Logo Przewdonik Katolicki

Nękanie zostawia rany na całe życie

Bogna Białecka

Być może pamiętasz z czasów szkoły dziecko, które było nielubiane. Dziwne albo denerwujące się o byle co… A może sam byłeś takim dzieckiem – odsuniętym z jakiegoś powodu przez innych? Jak sobie z tym poradzić?

W każdej grupie dzieci pojawiają się negatywne emocje. U młodszych wyrażane są zwykle fizycznie – np. w płaczu, krzyczeniu, kopaniu, biciu itp. Gdy dziecko staje się sprawniejsze werbalnie, dołączają się też: przezywanie, wyzwiska itp., a fizyczne wyrażanie złości i napięć zaczyna schodzić na drugi plan. Uczymy dzieci, by się nie biły, nie wyzywały, jednak to długotrwały proces. Każdy z nas w którymś momencie życia doświadczył agresji lub był jej sprawcą – np. wdał się w bójkę w piaskownicy czy w emocjach obrzucił koleżankę niewybrednym słowem. Przeżyliśmy. A dziś większość z nas całkiem dobrze radzi sobie z negatywnymi emocjami.
Czym innym jednak są konflikty (nawet burzliwie wyrażone), a czym innym nękanie, prześladowanie. W literaturze fachowej określa się to mianem bullyingu. Nękanie zostawia poważne rany emocjonalne, bolesne nawet gdy jego ofiara wchodzi w dorosłość.
 
Cechy bullyingu
Nękanie ma kilka charakterystycznych cech. Przede wszystkim jest długotrwałe. Może trwać miesiącami, a nawet latami. Po drugie: występuje tu nierównowaga sił. Ofiara jest słabsza od przeciwnika. Mniej wygadana, mniej opanowana emocjonalnie, pozbawiona wsparcia innych. Przeciwnik (a częściej cała grupa) jest silniejszy, bardziej pewny siebie. Trzecią cechą bullyingu jest intencjonalność. Sprawcy mają świadomość, że krzywdzą ofiarę i z premedytacją wykorzystują jej słabości, by ją pognębić.
Ważne jest też, że nękanie nie musi mieć gwałtownego przebiegu. Ofiara nie musi być codziennie popychana, szturchana, bita. Opiszę to na przykładzie. Kiedyś podczas wakacji mieszkaliśmy kilka dni w ośrodku, gdzie przebywały też dzieci na kolonii. Wśród nich – dziewczynka, odstająca co nieco od reszty. Gorzej ubrana, cały czas jakby skulona. Grupa koleżanek wymyśliła sobie zabawę. Stawały w odległości mniej więcej dwóch metrów od niej i wołały po nazwisku. Zaczepiały ją tak długo, aż pytała: „co?”, a one wtedy chichocząc odpowiadały: „nic” – i zaczynały od nowa.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 31/2019, na stronie dostępna od 27.08.2019

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki