Logo Przewdonik Katolicki

Zdążyć przed śmieciarką

Monika Białkowska
fot. Facebook/Uwaga Śmieciarka Jedzie

Fotografują śmietniki. Dziwni ludzie? Ani trochę. Wrażliwi na dobro przyrody, ale i dobro drugiego człowieka nie chcą dziś marnować rzeczy. Śmieciom dają drugie życie.

Dla pokolenia urodzonego w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych „ty śmieciarzu” było popularną, podwórkową obelgą. Zsypy w wielkomiejskich wieżowcach śmierdziały niemiłosiernie, a pomarańczowymi wozami z cuchnącą zawartością rodzice straszyli swoje dzieci: jak się nie będziesz uczył, to tak skończysz! Tak właśnie skończyli. Dziś tamte dorosłe już dzieci chodzą po śmietnikach, robią zdjęcia, wrzucają je do sieci i urządzają wyścigi, kto będzie pierwszy, kto się obłowi. Nie dlatego, że są biedni. Dbają o środowisko. Nie chcą nakręcać konsumpcyjnej mentalności. Są przeciwni nadmiarowi rzeczy, który nas otacza. Wolą naprawiać, niż kupować nowe. Czasem po prostu szukają perełek, jakich w sklepach nie ma. Robią wszystko, żeby zdążyć przed śmieciarką.  
 
Design i oszczędność
Grupę „Uwaga, śmieciarka jedzie” na Facebooku założyła w 2013 r. Dominika Szaciłło z Warszawy. Interesowała się designem i widziała, jak wiele cennych mebli ląduje na śmietnikach. Nie mogła zabrać wszystkich, zaczęła więc wrzucać posty, rozpowszechniane potem przez jej znajomych. Chwyciło. Dziś trudno już powiedzieć, czy chodzi tu bardziej o design, o recykling czy o oszczędność. Wśród członków grup (po pierwszej, warszawskiej, następne zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu w wielu miastach. W Warszawie zrzesza ona ponad 40 tys. osób, w Poznaniu blisko 3 tys.) są zarówno bogaci poszukiwacze antyków, hipsterzy nastawieni na oryginalność, ekolodzy troszczący się o zmniejszenie produkcji kolejnych odpadów, studenci i młode małżeństwa meblujące się po raz pierwszy czy po prostu oszczędni, którzy nie lubią wydawania pieniędzy na to, co można dostać za darmo. O tym, jak wielu ich jest, świadczą liczby. Grupy przekazujące sobie informacje i zdjęcia ze śmietników liczą po kilka, kilkadziesiąt tysięcy osób, w zależności od wielkości miasta. Każdego miesiąca pojawia się parę tysięcy zdjęć i adresów.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 23/2019, na stronie dostępna od 02.07.2019

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki