Logo Przewdonik Katolicki

Depresja czy melodramat?

Bogna Białecka, psycholog
fot. Yokunen/Getty Images

Wydarzenia ostatniego półtora roku zaowocowały gwałtownym wzrostem liczby nastolatków z problemami emocjonalnymi. Czasami trudno jest stwierdzić, czy konkretny nastolatek ma autentyczne trudności, czy uprawia tzw. sadfishing.

Wielu z nich rzeczywiście cierpi na zaburzenia depresyjne, inni poprzez demonstrację swoich stanów emocjonalnych przyciągają odbiorców w sieci. Gdzie zatem przebiega granica między realnym problemem a wyłudzaniem współczucia?

Łowienie na smutek
Dla większości dorosłych zjawisko to może być całkowicie obce czy niezrozumiałe. Polega na opisywaniu czy prezentowaniu (zdjęcia, nagrania) wyolbrzymionych problemów emocjonalnych w mediach społecznościowych. Celem tych zachowań jest przyciągnięcie uwagi, uzyskanie współczucia, komplementów i pociechy. Termin „sadfishing” został po raz pierwszy użyty przez amerykańską dziennikarkę Rebeccę Reid, w roku 2019. Dziennikarka użyła tego określenia na opisanie zachowania celebrytki Kendall Jenner, która opisywała na Instagramie swe „traumatyczne” przeżycia związane z trądzikiem.
Dlaczego ludzie to robią? To skomplikowane. Nastolatki od zawsze miały tendencję do intensywnego przeżywania negatywnych emocji. Jest to związane z burzą hormonalną okresu dojrzewania, poszukiwaniem sensu życia i własnej tożsamości. Wielu nastolatków nie potrafi zarządzać swoimi emocjami i gdy pojawi się smutek lub przygnębienie, zanurzają się w nim i rozmyślają o swoim ciężkim losie, potęgując nieprzyjemne doznania. Umiejętność radzenia sobie z niepokojem, przygnębieniem, złością nie przychodzi automatycznie, rozwojowo. Musimy się tego uczyć.

PK-37.jpg

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 37/2021, na stronie dostępna od 20.10.2021

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki