Logo Przewdonik Katolicki

Co dalej z wyborami prezydenckimi

Piotr Jóźwik

Na 10 maja zaplanowano wybory prezydenckie. Gdyby w pierwszej turze nikt nie otrzymał ponad połowy głosów, wówczas dwa tygodnie później, czyli 24 maja, konieczna będzie „dogrywka” między dwójką kandydatów z największym poparciem.

– wybory prezydenckie są bardzo ważne, ale ważniejsze jest zdrowe i życie Polaków
– konstytucja daje możliwość przesunięcia wyborów pod warunkiem wprowadzenia stanu nadzwyczajnego
– można dyskutować, czy spełnione są wszystkie przesłanki do jego wprowadzenia, ale de facto on już obowiązuje

Czy za nieco ponad 6 tygodni pójdziemy do urn? Patrząc na to, jak każdego dnia przybywa w Polsce dziesiątek osób zarażonych koronawirusem, a niemal codziennie pojawiają się ofiary śmiertelne, a także porównując naszą sytuację do innych państw walczących z epidemią – ten scenariusz wydaje się mało prawdopodobny. Na razie jednak żadne decyzje w tej sprawie nie zostały podjęte.
 
Według sondażu przeprowadzonego 17 i 18 marca przez Instytut Badań Pollster dla „Super Expresu”, 70 proc. badanych chce, żeby wybory odbyły się w późniejszym i bezpieczniejszym okresie. Tylko 12 proc. uważa, że nie ma potrzeby podejmować takiej decyzji. Podobne wyniki przyniósł sondaż United Surveys dla „Dziennika Gazety Prawnej” i RMF FM: 72 proc. za odłożeniem pierwszej tury wyborów, 16 proc. uważa, że nie trzeba tego robić.
Wybory prezydenckie od lat cieszą się największą frekwencją. Te najbliższe będą szczególnie ważne z jednego powodu: zwycięstwo kandydata obozu rządzącego, czyli Andrzeja Dudy, pozwoli Zjednoczonej Prawicy na dalsze sprawowanie władzy, mimo pozostającego w rękach opozycji Senatu; z kolei zwycięstwo któregokolwiek z kandydatów opozycyjnych doprowadzi zapewne do pata, w którym ustawy uchwalane w Sejmie będą wetowane przez prezydenta, a Zjednoczona Prawica nie dysponuje w Sejmie wystarczającą większością, by prezydenckie weto odrzucić.
Wydaje się jednak, że pomimo wagi nadchodzących wyborów, w sytuacji zagrożenia epidemiologicznego polityka stała się dla Polaków sprawą drugorzędną – o wiele ważniejsze od majowego głosowania jest bowiem opanowanie koronawirusa i zapobieżenie sytuacji, która ma miejsce np. we Włoszech.
 
Kandydaci opozycyjni – od Roberta Biedronia do Krzysztofa Bosaka i ich środowiska – nie mają wątpliwości: wybory należy przełożyć, bo raz, że nie można ryzykować zdrowiem i życiem wyborców, a dwa, że w obecnych warunkach prowadzenie kampanii wyborczej jest niemożliwe. Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział wręcz, że jeśli wybory trzeba byłoby przesunąć o rok, to on nie będzie kwestionował mandatu urzędującego prezydenta.
Z kolei zdaniem rządzących nie tylko nie ma potrzeby przekładania wyborów. Ich zdaniem obecna sytuacja nie daje im nawet takiej możliwości (więcej o tym za chwilę).
Oczywiście postawa rządzących i opozycji wynika nie tylko z przesłanek zdrowotnych, ale także z oceny wyborczych szans ich kandydatów. W dużo lepszej sytuacji jest dziś Andrzej Duda, który jako urzędujący prezydent jest twarzą działań podejmowanych przez władze, a działania te dziś wydają się skuteczne. Kandydaci opozycyjni stoją na straconych pozycjach. A jak będzie jutro? Gdyby sytuacja w Polsce zaczęła przypominać tę z północnych Włoch, szanse mogłyby się odwrócić.
Jednak przesunięcie terminu głosowania nie powinno wynikać z politycznych kalkulacji, a ze spełnienia określonych kryteriów.
 
Z jakich powodów można by w pełni legalnie przesunąć wybory prezydenckie? Odpowiedź w artykule 228 daje konstytucja:
1. W sytuacjach szczególnych zagrożeń, jeżeli zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające, może zostać wprowadzony odpowiedni stan nadzwyczajny: stan wojenny, stan wyjątkowy lub stan klęski żywiołowej.
7. W czasie stanu nadzwyczajnego oraz w ciągu 90 dni po jego zakończeniu (…) nie
mogą być przeprowadzane wybory (…) Prezydenta Rzeczypospolitej, a kadencje (…) organów ulegają odpowiedniemu przedłużeniu.
W sytuacji, w której się znajdujemy, powinniśmy rozważyć wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Ze szczegółowych przepisów zawartych już w konkretnej ustawie wynika, że można go wprowadzić w sytuacji masowego występowania choroby zakaźnej, w celu zapobieżenia jej skutkom, gdy zagraża ona życiu lub zdrowiu dużej liczby osób, a pomoc i ochrona mogą być skutecznie podjęte tylko przy zastosowaniu nadzwyczajnych środków.
Rozprzestrzeniający się koronawirus zagraża wielu ludziom, chcemy zapobiegać jego skutkom i robimy to nadzwyczajnymi środkami – to wszystko prawda – ale czy dziś rzeczywiście możemy mówić o jego masowym występowaniu?
 
Nawet jeśli nie są spełnione wszystkie przesłanki do wprowadzenia stanu nadzwyczajnego, to de facto on w Polsce już obowiązuje. Nieczynne szkoły i uniwersytety, ograniczenia w handlu i transporcie, firmy wysyłające swoich pracowników na home office czy zamykanie na przymusowych kwarantannach osób, które miały kontakt z zarażonymi albo wracają z zagranicy. Obostrzenia dotknęły nawet kościołów, w których nie może w jednym momencie przebywać więcej niż 50 osób, co w praktyce pozbawiło większość katolików możliwości udziału we Mszy św. W celu lepszej ochrony przed koronawirusem od 8 marca obowiązuje tzw. specustawa, a 20 marca minister zdrowia wprowadził stan epidemii.
Na co jeszcze czekają rządzący, zanim zdecydują się na ogłoszenie stanu klęski żywiołowej i, co za tym idzie, przesunięcie wyborów? Wszystko w rękach… ministra zdrowia. Łukasz Szumowski ze swoją rekomendacją czeka jednak do początku kwietnia, bo dopiero wtedy będziemy mogli stwierdzić, jakie skutki przyniosło wprowadzenie „narodowej kwarantanny”. Coraz częściej też z obozu rządzącego słychać właśnie taki głos: jeszcze poczekajmy, na razie nie ma powodu do przesuwania wyborów.
 
Jednak nawet gdyby udało nam się ograniczyć liczbę zakażeń, do 10 maja epidemia najprawdopodobniej nie zostanie wygaszona. Mówił o tym m.in. doradca prezydenta Andrzeja Dudy prof. Andrzej Zybertowicz. W takich okolicznościach przeprowadzenie wyborów byłoby olbrzymim wyzwaniem. No bo jak zagwarantować bezpieczeństwo zarówno członkom komisji wyborczych, jak i głosującym? Nie po to przez kilka tygodni ograniczaliśmy do minimum kontakty społeczne, żeby zaraz po opanowaniu sytuacji fundować koronawirusowi taką sposobność do ponownego rozprzestrzeniania się.
Najrozsądniejszym wyjściem wydaje się więc ogłoszenie stanu nadzwyczajnego i przesunięcie wyborów. Jedną z obaw dotyczącą wprowadzenia takiego stanu jest ograniczenie swobód obywatelskich, jakie może być z nim związanie. Ale prawdę mówiąc, nie muszą to być ograniczenia większe od tych obowiązujących dzisiaj. Prezydenckie wybory są bardzo ważne, ale dziś ważniejsze jest zdrowie i życie Polaków.
 
CYTAT
Poczekajmy jak się skończy ten miesiąc. Zobaczymy, jaka jest sytuacja. Jeżeli mamy mówić o medycznych jakichkolwiek rekomendacjach, to możemy zacząć o tym rozmawiać w kwietniu, bo wtedy będziemy wiedzieli, jaka jest sytuacja
Minister zdrowia Łukasz Szumowski na antenie radiowej Trójki, 19 marca

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki