Logo Przewdonik Katolicki

Etap pełen życia

Weronika Frąckiewicz
Seniorzy też potrafią iść z duchem czasu, na przykład biorąc udział w słuchowisku dokumentalnym w formie silent disco, jak to, które odbyło się w Warszawie w maju 2016 r. fot. Bartosz Krupa/East News

Trochę ode mnie zależy, jakim seniorem będę – czy moja postawa wobec własnej starości będzie konstruktywna, zależnościowa czy przepełniona wrogością wobec otoczenia. Rozmowa z Niną Woderską o późnej potrzebie samorozwoju i wspieraniu osób w wieku senioralnym

Mam wrażenie, że łagodzimy trochę ostatni etap ludzkiego życia – przynajmniej w warstwie językowej, używając określeń senior czy jesień życia. Czy pojęcie starości ma wydźwięk pejoratywny?
– Z punktu widzenia życia człowieka starość to jeden z jego okresów. Jest on bardzo długi, ponieważ żyjemy coraz dłużej. Przyjmując definicję WHO starość trwa od 60. roku życia i okazuje się, że może trwać nawet około trzydziestu lat. Pewnie dla wielu pojęcie starości kojarzy się negatywnie, podobnie jak samo słowo „senior”. Zdarza się, że nawet sami seniorzy nie chcą tak o sobie mówić. Ostatnio rozmawiałam z uczestniczkami Uniwersytetu Trzeciego Wieku i to właśnie z ich ust usłyszałam, że nie lubią tego określenia. W pewnym sensie wymusza ono łatkę starości negatywnej, związanej z chorobami, kojarzonej z osobą zgarbioną z laską, którą trzeba wspomagać i bardzo wspierać, gdyż nie jest samodzielna. A starość ma przecież wiele wymiarów. Są osoby, które po przejściu na emeryturę piszą książkę, zdobywają nowe umiejętności, są słuchaczami Uniwersytetów Trzeciego Wieku albo podejmują decyzję o pójściu na studia. Grupa seniorów jest tak różnorodna, że mówiąc o seniorach, mówimy o trzech pokoleniach. Należą do niej osoby najmłodsze 60+, które często chcą się rozwijać, ale także seniorzy 80 +, których bardziej dotykają choroby. Te najstarsze osoby trzeba wspierać, aby były aktywne, ale na poziomie dnia codziennego: by wstały z łóżka, poszły do toalety, zjadły. Niewątpliwie ważną rolę w przeżywaniu starości odgrywa wsparcie rodziny i społeczności lokalnej. We wsiach i małych miejscowościach taką funkcję pełnią koła gospodyń wiejskich, a w dużych miastach kluby seniora. Osoby wierzące często angażują się w działania przy parafiach. Związane są one już nie tylko z modlitwą, ale również innymi aktywnościami, np. działaniami charytatywnymi.

Mimo wszystko stereotypy dotyczące starości są dość mocno zakorzenione w naszym społeczeństwie, zarówno wśród jego młodszej części, jak i samych seniorów. Jesteśmy przekonani, że okres senioralny zawsze wiąże się z chorobą, z zależnością, z niedołężnością. Jakie czynniki muszą zaistnieć, abyśmy przestali wierzyć w coś, co niekoniecznie ma swoje umocowanie w rzeczywistości?
– Jeśli miałabym się gdzieś doszukiwać powstawania stereotypów, to w tym, że nasze myślenie nie weryfikuje się ze zmianami, które zaszły w społeczeństwie. Trochę zatrzymaliśmy się na tym, co było. Spójrzmy chociażby na to, jak wygląda teraz nasze społeczeństwo, jak się rozkłada populacja. Kiedyś najwięcej było osób młodych, a seniorów było mniej, przez co byli mniej widoczni. Wpływ na to miało także istnienie rodzin wielopokoleniowych, w których osoby starsze miały przypisane swoje zadania. Dziś seniorzy są bardziej widoczni, ale też bardziej widoczne są ich potrzeby. Kiedyś było nie do pomyślenia, że senior będzie miał potrzeby związane np. z samorozwojem. Te stereotypy możemy obalić w spotkaniu. Spotykając starszą osobę, zaczynamy dostrzegać w niej motywację do działania, chce się dzielić swoją wiedzą i uczyć się nowych rzeczy. Z drugiej strony niebezpieczne jest myślenie o tym ostatnim etapie życia w samych superlatywach. Są wśród nas seniorzy, którzy bardzo źle się mają i ogromnie potrzebują naszego wsparcia.

A może te wszystkie podziały na etapy życia są sztuczne i warto byłoby z nich zrezygnować w przestrzeni społecznej, ograniczając tym samym popadanie w stereotypy?
– Czasem jest tak, że sztuczny podział na działania tylko dla młodzieży albo tylko dla seniorów izoluje te grupy i działa na ich niekorzyść. To nie jest dobre, ponieważ często okazuje się, że zainteresowania tych grup są podobne i mogą działać wspólnie. Cieszę się, że coraz częściej podejmuje się różne inicjatywy międzypokoleniowe, dzięki temu zyskujemy nie tylko przełamywanie stereotypów, ale też pokazujemy, że wiek nie ma znaczenia. Gdy robimy coś wspólnie, to zawsze nam się to udaje. A nawet jeśli nie, to uczymy się od siebie i siebie nawzajem. To sytuacja, w której każdy wygrywa. Z drugiej strony czasem zdarza się, że to seniorzy potrzebują podziałów, bo obawiają się włączyć w działania, które nie są do nich stricte skierowane. Myślą, że sobie nie poradzą, że ktoś to lepiej zrobi, że młodzież zna się lepiej na różnych technologiach itp. Prowadzę konsultacje cyfrowe, podczas których uczę seniorów, jak korzystać z nowych technologii: z komórki, komputera. Okazuje się, że pewne sprawy są bardzo proste – mamy godzinę konsultacji i oni po tej godzinie wychodzą z tą umiejętnością. Zaczynają zdawać sobie sprawę, że jest to w ich zasięgu, a wcześniej sami sobie w głowie stworzyli schematy, że nie dadzą rady, że inni są lepsi, że wiek jest przeszkodą.

Jestem po trzydziestce i też czasem nie rozumiem, o czym rozmawia młodzież. Chyba nigdy nie było aż tak dużego i tak szybkiego skoku technologicznego.
– Jest to ogromne wyzwanie. Możemy mówić o tzw. dziurze generacyjnej – luce pokoleniowej i nie wiem, czy jest jedna metoda czy narzędzie, które pozwoliłoby tę dziurę zapełnić. Możliwe, że w stu procentach się nie da. Natomiast faktycznie wiele osób stara się to zmienić. I ja pracuję nad tym, podejmując różne działania. Uczę seniorów choćby obsługiwać nowe technologie i oni pytają mnie o różne rzeczy. Sama musiałam niekiedy się douczyć, np. co to jest TikTok, by wyjaśnić seniorowi, czego używają jego wnuki. Trzeba dołożyć wszelkich starań, aby te informacje, które otaczają seniorów, były jasne i klarowne. Małymi krokami starajmy się objaśniać małe obszary wiedzy, które dla nich są istotne. Przesyt wiadomości, w tym nowego słownictwa, nie jest wskazany. Jeśli już brać pigułki, to niech to będą takie właśnie pigułki wiedzy.
Trochę obrócił nam się sposób edukacji, dziś to dość mocno widać. Kiedyś to seniorzy uczyli młodszych, a dziś młodzież coraz częściej uczy seniorów. Odwrócona edukacja widoczna jest zwłaszcza w obszarze nowych technologii. Dla seniora bywa trudne przyznanie się, że czegoś się nie wie, mimo że jest się osobą dorosłą, często dobrze wykształconą.

Ostatnio w jednej z książek przeczytałam zdanie, które zwróciło mi uwagę na pewną kwestię. ,,Ulicą szły dwie kobiety po siedemdziesiątce. W mieście wszyscy myśleli, że one zawsze były stare”. Zdałam sobie sprawę, że patrząc na seniorów, często postrzegamy ich wyłącznie przez pryzmat teraźniejszości.
– Ja z kolei czytałam list do pielęgniarki napisany przez starszego pana będącego w hospicjum. Napisał, że zdaje sobie sprawę, że ona odbiera go jako staruszka, ale mimo to chce jej pokazać, co się dzieje w jego głowie i że w rzeczywistości jest młody duchem, a to, co na zewnątrz, to tylko powłoka cielesna. Obserwuję, że w przestrzeni publicznej odbywa się coraz więcej działań, wykorzystujących potencjał osób starszych. W projektach, które realizuję w ramach inicjatyw senioralnych, staram się, aby aktywności dedykowane seniorom były prowadzone przez seniorów, a także aby w działaniach międzypokoleniowych nauczycielami byli seniorzy. Jednak aby mogli oni stanąć przed ,,uczniami”, najpierw prowadzimy szkolenia i treningi, aby ich w tym wzmocnić. Ostatnio współkoordynowałam projekt, którego elementem były warsztaty choreograficzno-dramowe. Zaprosiłyśmy do współpracy trenerów seniorów. Jednym z prowadzących był emerytowany choreograf i baletmistrz. Wykonał niezwykłą pracę, angażując nawet seniorów, którzy mówili, że na co dzień nie zawsze chce im się wstać z łóżka i coś robić. Dzięki zajęciom z baletmistrzem byli na każdej próbie, a ostatecznie wystąpili przed kilkudziesięcioosobową widownią, w tym przed swoimi dziećmi i wnukami. Zapytałam go, jak to jest możliwe, że po raz pierwszy realizuje taki projekt dla innych seniorów, a on odpowiedział, że dopiero teraz poczuł, że jest w stanie to zrobić. Krąg osób, wśród których mógłby to zrobić, zawęził się, osoby, które z nim współpracowały, poszły na emeryturę. On sam nie do końca wiedział, gdzie ma się zgłosić i do kogo odezwać. Miał poczucie, że wiele aktywności zawodowych, które pomimo wieku emerytalnego mógłby wykonywać, jest już zagospodarowanych przez młodszych i to oni mają pierwszeństwo. W zajęciach z nowych technologii pomaga mi natomiast wolontariuszka, emerytowana nauczycielka informatyki. Początkowo miała obawy. Może także bała się tego, że nikt nie uwierzy, że jest w stanie kogokolwiek nauczyć czegoś z obszaru nowych technologii, ponieważ sama studia skończyła kilka dekad temu. Kiedy się ośmieliła i zaczęła, to robiła to tak wspaniale, że po dwóch latach od rozpoczęcia przygody z wolontariatem senioralnym została wielkopolską wolontariuszką roku.

Czy nasz system społeczny wspiera osoby w wieku senioralnym?
– Stara się i coraz bardziej dostrzega problemy i trudności, z jakimi seniorzy się stykają. Wciąż jednak za mało jest usług opiekuńczych. Domy pomocy społecznej ciągle kojarzą się z przechowalnią albo z tym, że rodzina nie chce się zająć starszą osobą. W rzeczywistości sytuacja zaczyna już wyglądać inaczej, coraz częściej są to miejsca, gdzie senior może dobrze spędzić swoją starość. Poza tym jest bardzo dużo wyzwań związanych z tym, że nasze miasta w przestrzeni i infrastrukturze nie są dostosowane do potrzeb osób starszych. Seniorzy poruszający się na wózkach inwalidzkich lub za pomocą balkoników często nie są w stanie przemieszczać się samodzielnie. Kolejną niesprzyjająca przestrzenią są usługi, często zdigitalizowane. A nie idą za tym działania edukacyjne. Zdarza się, że na przykład aby rozliczyć się za energię, należy wysłać zdjęcie ze stanem licznika. Skąd starsza osoba ma wiedzieć, jak to zrobić? Wyzwań jest ogromnie dużo. Wprowadzanie odgórnie działań czy rozwiązań systemowych trwa niekiedy bardzo długo, dlatego potrzebne są nieustanne działania oddolne. Ostatnio miałam okazję zapoznać się z badaniami Fundacji Orange, robionymi w czasie pandemii i w momencie tzw. normalizacji. Postawiono pytanie: czy Polacy pomagali sobie w trakcie lockdownu? Większość Polaków (67 proc.) zauważyła większą potrzebę wspierania się i deklarowała, że działała w temacie pomocy rodzinnej i lokalnej. Badania pokazały też, że zostało dostrzeżone to, iż pomocy potrzebują inne grupy niż te wspierane dotychczas – blisko 62 proc. badanych uważa, że obecnie pomoc seniorom jest ważniejsza niż kiedyś. Mam wrażenie, że okres pandemii sprawił, iż bardziej zauważyliśmy seniorów i ich problemy. My młodzi byliśmy w stanie przeskoczyć w miarę szybko na wirtualny świat, a oni mieli z tym ogromne trudności.

Jak mantrę słyszę od wielu osób wyświechtane już stwierdzenie: starość się Panu Bogu nie udała. Jak to wygląda z Pani perspektywy, osoby od wielu lat wspierającej seniorów: udała się czy nie?
– Każdy okres naszego życia ma swoje wyzwania. Razem ze Stowarzyszeniem CREO prowadzimy zajęcia o starości dla młodzieży. Mamy specjalny kombinezon, który wkłada młodzież. Nagle ruchy stają się spowolnione, trudno im podnieść nogi, zaczynają szurać, słabo widzą. Właśnie wtedy zdają sobie sprawę, z jakimi trudnościami seniorzy się mierzą. Wcześniej, przed włożeniem skafandra, często mówią nam, że seniorzy mają dobrze, bo są w domu, mają dużo czasu, a wobec nich są duże oczekiwania, żyją w ciągłym stresie. Młodzi dostrzegają tylko trudności przypisane do ich okresu życia, a prawdą jest, że każdy etap naszego życia ma swoje trudności i zalety. Wszystko zależy od tego, jak do nich podchodzimy. Jeśli dana osoba skupi się na negatywach, to zadziała mechanizm opisany przez psychologię jako ,,samospełniające się proroctwo”. Będziemy dostrzegać potwierdzenie naszych negatywnych myśli, dopasowywać sytuacje, byle były one potwierdzeniem takich chociażby myśli, jak: wszyscy ludzie są źli i obojętni na moje potrzeby, nikt mi nie będzie pomagał, najlepiej zamknąć się w domu – świat już mnie nie chce. Wtedy wyizolowanie jest efektem zafałszowanego obrazu rzeczywistości i sposobu myślenia. Nie chcę powiedzieć, że starość jest czasem idealnym dla każdego i wspaniałym, ale jest wpisana w nasze życie. Trochę ode mnie zależy, jakim seniorem będę – czy moja postawa wobec własnej starości będzie konstruktywna, zależnościowa czy przepełniona wrogością wobec otoczenia. Rozmawiałam niedawno z trenerem senioralnym, który prowadzi zajęcia sportowe dla osób starszych. Opowiadał, że seniorzy, którzy mieli doświadczenia aktywności fizycznej przez całe życie, dalej są aktywni. Nie ma problemu, aby ich aktywizować, aby podnosić im poprzeczkę – oni tego potrzebują. Nie chcą, aby ich traktować jak dzieci i infantylizować, proponując np. banalne ćwiczenia, które dla nich są zawstydzające. Ich aktywność nie musi odbiegać od aktywności młodych ludzi. Są seniorzy, którzy biegną maratony lub odnoszą inne sukcesy sportowe. Cegły na swoją starość stawia się przez całe życie.

NINA WODERSKA
Doktor nauk społecznych w zakresie pedagogiki. Badaczka i trenerka edukacji obywatelskiej. Animatorka działań wolontaryjnych i prosenioralnych. W 2019 r. otworzyła Pracownię Integracji Pokoleń 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki