Logo Przewdonik Katolicki

Gdy wirus atakuje emocje

Bogna Białecka
fot. Svetabelaya/Adobe Stock

Sytuacja, gdy ogłoszony zostaje stan zagrożenia epidemicznego i wprowadzone zostają rygorystyczne ograniczenia, jest potężnym wyzwaniem. Jak sobie z tym radzić, by zachować zdrowie psychiczne?

Przymusowe pozostawanie w domu, niepewność przyszłości, lęk przed chorobą, rozważania, jak będzie wyglądała gospodarka po zakończeniu epidemii i co to oznacza dla zwykłego Kowalskiego,  narastające konflikty w rodzinach stłoczonych 24 godziny na dobę na małym metrażu, samotność osób mieszkających w pojedynkę – to tylko niektóre z przytłaczających nas zmartwień. Niezależnie od zagrożeń zdrowia fizycznego sytuacja, w której się znaleźliśmy, stanowi ogromne wyzwanie dla zdrowia psychicznego. Dlatego warto stosować się do szeregu zasad higieny emocjonalnej.
 
Nie karm się lękami
Gdy stajemy oko w oko z nieznanym zagrożeniem, przeżywamy poczucie braku kontroli i związany z tym lęk. Dlatego zupełnie naturalnym jest poszukiwanie informacji, pozwalających z jednej strony zrozumieć zagrożenie, z drugiej – odzyskać przynajmniej część kontroli. Zaletą, a jednocześnie problemem współczesności jest internet. Łatwo znaleźć informacje na nurtujący nas temat, trudno oddzielić ziarna od plew: wyłuskać informacje pomocne, odrzucić fałszywe.
Szczególnie trudne jest to w mediach społecznościowych, gdzie udostępnienie budzących panikę informacji wymaga jednego kliknięcia. Dlatego warto przestać obserwować profile osób (nawet znajomych), które udostępniają takie rozbudzające emocje sensacje. Szczególnie polecam rozluźnienie kontaktów ze znajomymi popularyzującymi teorie spiskowe dowodzące, że wszyscy umrzemy (to rozumowanie typu: kraj X czy Y ma tak mało przypadków śmierci, bo fałszuje dane, tak naprawdę umiera większość zarażonych).
 
Nie rozładowuj emocji w mediach społecznościowych
Podstawową rzeczą, którą możemy zrobić, jest zastosowanie zasady: „pomyśl, zanim prześlesz dalej”. Bardzo wiele z przekazywanych w social mediach wiadomości to plotki, teorie spiskowe, przypuszczenia, czyjeś obawy, emocjonalnie wyrażone apele, piętnujące wszystkich o odmiennym zdaniu itp. Unikajmy tego. Owszem, przekazanie dalej budzącego panikę apelu może dać chwilowe poczucie ulgi (nie siedzę bezczynnie, robię coś), ale potęguję ogólną histerię.

PK12-tablet-smartfon.jpg



Cały artykuł dostępny tylko w wersji elektronicznej  
http://e.przewodnik-katolicki.pl/

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 12/2020, na stronie dostępna od 08.04.2020

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki