, które w ciągu czterech godzin zaczęło obserwować milion użytkowników. To rekord, jakiego nie zdobyły żadne gwiazdy i najsłynniejsi celebryci. Dziś obserwuje go niemal 6 mln osób ze wszystkich kontynentów. „Świat ma kłopoty” – przekazał w pierwszej instagramowej wypowiedzi. „Kontynenty płoną. Lodowce topnieją. Rafy koralowe umierają. Ryby znikają z naszych oceanów”. Stało się to wprowadzeniem do filmu zatytułowanego David Attenborough. Życie na naszej planecie.

PK-42.jpg

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 42/2020, na stronie dostępna od 18.11.2020

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki