Logo Przewdonik Katolicki

Organizacje pokrętnego pożytku

Magdalena Guziak-Nowak

Co można sfinansować z jednego procenta? Wozy strażackie, karmę dla bezpańskich psów i… prezerwatywy dla klubów gejowskich. Niestety, nie wszystkie organizacje szczycące się statusem organizacji pożytku publicznego, faktycznie na niego zasługują.

Codziennie rano tuż po wiadomościach dla kierowców (bardzo cenne w krakowskich korkach) lokalna rozgłośnia gra spoty w ramach kampanii społecznej, popularyzującej oddawanie jednego procenta podatku. Nauczyłam się już na pamięć: „Dzięki tobie jeden procent ma siłę stu”, „Twoje pieniądze trafią do najbardziej potrzebujących” i będą „dobrze wykorzystane”.
Do pozyskiwania środków w ramach jednego procenta są uprawnione tzw. organizacje pożytku publicznego (OPP). I choć idea wspierania fundacji czy stowarzyszeń jest jak najbardziej szlachetna, to problemy z OPP są dwa. Po pierwsze, działalności niektórych z nich nie można uznać za pożyteczną. Po drugie, raz nadany status OPP naprawdę trudno odebrać. Nawet jeśli organizacja zamiast przynosić pożytek – szkodzi.
 
Procedury
Zanim przejdziemy do przykładów, trochę wiedzy z ustawy o pożytku publicznym i wolontariacie, którą uchwalono w 2003 r. (od tamtego czasu była wielokrotnie nowelizowana). – Procedura ubiegania się o status OPP nie jest skomplikowana – mówi mecenas Anna Wszendybył z wrocławskiej kancelarii Olgierda Pankiewicza. – Status OPP uzyskuje się na wniosek zainteresowanego podmiotu. Oznacza to, że organizacja pozarządowa zainteresowana jego uzyskaniem musi wystąpić do Sądu Rejonowego, Wydziału Gospodarczego Krajowego Rejestru Sądowego z wnioskiem o jego nadanie. Do wniosku złożonego na stosownym formularzu należy załączyć m.in. formularz z wymienionymi rodzajami działalności (zgodnie z punktami PKD) oraz oświadczenia członków organów danej organizacji, statut, uchwały i tym podobne – wymienia mecenas Wszendybył.
Ustawodawca wymienia aż 33 obszary „działalności społecznie użytecznej”. To m.in. szeroko pojęta edukacja, ochrona zdrowia czy przeciwdziałanie patologiom. Na sądzie spoczywa obowiązek skontrolowania, czy podmiot ubiegający się o status OPP rzeczywiście działa na rzecz pożytku publicznego. – Wymieniając przykładowo „zwiększanie świadomości prawnej społeczeństwa”, „udzielanie nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego” czy też „upowszechnianie i ochronę wolności i praw człowieka oraz swobód obywatelskich”, ustawodawca pozostawił sądowi dużą swobodę w interpretacji zadań zaliczanych do sfery zadań publicznych – mówi mecenas Anna Wszendybył. Trudno się z nią nie zgodzić, czytając roczne sprawozdania merytoryczne OPP. Okazuje się, że „ochroną zdrowia” jest zarówno zakup pionizatorów dla dzieci z porażeniem mózgowym, operacje rekonstrukcji piersi dla kobiet po mastektomii, ale również… fundowanie darmowych prezerwatyw i lubrykantów w warszawskich klubach gejowskich.
 
„Tęczowy piątek”
Zajrzyjmy więc do sprawozdania merytorycznego jednoprocentowego potentata wśród organizacji lobbujących za ideologią gender. Liderem jest tu Kampania Przeciw Homofobii. Za rok podatkowy 2016 w ramach darowizn z jednego procenta zebrała prawie 173 tys. zł. Kampania wymienia wiele celów swojej działalności, m.in. „działalność na rzecz rodzin”. Brzmi to zabawnie, bo przecież od wielu lat członkowie organizacji przekonują, że tradycyjny model rodzice plus dzieci już dawno się wyczerpał. Jakie działania znajdują się zatem w obszarze „rodzina”? Na przykład postępowania sądowe odnośnie do wydania przez USC odmownej decyzji „w sprawie zmiany nazwiska partnera na nazwisko partnera w związku jednopłciowym” oraz w sprawie przyznania alimentów dla mężczyzny, który „w związku z przemocą homofobiczną, jakiej doświadczał ze strony rodziców, był zmuszony wyprowadzić się z domu rodzinnego oraz został pozbawiony środków wsparcia finansowego”. Działalnością „dla rodzin” była też m.in. akcja uliczna polegająca na fotografowaniu się z tabliczką „Popieram związki [partnerskie – MGN]”.
Organizacja opisuje także swoje zaangażowanie na rzecz edukacji. Dzięki jej staraniom ostatni piątek października był „tęczowym piątkiem”. Nauczyciele rozwieszali w szkołach materiały promujące równość osób LGBT.
 
Równościowe przedszkola
Na liście OPP znajduje się też Fundacja Feminoteka. Aktualnie prowadzi zrzutkę na organizację Międzynarodowego Strajku Kobiet, który odbędzie się 8 marca. „Do tej pory Warszawski Strajk Kobiet nie oczekiwał wsparcia finansowego, ale niestety wujek Soros spóźnia się z przelewem...” – uzasadnia, dlaczego zbiera. Strajk jeszcze się nie odbył, ale można przypuszczać, że niewiele będzie się różnił od tych z lat minionych, kiedy protestujące kobiety krzyczały: „Moja macica to moja sprawa!” i żądały liberalizacji przepisów aborcyjnych.
Oprócz propozycji na Dzień Kobiet Feminoteka wydaje różne analizy i opracowania. Interesujący jest raport „Gender w podręcznikach. Diagnoza w kierunku równościowej i antydyskryminacyjnej edukacji szkolnej”. Autorzy publikacji ubolewają z powodu jawnej dyskryminacji w szkolnych murach i apelują o zmiany. Postulat dotyczący matematyki nawet mi się podoba: „Ukazanie roli kobiet w rozwoju matematyki jako nauki poprzez prezentację sylwetek wybitnych matematyczek oraz ich trudnej drogi do uznania ich talentu i prawa do uprawiania nauki”. W stosunku do lekcji biologii wymagania są większe: „Szczególną uwagę należy zwrócić na wyłączanie stereotypu «grzecznej» i «miłej» dziewczynki w odniesieniu do kobiet”. Jak zwykle najbardziej oberwało się lekcjom wychowania do życia w rodzinie. Feminoteka postuluje „prezentowanie innych niż tradycyjne formy życia małżeńskiego i rodzinnego, w tym (…) związków jednopłciowych, związków nieformalnych”, bez dokonywania ich oceny.
Organizacja protestowała także w sprawie wstrzymywania zagranicznych przesyłek do wykonywania aborcji farmakologicznej, a w ostatnich dnia zapraszała na spotkanie na temat komiksu lesbijskiego. „Czy taki w ogóle istnieje w naszym kraju? Jakie są jego reprezentacje? Dlaczego moim zdaniem sytuacja rysowniczek LGBT w Polsce dotknięta jest wielokrotnym wykluczeniem?” – na te pytania miała odpowiadać m.in. autorka internetowego komiksu „Super Lesba”. Jego główna bohaterka w piątej lub szóstej klasie podstawówki odkrywa pornografię w szafie tatusia. Potem wysyła walentynkę swojej koleżance z klasy, ale spotyka się z odrzuceniem. Na szczęście, w liceum poznaje bratnią duszę, która radzi jej: „Moi starzy są do d…, ciągle czegoś ode mnie chcą!” albo „Masz, golnij sobie jabolka”. W ramach jednego procenta za rok 2016 Feminoteka zebrała prawie 31 tys. zł.
14 lutego w wielu polskich miastach odbyła się szósta edycja akcji „Nazywam się Miliard” („One Billion Rising”). Kobiety zatańczyły układ choreograficzny, aby zwrócić uwagę na problem przemocy. W inicjatywę włączyła się nie tylko Feminoteka, ale również m.in. Fundacja na rzecz Równości z Wrocławia, której celem jest wprowadzenie w przedszkolach polityki antydyskryminacyjnej i równościowej. Fundacja ubolewa, że w ponad półmilionowym mieście jest tylko czterech nauczycieli (płci męskiej) wychowania przedszkolnego. Krytykuje wychowawczynie, które pozwalają dziewczynkom bawić się lalkami, a chłopcom – samochodami i „nie proponują też zabaw, które nie pozwalałyby dzieciom na takie podziały”. Dzięki zaangażowaniu fundacji we wspólny taniec przeciw przemocy wobec kobiet włączyły się nawet… przedszkolaki. Fundacja na rzecz Równości zebrała z jednego procenta ponad 6 tys. zł.
 
Prezerwatywy
I ostatni przykład – Stowarzyszenie Lambda Warszawa. Tu nawet sprawozdania szukać nie trzeba, ponieważ Lambda sama chwali się w internecie. „W zeszłym roku udało nam się zebrać 40 tys. zł [dokładnie prawie 44 tys. zł – MGN] i przesyłamy morze podziękowań do wszystkich, którzy nas wsparli, wiele naszych działań było możliwych tylko dzięki waszemu 1%”. I dalej: „W ramach programu Bezpieczniejsze Związki rozdaliśmy 18 538 prezerwatyw oraz ponad 1000 broszur na temat bezpieczniejszego seksu i profilaktyki HIV/AIDS; ruszyliśmy z digitalizacją zasobów największej w Polsce biblioteki i archiwum społeczności LGBT”.
W innym miejscu na stronie, gdzie Lambda szczyci się swoją działalnością na rzecz ograniczenia HIV/AIDS oraz innych chorób przenoszonych drogą płciową, czytamy: „Podczas dyżurów udzielamy porad dotyczących ograniczania ryzyka związanego ze spożywaniem alkoholu, narkotyków oraz podejmowania zachowań seksualnych, oferujemy bezpłatne prezerwatywy, lubrykanty oraz drink testy (testy umożliwiające wykrycie w napoju tzw. pigułki gwałtu), przekazujemy materiały edukacyjne, a także wskazujemy ofertę pomocową na terenie Warszawy. Aktualnie przygotowane przez nas materiały edukacyjne, a także bezpłatne prezerwatywy i lubrykanty można znaleźć w warszawskich klubach” – tu Lambda wymienia nazwy siedmiu klubów gejowskich oraz LGBT. I ciekawostka: „Działania klubowe są finansowane przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej”. Lata temu ta sama Lambda prowadziła akcję „Sezon na gumy”…
 
Status OPP na wieczność?
– Zgodnie z art. 27 ustawy o organizacjach pożytku publicznego i wolontariacie dyrektor Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego prowadzi w formie elektronicznej wykaz organizacji mających status OPP na dzień 30 listopada roku podatkowego i nie później niż 15 grudnia roku podatkowego podaje ten wykaz do wiadomości publicznej – tłumaczy mecenas Anna Wszendybył. Spis ten podlega corocznej aktualizacji. Polega ona na dodaniu organizacji, którym przyznano status OPP i wykreśleniu tych, które go utraciły. – Status OPP tracą organizacje, które nie dopełniły obowiązków sprawozdawczych, czyli nie złożyły rocznych sprawozdań merytorycznych i finansowych lub zostały go pozbawione w wyniku przeprowadzonej kontroli, bądź same z niego zrezygnowały – wyjaśnia mecenas Wszendybył. W wykazie nie są także umieszczane OPP, w stosunku do których rozpoczęto procedurę likwidacji lub ogłoszono upadłość.
Czy jeśli zwykły obywatel powątpiewa, czy figurująca w spisie OPP organizacja świadczy działalność „społecznie użyteczną”, może interweniować? – Z ustawy wynika, że zwykły Kowalski nie ma możliwości złożenia wniosku o wykreślenie danej organizacji OPP – odpowiada pani mecenas. – Ustawa wskazuje kompetentne do tego organy, czyli Komitet do spraw Pożytku Publicznego, a przede wszystkim jego przewodniczącego, który może zlecić przeprowadzenie kontroli wojewodzie lub dyrektorowi Narodowego Instytutu Wolności.
 
Pożyteczne czy nie?
To nie jest artykuł bojkotujący jeden procent. Oprócz regularnego dorzucania się do zbiórek na rzecz chorych czy niepełnosprawnych dzieci lub osób wykluczonych społecznie, chętnie przekazuję też jeden procent i co roku zachęcam do tego całą rodzinę. A warto być jego rzecznikiem, bo jak niedawno pisaliśmy w „Przewodniku”, aż 40 procent Polaków nadal nie korzysta z prawa (albo lepiej: szansy) do wsparcia organizacji pożytku publicznego.
Trudno mi natomiast przyjąć, że indoktrynowanie przedszkolaków lub promowanie komiksów lesbijskich jest „działalnością społecznie użyteczną”. Co więcej, jakie dobro płynie z rozdawania darmowych prezerwatyw i wazeliny w klubach gejowskich? Czy zamiast przeznaczać pieniądze (podobno we współpracy z ministerstwem – sprawdzimy to) na minimalizowanie skutków seksu bez zobowiązań, nie lepiej promować ideę wierności?
Gdy w 2003 r. pojawiła się możliwość ubiegania się o status OPP, uzyskanie go było powodem do dumy, wielkim zaszczytem i społeczną nobilitacją. Czy tak jest nadal? Czasem mam wątpliwości.
Szkoda by było, gdyby wątpliwy pożytek niektórych organizacji osłabiał społeczne zaufanie do OPP. Może więc coroczna aktualizacja ich listy powinna był rzetelniejszą kontrolą społecznej użyteczności. Lub jej braku.
 
RAMKA 1
Kto może się ubiegać o status OPP
Status OPP może uzyskać organizacja pozarządowa, która „prowadzi działalność pożytku publicznego na rzecz ogółu społeczności lub określonej grupy podmiotów, pod warunkiem że grupa ta jest wyodrębniona ze względu na szczególnie trudną sytuację życiową lub materialną w stosunku do społeczeństwa”. Działalność gospodarcza organizacji może być działalnością dodatkową, a nie główną. Ponadto OPP musi mieć kolegialny organ kontroli lub nadzoru, którego członkowie „nie byli skazani prawomocnym wyrokiem za przestępstwo z winy umyślnej”. Działalność, która stanowi podstawę do ubiegania się o status OPP musi być prowadzona nieprzerwanie przez co najmniej dwa lata.
 
Czym jest „działalność społecznie użyteczna”
To bardzo pojemne określenie. Ustawodawca wymienia aż 33 obszary takiej działalności. Są to m.in. pomoc rodzinom i osobom w trudnej sytuacji życiowej oraz wyrównywania szans tych rodzin i osób, wspieranie systemu pieczy zastępczej, nieodpłatna pomoc prawna, działalność charytatywna, wspieranie przedsiębiorczości, wynalazczości i innowacyjności, działalność na rzecz dzieci i młodzieży, kultury, sztuki, upowszechniania kultury fizycznej, ekologii i ochrony zwierząt oraz ochrony dziedzictwa przyrodniczego; obronności państwa. Społecznie użyteczne jest też przeciwdziałanie uzależnieniom i patologiom społecznym, pomoc Polakom za granicą, ratownictwo, ochrona i promocja zdrowia czy działalność na rzecz równych praw kobiet i mężczyzn.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki