Tak się kompromituje konserwatywne wartości

Uważają, że bronią chrześcijańskiego świata. Utwierdzają jednak obraz konserwatystów jako ludzi ogarniętych antyhomoseksualną obsesją
Czyta się kilka minut
fot. Magdalena Bartkiewicz
fot. Magdalena Bartkiewicz

Od kilku dni z zażenowaniem obserwuję nakręcającą się spiralę emocji wokół LGBT. Temat powraca do polskiej debaty publicznej co jakiś czas, wzbudza wielkie emocje, potem gaśnie i znów przez kilka miesięcy nikt się nim nie zajmuje. Teraz przy okazji kampanii wyborczej komuś ze sztabu Andrzeja Dudy przyszło do głowy, by rozgrzać kampanię właśnie LGBT. Najpierw prezydent podpisał Kartę Rodziny, która sama w sobie nie była zbyt kontrowersyjnym dokumentem. Choć zawierała jedno wątpliwe stwierdzenie o zakazie ideologii LGBT w miejscach publicznych. Czy homoseksualny urzędnik, który w dyskusji w swej pracy broni swojej orientacji to już promowanie idelogii LGBT w miejscu publicznym? Kto będzie o tym decydował?
Tu dochodzimy do największego nieporozumienia. Prawica używa skrótu LGBT niezgodnie z jego znaczeniem. LGBT oznacza bowiem grupę osób nieheteroseksualnych (lesbijki, geje, bi- czy transseksualiści). Prawica to sformułowanie uważa za synonim lewicowej ideologii, która domaga się wprowadzenia małżeństw, jak to się mówi, nieheteronormatywnych, czyli m.in. osób tej samej płci. Lewica z kolei twierdzi, że nie istnieje coś takiego, jak ideologia LGBT, co też nie jest prawdą, bo czym innym są skłonności seksualne, a czym innym postulaty polityczne i prawne.
To dlatego, gdy poseł Joachim Brudziński napisał, że „Polska bez LGBT byłaby piękniejsza” – wiele osób poczuło się zbulwersowanych, że odmawia homoseksualistom prawa do polskości. I dlatego, gdy poseł Żalek w jednej z telewizji powiedział, że LGBT to nie ludzie, oburzyła się prowadząca. Bo to tak jakby powiedział, że geje i lesbijki nie są ludźmi. Zacietrzewienie ideologiczne i posła, i prowadzącej poszło daleko, zamiast uzgodnić pojęcia, zrobili awanturę. Posła w obronę wziął prezydent Duda, który porównał ideologię LGBT do komunizmu, co z kolei szybko podchwyciły zagraniczne media. Równocześnie inny poseł PiS, Przemysław Czarnek, w innej telewizji oburzając się na ekscesy na jednej z parad, mówił: Brońmy nas przed ideologią LGBT i skończmy słuchać tych idiotyzmów, o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości.
Politycy PiS zaczęli się tłumaczyć, że ich wypowiedzi wyrwano z kontekstu, poseł Czarnek przekonywał, że wcale nie powiedział, że prawa człowieka to idiotyzm itp.
Mnie jednak było wstyd. Rozumiem prawa politycznej walki – by zmobilizować wyborców trzeba poruszać tematy, które budzą gorące emocje. Problem w tym, że politycy PiS – w mojej ocenie – niezwykle szkodzą konserwatywnym wartościom, które są mi bliskie. Zapewne są z siebie dumni i uważają, że bronią chrześcijańskiego świata. W mojej ocenie jednak całkowicie go kompromitują. Utwierdzają bowiem stworzony przez lewicę obraz konserwatystów, jako ludzi ogarniętych jakąś antyhomoseksualną obsesją, którzy zamiast budować trwałe i wspaniałe rodziny (wiemy niestety, że przypadki gorszących przykładów „życia rodzinnego” na prawicy to wcale nie pojedyncze przypadki), uciekają w ideologiczne wojny. Czy tak ma wyglądać promocja wartości rodzinnych?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 25/2020