Logo Przewdonik Katolicki

Mądrość starości

Bogna Białecka
fot. kateja Adobe Stock

Okres Bożego Narodzenia, końcówka roku i początek nowego mogą przywoływać myśli o przemijaniu i kruchości ludzkiego życia. Być może to tematy, których się boimy. Dlatego warto zmierzyć się z nimi i rozwiać przy okazji popularne mity na temat starzenia się.

Wyobrażenia o starości opierają się w dużej mierze o osoby z najbliższego otoczenia. Przemiła babunia napawa optymizmem, gorzej jeśli mamy do czynienia z osobą roszczeniową, dla której nigdy nic nie jest wystarczająco dobre. Na to nakłada się obraz starszego pokolenia przekazywany w mediach. Osobiście najczęściej widuję ostrzeżenia przed oszustami polującymi na łatwowiernych staruszków, co budzi obawę: czy w wieku emerytalnym będę jeszcze na tyle bystra, by rozpoznać naciągacza i nie dać się nabrać? Filmy też rzadko dostarczają pozytywnych wyobrażeń o starości – wyjątek stanowią klasyczne filmy familijne. To wszystko przyczynia się do powstawania mitów o tym, jak fatalnie być osobą starszą.
 
Niepotrzebne lęki
Geraskofobia – ten dziwnie brzmiący termin oznacza kliniczny lęk przed starzeniem się. Co ciekawe, nie jest związany z wiekiem, bo może dotknąć ludzi młodych. Pochodzi od greckiego tha geraso, co oznacza „starzeję się”. Jako w pełni rozwinięta fobia uniemożliwia normalne życie, na szczęście nie jest ona rozpowszechniona. Mimo to wiele osób boi się starzenia. Boimy się chorób, samotności, umierania, utraty zdrowia, porzucenia przez najbliższych.
Być może sami kojarzymy starość z byciem roszczeniowym, osamotnionym i chorym despotą. Dzieje się tak dlatego, że niestety złe rzeczy lepiej zapadają w pamięć. Gdyby dobrze rozejrzeć się po rodzinie i znajomych, znajdziemy też uroczych staruszków, takich „do rany przyłóż”. Mimo to złe przykłady przyćmiewają dobre. Dlatego właśnie warto znaleźć wokół siebie ludzi, którzy potrafią starzeć się z godnością, których życie jest spełnione, a oni sami z perspektywy mądrości życiowej dzielą się swoim doświadczeniem w przyjacielski sposób.
 
Kryzys wieku średniego i syndrom opuszczonego gniazda?
Być może słyszeliście, że gdy dzieci wyprowadzają się z domu, zrywają kontakt, a osamotnieni rodzice przeżywają katusze. Jednak badania Joan Erber (emerytowanej profesor z Miami) pokazują, że dzieje się wręcz przeciwnie. Gdy dzieci wyprowadzają się z domu, poczucie satysfakcji z małżeństwa wzrasta. Małżonkowie mogą wreszcie pełniej skoncentrować się na pielęgnowaniu więzi. Spada też z nich odpowiedzialność za wychowanie dzieci. Co mieli zrobić, to zrobili. Teraz mogą z większym spokojem popatrzeć na dorosłe już potomstwo, a w relacjach z wnukami pozwolić sobie na bycie łagodnym i z lekka rozpieszczającym.
Podobnym mitem jest tzw. kryzys wieku średniego, który podobno mają szczególnie mocno przeżywać mężczyźni, masowo porzucający swe żony i wymieniający je na „nowszy model”. Jednak, jak wykazał to Scott Lilienfeld, profesor psychologii na Uniwersytecie Emory (USA), współautor książki 50 wielkich mitów popularnej psychologii, dotyka to znikomego procentu ludzi. Większość radzi sobie bardzo dobrze: nie ma kryzysu, a przejście w wiek emerytalny następuje łagodnie.
 
Depresja i lęk przed śmiercią?
Istnieje też stereotyp, że wraz z wiekiem wzrasta prawdopodobieństwo depresji. Jednak badania pokazują, że najbardziej podatną na depresję grupą są w tej chwili nastolatkowie i jest to bezpośrednio związane z inwazją nowych mediów w ich życie. Starsze pokolenie, które nie porusza się na smyczy powiadomień ze smartfona, jest zdecydowanie bardziej szczęśliwe.
Niektóre starsze osoby rzeczywiście przeżywają depresję i osamotnienie. Wspomniany już profesor Lilienfeld przestrzega, że w tym momencie stereotyp „depresyjnego staruszka” niezwykle szkodzi. Jeśli starsza osoba przeżywa depresję, jest to oznaką zaburzenia i wymaga specjalistycznej pomocy. Depresja nie jest powszechna w tym wieku, nie można jej bagatelizować, twierdząc, że „wszyscy tak mają”.
Kolejny stereotyp mówi, że starsi ludzie bardziej boją się śmierci. Joan Erber wykazała, że jest wręcz przeciwnie. Im starsi jesteśmy, z tym większym spokojem podchodzimy do przemijania. Jest to szczególnie widoczne u osób wierzących w Boga, które zaczynają bardziej tęsknić za niebem. W wielu parafiach funkcjonują koła starszych osób modlących się o dobrą śmierć. Nie jest to bynajmniej objawem depresji czy utraty chęci życia, a właśnie dojrzałej postawy osoby, która z perspektywy swego bogatego doświadczenia życiowego cieszy się z możliwości dobrego przygotowania do życia w niebie.
 
Bezradność i samotność?
Mitem jest też przekonanie, że starsze osoby nie są w stanie zadbać o siebie i poradzić sobie z wyzwaniami dnia codziennego. Starość nie jest jednoznaczna z demencją. Osoby niecierpiące na demencję doskonale radzą sobie z codziennymi zadaniami, to kwestia wieloletnich nawyków, ułatwiających życie. Umiejętność dbania o siebie zawdzięczamy wieloletniemu treningowi, a mniejsza sprawność fizyczna nie musi być wielkim problemem, o ile dbamy o adekwatny dla wieku ruch i ćwiczenia fizyczne.
Część ludzi przeraża perspektywa stopniowego wymierania starych, sprawdzonych przyjaciół, bo wydaje im się, że w starszym wieku trudno zawrzeć nowe, wartościowe. I to jest nieprawdą. Dużo zależy od tego, czy człowiek uwierzy w popularne mity i zamknie się w domu, bo w tym momencie włącza się zasada samospełniającego się proroctwa. Jeśli oczekujemy poczucia nieszczęścia i biernie nań oczekujemy, nic dziwnego, że do nas przychodzi.
Dlatego warto szczególnie troszczyć się o nawiązywanie nowych, wartościowych znajomości. Wiele babć czy dziadków staje się na przykład autorytetami i przyjaciółmi swoich wnuków. Badania Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej pokazują, że babcia znajduje się w hierarchii polskich nastolatków na trzecim miejscu zaraz po mamie i tacie – jeśli chodzi o bycie przewodnikiem życiowym (dziadek niestety dopiero na siódmym). Jednak to nie jedyna możliwość. W wielu miejscach funkcjonują prężne kluby seniora czy grupy duszpasterskie adresowane dla osób starszych. Warto sprawdzić, co jest dostępne w najbliższym otoczeniu i być otwartym na nowe, wartościowe przyjaźnie.
 
Co będziemy opowiadać przyszłym pokoleniom?
Okres Bożego Narodzenia może być czasem szczególnego otoczenia opieką osób starszych w rodzinie. Wykorzystajmy, że są z nami. Może warto poprosić ich o opowiedzenie wspomnień z młodości? Dorastali w zupełnie innym świecie, bardzo często fascynującym dla wnuków. Świat telefonów stacjonarnych, czarno-białego telewizora z dwoma programami, czas sprzed internetu – to brzmi jak fantastyka. Może warto przynieść stare albumy rodzinne i poprosić babcię i dziadka, by opisali, kto jest na zdjęciach, a może pamiętają historie związane z robieniem tych zdjęć? Wszak to były czasy sprzed pstrykania setek fotek dzienne i każde zdjęcie było zaplanowane. Pozwólmy dzieciom poznać świat ich dziadków, zastanówmy się też, co my będziemy opowiadać przyszłym pokoleniom. Czy mamy historie godne utrwalenia? Pamiętajmy też, że Biblia pochwala starość, identyfikując ją z mądrością: „Jak sąd przystoi siwym włosom, tak starszym umieć doradzać” (Syr 25, 4). Od nas tylko zależy, czy do tego wyzwania biblijnego dorośniemy.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki