Logo Przewdonik Katolicki

Jego jest świat. Encyklika Laudato Si

Monika Białkowska
fot. Yakobchuk Olena Adobe Stock

Ekologia to sposób komunikacji człowieka ze światem i z Bogiem – właściwie pojęta pozwala pełniej przeżywać własne chrześcijaństwo. To właśnie jest droga, którą pokazuje papież Franciszek we wciąż mało czytanej w Polsce encyklice Laudato si’.

Krok pierwszy: zachwycić się Bogiem
Bóg stworzył świat pięknym – to brzmi jak truizm, ale w tym właśnie prostym stwierdzeniu kryje się początek teologicznego myślenia o ekologii. Bóg stworzył świat pięknym, a to oznacza, że w pięknie świata objawia się sam Bóg. Człowiek wobec tego objawienia może zachwycić się dziełem Boga, a przez to Nim samym, albo pozostać na owo dzieło obojętnym. Papież Franciszek tę drugą postawę nazywa wprost odrzuceniem Bożego daru i Bożego objawienia. Przeciwieństwem owego odrzucenia jest zachwyt i płynące z niego konsekwencje, czyli odpowiedzialność i troska o to wszystko, w czym Bóg postanowił objawić człowiekowi swoją moc i piękno. W ten sposób troska o świat nie jest czymś dodanym w relacji człowieka z Bogiem – jest raczej sposobem wzajemnej komunikacji.
Papież pisze: „Jeśli zbliżamy się do przyrody i środowiska bez tego otwarcia na zdziwienie i podziw (…), to nasze postawy będą postawami władcy, konsumenta lub jedynie wyzyskującego zasoby naturalne, niezdolnego do postawienia ograniczeń swoim doraźnym interesom”. Taka postawa jest nie tylko zaprzeczeniem pokory i ubóstwa: jest wręcz pychą, która stawia człowieka w miejscu Boga i wmawia człowiekowi, że ma do świata stworzonego pełne prawo.
 
Krok drugi: przygarniać, nie odrzucać
Niemożliwe jest podjęcie szeroko zakrojonych działań bez społecznego zaangażowania i choćby małej aktywności wielu ludzi. „Wiele wysiłków na rzecz znalezienia konkretnych rozwiązań kryzysu ekologicznego zostało zmarnowanych nie tylko przez możnych tego świata, ale również z powodu braku zainteresowania pozostałych – pisze papież. – Negacja problemu wynikająca z wygodnej obojętności, rezygnacja lub ślepa wiara w środki techniczne to postawy utrudniające znalezienie właściwych rozwiązań, spotykane nawet wśród wierzących”. Oznacza to, że wobec konkretnych problemów, które dotykają dziś stworzenie, chrześcijanin nie może pozostawać obojętny: obojętność ta nie jest bowiem neutralna moralnie, ale jest złem, zgodą na dziejącą się krzywdę.  
Owa obojętność, piętnowana przez papieża, może się przeradzać w różnego rodzaju wynaturzenia. Jednym z nich jest „kultura odrzucenia”. Na razie niestety wciąż łatwiej jest nam wyrzucać, niż naprawiać lub próbować wykorzystać ponownie. Co gorsza, mentalność człowieka w tej kulturze wyrastającego zaczyna odrzucać również innych ludzi. Zwłaszcza tych, którzy żyją daleko i w krajach gorzej rozwiniętych, szczególnie cierpiących przez skutki naszych ekologicznych zaniedbań, traktujemy jak ofiary konieczne rozwoju cywilizacyjnego.
 
Krok trzeci: nie zabijaj ubogich
Jak żaden papież wcześniej (żaden przecież nie pochodził z Ameryki Południowej) Franciszek rozumie, jak wielkie jest cierpienie ludzi ubogich, spowodowane pozornie odległą niefrasobliwością konsumpcyjną bogatych. Na własne oczy widział ludzi, którzy nie mają innych środków do przeżycia, jak tylko zasoby naturalne: ziemię, ryby i lasy. Rozumie, że bez tego ci ludzie zwyczajnie umrą. Do ich śmierci wystarczy niewiele: ocieplenie klimatu z migracją roślin czy zwierząt czy pożar puszczy. Papież zwraca też uwagę na to, że w związku ze zmianami klimatycznymi rósł będzie poziom migracji, związanej z degradacją środowiska, bo w wielu miejscach świata, w których dziś żyją najbiedniejsi, za chwilę życie stanie się niemożliwe. Obojętność na ich tragedię oznaczałaby utratę poczucia odpowiedzialności za naszych bliźnich. Chrześcijanin musi być również świadomy, że żyjąc w bogatych rejonach świata (do których Polska również się zalicza), zaciąga wobec ubogich „dług ekologiczny” – sam korzysta z dobrodziejstw cywilizacyjnych za cenę znaczącego pogorszenia warunków naturalnych, a przez to warunków życia ludzi w rejonach ubogich.
 
Krok czwarty: nie zabijaj siebie
Brak poszanowania środowiska naturalnego krzywdzi człowieka również w krajach rozwiniętych. „Wiele miast to duże nieefektywne struktury, zużywające nadmiernie dużo energii i wody. Istnieją dzielnice, które pomimo że zostały niedawno wybudowane, są zapchane i zabałaganione bez dostatecznych terenów zieleni. To niewłaściwe, aby mieszkańcy naszej planety żyli przytłoczeni coraz bardziej betonem, asfaltem, szkłem i metalami, pozbawieni fizycznego kontaktu z naturą” – pisze Franciszek.
Papież w encyklice wnioski z owego oderwania człowieka od natury ciągnie jeszcze dalej. Skutkiem ostatecznie nie jest tylko z jednej strony pogłębiające się ubóstwo po konieczność migracji włącznie, ale z drugiej przytłoczenie betonem. Skutkiem jest degradacja społeczna, zerwanie więzów integracji i jedności społecznej. Tam, gdzie nie ma równości w dostępie do bogactw naturalnych i energii, tam pojawia się przemoc, agresja i utrata tożsamości. Jeśli dorzucić do tego postępującą cyfryzację, która destrukcyjnie wpływa na bezpośrednie relacje między ludźmi, mamy gotowy przepis na zniszczenie człowieka, na jego izolację i poczucie nieszczęścia – sprowadzone przez to, co jemu samemu wydawało się sposobem na udoskonalenie życia.
 
Krok piąty: wypełniaj marzenie Boga
Cała encyklika Laudato si’ wypełniona jest szczegółowymi wskazówkami, w jaki sposób w konkretnych przestrzeniach podejmować możemy konkretne działania, zarówno na poziomie pojedynczego człowieka, jak i wielkich koncernów, państw czy wspólnoty międzynarodowej. Wydaje się jednak, że najważniejsze należy zrobić w sobie. Chrześcijanin musi zrozumieć, że dobrze zrozumiany, oparty na słowie Bożym, chrześcijańskich wartościach i rozumieniu świata ruch ekologiczny nie jest niczym innym, jak roztropnym i pokornym wypełnianiem polecenia Boga z Księgi Rodzaju o czynieniu sobie ziemi poddaną.
Już Jan Paweł II w 1990 r., w Orędziu na Światowy Dzień Pokoju, pisał: „Chrześcijanie traktują swoją odpowiedzialność jako ład wewnątrz stworzenia i swoje obowiązki względem natury i stwórcy jako element swojej wiary”. Papież Franciszek napisał to samo dużo prościej: jesteśmy „narzędziami Boga Ojca, żeby nasza planeta była tym, co On wymarzył”. Iść za marzeniem Boga o sobie – czyż to nie jest chrześcijaństwo?

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki