Logo Przewdonik Katolicki

Kobuszewski: spełniony artysta i człowiek

Szymon Bojdo
fot. PAP/Zygmunt Januszewski

Od kilku lat nie pojawiał się publicznie, stopniowo opuszczał ekrany telewizorów, a następnie sceny teatralne. Jednak gdy odszedł, smutek wyrażali przedstawiciele różnych pokoleń, także tych najmłodszych. Jan Kobuszewski zmarł 28 września w wieku 85 lat.

Wysoki, szczupły mężczyzna, z charakterystycznym wąsikiem. Pod owym wąsikiem niezwykły uśmiech – taki, dzięki któremu sami chcemy się uśmiechnąć. Do tego niesamowity błysk w oku i głęboki głos. Taką właśnie postać oglądaliśmy, podziwialiśmy i bez przesady możemy powiedzieć – kochaliśmy – za tysiące programów telewizyjnych, kabaretowych i wybitnych ról w komediach teatralnych. Słuchając jego ostatnich wywiadów, byłem przekonany, że był spełnionym artystą, a przede wszystkim człowiekiem.
 
Pionier
Gdy artysta przez tyle lat dociera do milionów odbiorców, można zapomnieć, z czego wynika jego fenomen. Chciałbym więc zwrócić uwagę na fakt, że Jan Kobuszewski był właściwie pierwszym twórcą programów rozrywkowych w polskiej telewizji. I to jakich! Gdy przejrzałem kilkanaście nagrań w internecie, pod każdym z nich przeczytałem dziesiątki pozytywnych komentarzy, zwracających uwagę, że dziś nikt już nie robi tak mądrej i zabawnej telewizji. Dwóch Janów: Kobuszewski i Kociniak prowadziło pierwszy program satyryczny Wielokropek (od 1963 r.). Elementy rewii, świetne piosenki, zabawne skecze – można było skorzystać z faktu, że jest się pierwszym i zrobić program poprawny, jednak był on dopracowany w każdym calu, zaś prowadzący byli wyznacznikiem jakości tego satyrycznego show. Ponoć narazili się oni samemu Gomułce, bo każdy odcinek zaczynali radosnym hasłem „Telewidzu, obudź się!”, a jeden z nich nadawany był po przemówieniu towarzysza Wiesława. Ta anegdotka niech uzmysłowi nam jedynie, jak bardzo satyra, w tak inteligentnym wykonaniu, była ważna w dusznych czasach postalinowskiego komunizmu. Kobuszewski odgrywał również tytułową rolę w pierwszym polskim serialu telewizyjnym. Był on, a jakże sensacyjno-komediowy, i opowiadał perypetie dziennikarki Barbary i fotoreportera Jana Buszewskiego. Później doskonale pamiętamy: Wojnę domową,  Czterdziestolatka czy Alternatywy 4.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 40/2019, na stronie dostępna od 22.10.2019

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki