163 kraje na całym świecie wzięły udział w protestach na ulicach swoich miast. A wszystko to przed zapowiadanym szczytem klimatycznym ONZ w Nowym Jorku. Dokładnie 20 września młodzież z różnych zakątków globu wyszła na ulice, by obudzić nas wszystkich z marazmu i zachęcić do działania. Źli, zbuntowali, żądni decyzji, które zmienią ich przyszłość, a nasz świat. Nastolatkowie, którzy nie chcą być bierni jak dorośli, którzy przez lata nie potrafili zatrzymać tego, co dziś dzieje się z naszą planetą. Z planetą, na której mieszkają biali, czarnoskórzy i żółci – i bez względu na kolor skóry, grubość portfela, kulturę czy poglądy stają wobec tego samego zagrożenia – zagłady klimatycznej.
Kim są?
W Polsce najbardziej znane są działania Młodzieżowego Strajku Klimatycznego. Mówią o sobie, że choć nie są ekspertami ds. ekologii, to walczą o prawo do swojej przyszłości, bo są „młodzieżą świadomą zagrożenia, jakim jest katastrofa klimatyczna”. Zainspirowani działalnością Grety Thunberg, 16-letniej szwedzkiej licealistki, której sam papież Franciszek dziękował za zaangażowanie na rzecz ochrony stworzenia, protestują, edukują i przede wszystkim pokazują, że choć są dziećmi, to mają głos i będą tak długo mówić, aż inni zaczną słuchać. Ich postulaty zamykają się w sześciu punktach, które mają na celu zmianę systemową w Polsce i całej Unii Europejskiej. Ponieważ młodzież ta nie jest, jak niektórzy twierdzą „krzykaczami z modnymi hasłami na koszulkach”, ale zaczytaną w raportach i książkach grupą nastolatków, to też ich wymagania są bardzo poważne. Za podstawę zmian systemowych uważają m.in. sprawiedliwą transformację energetyczną mającą na celu redukcję gazów cieplarnianych, a ich priorytetem jest walka o osiągnięcie neutralności klimatycznej przez Polskę i Unię Europejską oraz zahamowanie wzrostu globalnej temperatury. Podkreślają więc, że nie angażują się „w inne walki ekologiczne, jak na przykład ograniczenie zużycia plastiku”. We wspomnianych sześciu postulatach żądają też prowadzenia polityki klimatycznej opartej na naukowych badaniach zleconych przez ONZ, chcą, by rząd oficjalnie ogłosił katastrofę ekologiczną oraz zajął się edukacją ekologiczną na wszystkich szczeblach edukacji. Ponadto wzywają media, by traktowały temat ekologii priorytetowo i rzetelnie, a parlament RP do sporządzenia ustawy, dzięki której będzie można powołać niezależną, ekspercką Radę Klimatyczną.
Nie tylko w Polsce
Tym, którzy twierdzą, że wrześniowy piątek przejdzie do historii jako kolejny młodzieńczy zryw, młodzi odpowiadają, że to dopiero początek. Greta Thunberg, inicjatorka klimatycznych strajków, nie zwalnia tempa. Jej profil obserwuje ponad 1,5 mln osób, sama zapraszana jest do coraz bardziej prestiżowych wystąpień, gdzie zachęca innych do działania. Dzięki niej mobilizują się ludzie na całym świecie. W Stanach Zjednoczonych aktywistkę naśladuje 17-letnia Jamie Margolin, znana m.in. z pozwania władz stanu Waszyngton za niedotrzymywanie ustaleń związanych ze zmniejszeniem emisji CO₂. Belgia ma swoją Annę de Wever, a Wielka Brytania Lucy Gavaghan, która zmusiła sieć sklepów Tesco do zaprzestania sprzedawania jaj od kur w klatkach. „Taki chów jest okrutny i nienaturalny” – pisała w swojej petycji dziewczyna i skłoniła tym samym do podpisania się pod nią ponad 280 tys. osób.
Te nazwiska to tylko kilka z wielu, o których na pewno w najbliższych latach będzie jeszcze głośno. W Polsce jakiś czas temu mówiło się o Indze Zasowskiej, która latem zorganizowała Wakacyjny Strajk Klimatyczny nie gdzie indziej jak pod samym Sejmem w Warszawie. W czasie strajku 13-latka zwracała uwagę na zmiany klimatyczne i bierność wobec nich i wielokrotnie zachęcała młodych do angażowania się w działania, a na zakończenie wywołała do tablicy również dorosłych. „Chciałabym, żeby teraz dorośli się włączyli, bo przez tyle lat nic nie zrobiliście” – mówiła.
Dorosłym obrywa się od dawna, dlatego nikogo nie powinny już dziwić transparenty z napisami: „Dlaczego każecie nam się uczyć, jeżeli nie słuchacie uczonych?”. Wielokrotnie oskarżani o egoizm i ignorancję dorośli również zaczęli działać. Powstała grupa Rodzice dla Klimatu (Parents for Future), która wspiera młodych w ich działaniu. Ich członkowie boją się o przyszłość swoich dzieci i wnuków. Chcą zacząć walczyć, bo jak twierdzą, na to otrzeźwienie nigdy nie jest za późno.