Martw się o swoje serce

Wypowiedziana  mądrość ma w sobie spore pokłady oczywistości. W zasadzie nie podlega dyskusji – jest tak jak jest i kropka. Z zachwytem kiwamy głowami, szepczemy pod nosem: „O tak, właśnie tak to wygląda!”.
Czyta się kilka minut
fot. Photographee.eu/Fotolia
fot. Photographee.eu/Fotolia

Nie możemy wyjść z podziwu karmieni oczywistością. Mądrość jest też zwykle pociągająca. Usłyszawszy ją, ruszamy jak pies myśliwski, który właśnie złapał świeży trop i wie, że łup jest już blisko. Inspiruje nas i przynagla. „O, właśnie tak chciałbym żyć”. I takie oto są dzisiejsze czytania. Jasne i oczywiste jak słoneczny, wiosenny dzień.
Bez wątpienia rację ma Syrach, twierdząc, że poprzez wypowiedź człowieka możemy zajrzeć do jego serca. Gdy tylko ktoś usta otworzy, jaki jest koń każdy widzi. Mowa nas odsłania, wyjawia, kim jesteśmy. Oczywiście błędnym byłoby przekonanie, że powinniśmy troszczyć się o to, co i gdzie należy mówić, że powinniśmy się liczyć ze słowami. To jakby pedantycznie pastować buty, z których i tak słoma wystaje. Nie o samą wypowiedź chodzi, ale o serce, z którego ona wypływa. Nie o słowa, ale o siebie mamy się zatroszczyć. O siebie w tym najgłębszym znaczeniu. We współpracy z naszym Stwórcą ukształtować swoje serce, czyli wprowadzić harmonię w to miejsce, gdzie krzyżują się wszystkie najważniejsze linie naszej osobowości (intelekt, uczucia, wrażliwość, talenty, temperament, wiedza, historia naszego życia, seksualność itd.). Ta harmonia jest nam potrzebna, aby z delikatnością przyjąć do swojego serca drugiego człowieka jak brata. A wówczas nie muszę już zwracać uwagi na to, co i gdzie będę mówił, bo moje serce zaśpiewa dobrą i dla innych pożyteczną pieśń. Nie warg mi pilnować, ale serca. Pierwszą osobą, którą Bóg mi powierza pod opiekę, jestem ja sam. Pierwsze serce, którym mam się zająć, to moje serce. Gdy ono będzie umiało kochać, mogę robić i mówić, co chcę. Będę też wolny od pomysłów na wyszukiwanie płynących śmieci w rzece życia swoich bliskich i groteskowych propozycji przepuszczenia jej nurtu przez  superoczyszczalnię pod moim zarządem. A może na nowo odkryjemy mądrość wielkopolskiej wersji ewangelicznego przysłowia o belce w oku bliźniego: „Mortw sie o sie i o swoje, później o mnie i o moje”.

Chwila refleksji
Jak faktycznie troszczę się o swoje serce?
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 9/2019