Logo Przewdonik Katolicki

Starość w sztuce

Natalia Budzyńska

Podczas gdy starość w popkulturze jest niewidoczna, a społecznie wciąż wykluczana, to coraz chętniej debatują nad nią nauki humanistyczne oraz sztuka. Starość niechciana jest coraz bardziej widoczna.

Chciałoby się powiedzieć: trudno, żeby nie była, skoro współczesne społeczeństwa to społeczeństwa starzejące się. Mówi się o tym od dawna. Poza tym nigdy przedtem osoby w wieku podeszłym nie były tak aktywne. No i wreszcie: dlaczego mówimy o „nich”, w końcu starość dotyczy każdego z nas, większość z nas będzie musiała się z nią zmierzyć osobiście, doświadczyć na własnej skórze. Tak więc to nie „oni”, to „my”. Jeśli tylko sobie to uświadomimy, zadajmy pytanie: dlaczego boimy się starości? Co ona dla nas oznacza? Jak widziano ją w minionych wiekach? A wreszcie: jak patrzyli na nią artyści i jak pokazywała ją sztuka? Wystawa, która jeszcze przez chwilę trwa w białostockim Arsenale, przedstawia prace współczesnych artystów polskich, którzy za temat swoich prac obrali starość. Co oznacza być człowiekiem starym w dzisiejszych czasach? – pyta kuratorka wystawy, którą zatytułowała Historie o starości, odnosząc się do znanej książki Georges’a Minois Historia starości. Od antyku do renesansu, która była jedną z pierwszych w humanistyce podnoszącą ten temat wcześniej zupełnie ignorowany.

Znikająca starość

W Mądrości Syracha czytamy: „Nie uwłaczaj człowiekowi w jego starości, albowiem i z nas niektórzy się zestarzeją”. Niezbyt dobre ma o starości zdanie Arystoteles, potem nie jest lepiej. Starość jest niepotrzebna, obrzydliwa i odstręczająca. Skąd to wiemy? Z literatury. Wystarczy prześledzić typy bohaterów literackich, starcy są przeważnie charakterem negatywnym, jeszcze gorsze są „staruchy”. Starszych ludzi się nie poważa. Pierwsze francuskie encyklopedie mówią wręcz o „wieku zgniłym”. Dopiero potem nadchodzi czas starca mądrego, a jeszcze później – miłego. Molière ośmieszał „czterdziestoletnich zrzędliwych starców”, a Diderot nad dobrym starcem się rozczulał. No i ten wiek: od kiedy więc mówimy o starości? Jeszcze u Tołstoja można było przeczytać o „czterdziestoletniej staruszce”. 

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 35/2019, na stronie dostępna od 24.09.2019

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki