Trzeba uświadomić sobie, w jakim takim klimacie wzrastało pokolenie dzisiejszych polskich 20-latków. Choć należy pamiętać też o zjawisku późniejszych powołań. Ich rodzice, zafascynowani wolnością i możliwością bogacenia się, nie wytrzymywali presji nowych czasów. Zachłyśnięci nowymi perspektywami, niedostępnymi w doskonale pamiętanej epoce PRL-u, abdykowali z funkcji rodzicielskich, uciekali w pracę, wybierali miraże szybkiej kariery. Jak na takiej glebie mogła zakiełkować i wyrosnąć myśl o powołaniu? Choć, zapewne, i w takich okolicznościach wykuł się niejeden ci – i to piękny – kapłański życiorys. Tak było, jest i zapewne będzie, bo prawdziwe powołanie nie jest rzecz ludzką...
Biskupi często powtarzają, że dom jest pierwszym seminarium. I tak przez całe lata bywało. Ale czy tak jest dziś, kiedy – co wynika z badań i obserwacji – przekaz wiary w polskich rodzinach wyraźnie szwankuje, zaś pomiędzy religijnością polskiej młodzieży a pokoleniem rodziców jest największa różnica religijności w skali świata? Smutny i ciekawy to paradoks, że w czasach komuny funkcja rodziny jako pierwszego seminarium realizowana była zdecydowanie owocniej. Postępujący proces dysfunkcji rodziny skutecznie zredukował jej potencjał i to nie tylko w „zakresie” pomocy w ukształtowaniu się powołania, ale też, jak się wydaje, w dobrych wychowania dzieci, po prostu.
A jednak myślę, może nieco naiwnie, że ten spadek oznacza, iż w naszym myśleniu o powołaniach z marzeń i modlitw o „liczne” przestawimy się na „dobre”. Gołym okiem widać, że decyzja o wstąpieniu do seminarium wymaga dziś większego hartu ducha niż – znowu paradoksalnie – w komunie, z definicji przecież Kościołowi wrogiej. Ale być może ta bardziej wymagająca droga do kapłaństwa wzmocni radykalizm ewangelicznego świadectwa i skuteczność duchowej posługi?
Nie załamujmy rąk, że spadla liczba tych, którzy chcą być księżmi, starajmy się – każdy wedle swych możliwości i zdolności – przede wszystkim o dobrych kapłanów. Ostatecznie zaś, jeśli deficyt księży będzie się Polsce dawać we znaki (na razie bądźmy spokojni), przybędą do nas księża z zagranicy. Choćby z Afryki – co od lat przewidują tamtejsi biskupi, przerażeni dryfującą religijnie i moralnie Europą.
Kościół w Polsce potrzebuje przede wszystkim wiarygodnych apostołów Boga, Jego czytelnych znaków. Ludzi takich jak Korniłowicz, Zieja, Popiełuszko czy Pasierb. Myślę, że wielu z nas przechowuje takie nazwiska w swojej pamięci, bo na polskiej ziemi tacy byli – i są! I właśnie to, by żyli wśród nas wielcy przewodnicy do Boga, powinno być naszą największą troską. A nie złudne liczby.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!












