Logo Przewdonik Katolicki

Plastik zawsze do nas wraca

Magdalena Woźniak
fot. Carlos Lemos PAP EFE

Parlament Europejski poparł zakaz sprzedaży przedmiotów jednorazowego użytku. Dobrze, bo jeśli nic nie zrobimy, to w 2050 r. w oceanach będzie więcej plastiku niż ryb.

Jednorazowe sztućce, talerze, słomki i mieszadełka do napojów, patyczki do uszu, patyczki do balonów i polistyrenowe pojemniki znane nam z restauracji typu fast food. Przedmioty, zdawałoby się, bez których trudno się obyć. Do 2015 r. te plastikowe wyroby znikną z obiegu. Według danych zawartych w książce Jak zerwać z plastikiem każdego roku do oceanu trafia od 4,8 do 12,7 mln ton plastiku. To tak, jakby co minutę zawartość jednej śmieciarki wrzucać do oceanu.
 
Plastik na talerzu
Łatwo oburzać się na zaśmiecone plaże, ale trudniej przyznać się do osobistego udziału w tej ekologicznej katastrofie. To, co miało nam ułatwiać życie, dziś nas zabija.
Wygodny w użytkowaniu plastik stał się surowcem niezbędnym. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, jak często mamy z nim do czynienia. Używamy go, pijąc kawę z plastikowego kubka w naszej ulubionej kawiarni czy kupując obiad na wynos, biorąc do ręki włoszczyznę na tacce w markecie i pakując kupioną bluzkę w sieciówce. To przykłady oczywiste. Ale już to, że każdego dnia miliony palaczy korzystają z plastiku, paląc papierosy, bo w ich filtrze znajdują się cząsteczki tworzyw sztucznych, czyli tzw. mikroplastik, wydaje się już faktem mniej znanym. A jeden wyrzucony niedopałek papierosa może się rozkładać nawet przez 12 lat.
Ta droga nie jest jednak jednokierunkowa. Plastik do nas wraca. Ryby, które pływają w zanieczyszczonych wodach, trafiają potem na nasze stoły, a później my zjadamy je, ciesząc się z dostarczonych do organizmu kwasów omega i zupełnie nie zdając sobie sprawy, że oprócz nich pochłaniamy też inne dodatki. Naukowcy z Uniwersytetu Wiedeńskiego oraz austriackiej agencji ochrony środowiska Umweltbundesamt przeprowadzili badanie, podczas którego monitorowano osiem osób z różnych państw. Każda z nich prowadziła dziennik spożywanych pokarmów. Następnie przebadano ich pod kątem obecności 10 rodzajów tworzyw sztucznych. Wyniki nie pozostawiły złudzeń. Znaleziono aż 9 z 10 różnych tworzyw. Od dawna podejrzewano, że tworzywa takie jak polipropylen (PP) i politereftalan etylu (PET) docierają do naszego jelita. Pozostaje jednak pytanie, co tak naprawdę oznacza to dla naszego organizmu i jakich możemy oczekiwać skutków.
 
Nie tylko globalnie
Choć od lat członkowie różnych ruchów ekologicznych starają się wywierać nacisk zarówno na rządzących, jak i na wielkie koncerny, by zadbały o środowisko, to sytuacja nie zmieni się, jeśli to jednostki nie zaczną wierzyć, że ich działanie ma takie samo znaczenie.
Najczęstszym z argumentów sceptyków jest przekonanie, że jedyne skuteczne działanie to takie na skalę globalną. Nic bardziej mylnego. Wystarczy zrobić sobie rachunek sumienia i policzyć, ile plastiku zużywamy każdego dnia. Przykładowo: jeśli codziennie kupujemy tylko jedną butelkę wody mineralnej, to w skali roku robi się ich już 365. A to tylko liczba butelek przypadająca na jedną osobę! Dodajmy do tego niezliczone foliówki, woreczki do lodu, plastikowe zastawy grillowe. Najgorsze jest przekonanie, że są to rzeczy nam niezbędne, bo chcemy mieć wszystko szybko i wygodnie. A czasem wystarczyłby termiczny kubek w aucie czy bawełniana torba na zakupy w torebce. Czy do soku w restauracji naprawdę niezbędne są nam słomki? A może to tylko zły nawyk?
Producenci od dawna myślą, czym zastąpić plastikowe gadżety. Już dziś można kupić słomki stalowe, bambusowe, szklane, a nawet silikonowe. Jednak czy naprawdę poza sytuacjami związanymi np. z opieką nad chorymi, kiedy akcesoria te są czasem niezbędne, musimy w ogóle po nie sięgać? A jeśli ten argument niewiele znaczy, to może przekonujący będzie ten: wspomniane silikonowe słomki wytwarzane są… z ropy naftowej.
 
Mit recyklingu
Wiele firm próbuje przekonać nas, że ich plastik jest lepszy od innego, ponieważ można poddać go recyklingowi. Pięknie zareklamowane produkty z wielkimi napisami, że wytwarzane są z bioplastiku, okazują się niczym innym jak mydleniem oczu konsumentom. PLA, czyli bioplastik, nie jest w Polsce poddawany recyklingowi ani kompostowaniu, a spalarnie na terenie naszego kraju nie są w stanie spalić tak dużych ilości odpadów, jakie produkujemy.
Gospodarowanie odpadami to zresztą problem nie tylko lokalny. Rokrocznie tony śmieci podróżują po całym świecie, ponieważ wiele państw sprzedaje je do innych krajów. Tych przyjmujących obce śmieci jest jednak coraz mniej, ponieważ nikt nie jest w stanie nadążyć z pozbywaniem się śmieci w takim tempie.
 
Co dalej?
Zabranie się za jednorazówki to tylko mały krok w kierunku ochrony środowiska. Każdy zakątek świata pomału wprowadza swoje obostrzenia. Australia od dawna ma dodatkowy podatek na słomki. Całkowity ich zakaz istnieje już w San Francisco i częściowo na Seszelach. Działania Parlamentu Europejskiego powinny cieszyć, trudno jednak przewidzieć, jakie będą końcowe ustalenia. Proces legislacyjny bowiem się nie skończył.
W kolejnym etapie prowadzone będą rozmowy z poszczególnymi członkami Unii Europejskiej, którzy przedstawią plan wdrożenia wyznaczonych celów w ich kraju. Jak mówiła podczas sesji plenarnej Frederique Ries, europosłanka, której raport został przegłosowany i przyczynił się do wprowadzenia zakazu sprzedaży jednorazowych plastikowych przedmiotów, dróg może być wiele: zabroń, zredukuj, opodatkuj, a także zastąp i ostrzegaj. Dodała też, że choć Europa jest odpowiedzialna tylko za niewielką część plastiku zanieczyszczającego nasze oceany, to powinna odgrywać kluczową rolę w znajdowaniu rozwiązań na poziomie globalnym, tak jak miało to miejsce w przeszłości w kwestiach dotyczących zmian klimatu.
 

Papież Franciszek o plastiku
Nie możemy pozwolić, aby morza i oceany były wypełnione bezwładnymi przestrzeniami pływającego plastiku. Również w tym wypadku jesteśmy wezwani do zaangażowania się, z mentalnością aktywną, modląc się tak, jakby wszystko zależało od Bożej Opatrzności, i działając tak, jakby wszystko zależało od nas.
Z przesłania na tegoroczny Światowy Dzień Modlitwy o Ochronę Świata Stworzonego
Watykan, 1 września 2018

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki