Logo Przewdonik Katolicki

Z nałogiem można walczyć

Magdalena Urlich
ILUSTRACJA LIDIA SIERADZKA

Uzależnienie jest chorobą postępującą, niewyleczalną. O tym, jak je rozpoznać i jak sobie z nim poradzić, z Eugenią Herzyk, psychoterapeutką rozmawia Magdalena Urlich

Niedawno zakończył się sezon na wyprzedaże. Łatwo się uzależnić od zakupów?
– Szukając szczęścia na zewnątrz, ludzie sięgają po substancje czy zachowania zapewniające pożądany przez nich efekt emocjonalny. Jeden to podniecenie, poczucie wigoru, ekscytacji. Drugi, alternatywny, to uspokojenie, błogostan, święty spokój. Zakupy zwykle dają efekt pobudzenia. Są podobne do polowania, a ustrzelenie czegoś na promocji daje wielką przyjemność. W tym jeszcze nie ma uzależnienia, ale to jest fundament, na którym może się ono rozwinąć. Gdy powtórzy się to raz, drugi i kolejny, może nastąpić proces, który spowoduje, że system nagrody w mózgu człowieka zacznie pracować inaczej. Pojawią się objawy charakterystyczne dla uzależnienia, takie jak poczucie przymusu, utraty kontroli czy lęk przed abstynencją.
 
Mówi Pani o kobietach zakupoholiczkach.
– Kobiety bardziej zwracają uwagę na wygląd, stąd chyba większa ich predyspozycja do zakupoholizmu. Choć są też mężczyźni zakupoholicy.

Czy wobec tego można mówić o uzależnieniach typowo kobiecych i typowo męskich?
– Kiedyś wśród uzależnionych od alkoholu była ogromna przewaga mężczyzn, dziś już tak nie jest. Kiedyś trudno sobie było wyobrazić seksoholiczkę – seksoholizm był bardzo męskim rodzajem nałogu. Teraz coraz więcej jest kobiet seksoholiczek. Często jest tak, że przypisanie używki czy zachowania jakiejś płci jest uwarunkowane kulturowo. Mężczyzna ma prawo się napić, szczególnie w wiejskich społecznościach. Ale kobiecie to nie pasuje.
Ja specjalizuję się w uzależnieniu od miłości – a w tym celują kobiety.

Na czym ono polega?
– U osób, u których dochodzi do uzależnienia od miłości, drugi człowiek staje się regulatorem emocji. Co to znaczy? Wchodzi się w relację z drugim człowiekiem z zamiarem uzyskania czegoś dla siebie. I to nie z poziomu potrzeby, tylko z poziomu deficytu wyniesionego z dzieciństwa. Kobieta z deficytem poczucia bezpieczeństwa musi mieć zawsze koło siebie kogoś, na kogo zawsze może liczyć. Jeśli znajdzie, jest spokojna. Ale wystarczy, że ta druga osoba nie odbiera telefonu, by jej poczucie bezpieczeństwa legło w gruzach.

A jest różnica w sposobie uzależniania się w zależności od płci?
– Ciało kobiece różni się od ciała męskiego i ma to swoje uwarunkowania. Wiadomo, że kobietom alkohol bardziej szkodzi. Ta sama dawka u kobiety i mężczyzny tej samej wagi u kobiety poczyni większe spustoszenie i spowoduje większe upojenie. Kobietom łatwiej się uzależnić od alkoholu. Warto, żeby o tym pamiętały.

Co sprawia, że jesteśmy w ogóle podatni na uzależnienia?
– Kwestia podstawowa jest taka, że człowiek nie ma poczucia posiadania wystarczających zasobów, żeby sobie radzić z emocjami bez pomocy z zewnątrz. Czyli bez pomocy substancji psychoaktywnej, zachowania albo drugiego człowieka. To jest poczucie: ja sam, sama nie dam sobie rady. Potrzebuję czegoś, kogoś, żeby osiągnąć określony efekt emocjonalny. Kwestią wtórną pozostaje rodzaj uzależnienia. Regulatorem emocji może się stać jedzenie, hazard, portale społecznościowe czy sporty ekstremalne. Substancji psychoaktywnych też jest wielki wybór. Coraz bardziej popularnym uzależnieniem są wszelkiego rodzaju lekomanie.

Z czego wynika to poczucie braku kompetencji do radzenia sobie z emocjami?
– Jeśli dzieciństwo przebiega prawidłowo, dziecko rozwija się ku dorosłości. Zmierza do oddzielenia się od rodziców i wzięcia odpowiedzialności za swoje życie, wybory i za swoje emocje. Natomiast bardzo wielu rodziców popełnia dwojakiego rodzaju błędy wychowawcze. Pierwsze polegają na porzuceniu, niedawaniu dziecku tego, co jest dla jego rozwoju potrzebne, czyli stawianiu nadmiernych wyzwań. Drugi rodzaj błędów wychowawczych to wszelkie rodzaje nadopiekuńczości. Dziecku nie są stawiane granice, wszystko mu można, mama i tata poświęcają się dla dziecka. Oba te rodzaje błędów doprowadzają do sytuacji, w której wchodzimy w życie dorosłe z deficytami rozwojowymi, a to powoduje, że nie radzimy sobie z jakimiś emocjami – lękiem, smutkiem albo złością.

Ale nie wszyscy, którzy wyrośli w rodzinach dysfunkcyjnych, stają się uzależnionymi dorosłymi. Co o tym decyduje?
– Bardzo ważne jest, na ile ktoś bierze odpowiedzialność za siebie. To jest cecha ludzi dojrzałych. Jeżeli ktoś zdaje sobie sprawę, że wyszedł z domu z deficytami, że ma wypracowane różne mechanizmy obronne, może podjąć trud rozwoju osobistego i swoje deficyty uzupełnić.

Czy leczenie uzależnień różni się w zależności od rodzaju uzależnienia?
– Niczym się nie różni. Jest tylko jedna uwaga. Jeżeli ktoś jest uzależniony od środków psychoaktywnych, to uzależnienie jest nie tylko na poziomie psychicznym, ale też fizycznym, jest więc konieczność detoksu. Dotyczy to alkoholików z zaawansowaną chorobą alkoholową, narkomanów czy lekomanów. Natomiast na poziomie terapii uzależnień wszystko wygląda dokładnie tak samo.

Czyli?
– Zrozumienie mechanizmu uzależnienia, określenie strat, jakie ten sposób regulacji emocji wywołuje. Decyzja, czy chce się go odstawić, i poznanie narzędzi, które to ułatwiają.

Jaki procent osób uzależnionych udaje się wyleczyć?
– Zero procent. Nie mówi się o wyleczeniu z uzależnienia. Uzależnienie to zaburzenie, które jak dojdzie do pewnej fazy, jest jak cukrzyca. Nie da się go pozbyć. Czyli terapia uzależnienia od alkoholu nie ma na celu powrotu do kontrolowanego picia – alkohol trzeba odstawić na zawsze. Ale można być trzeźwym, niepijącym alkoholikiem albo alkoholikiem pijącym.

Co powinno zapalić czerwoną lampkę?
– Takim objawem jest kontynuowanie zachowań pomimo ich negatywnych skutków. Wróćmy do nałogowych zakupów. Najczęściej ich negatywną konsekwencją jest to, że szybko znikają pieniądze. Kobieta się dziwi, że jest początek miesiąca, a ona już wydała całą pensję. Potem musi pożyczać, ma problem z zapłaceniem raty kredytu. Albo widzi bezsens tego, że wiesza piętnastą białą bluzkę w szafie. Chodzenie po sklepach, przymierzanie, moment podjęcia decyzji, zapłata i wyjście z zakupionym towarem to dla niej tak wielka gratyfikacja, że nie potrafi sobie jej odmówić. Jeżeli pomimo ponoszonych strat nie jesteśmy w stanie powstrzymać się od zachowań, to znaczy, że mamy do czynienia z uzależnieniem.

I co wtedy?
– Odkrycie, że jest się osobą uzależnioną, stawia przed decyzją, co dalej chce się z tym zrobić. Uzależnienie jest chorobą postępującą. Ale u nałogowców działa silny mechanizm zaprzeczania, ucieczki od problemu. Przecież większość palaczy ma świadomość, że jest uzależniona od nikotyny, i nic z tego nie wynika. Gdy człowiek naprawdę nie chce, żeby nałóg się rozwijał, albo negatywne konsekwencje dla niego są zbyt dotkliwe, może poszukać terapeuty uzależnień.

Z czym wiąże się decyzja o rozpoczęciu terapii?
– Taka decyzja jest brzemienna w skutkach. Nikt, żaden terapeuta nie ma takiej mocy, żeby spowodować, że osoba uzależniona przestanie odczuwać chęć korzystania nadal z tego środka, który sobie wybrała do regulacji emocji. Jeśli alkoholik ma nadzieję, że pójdzie na terapię uzależnień i mu się odechce pić, to jest w błędzie. Przystępując do terapii uzależnień, trzeba mieć już w sobie decyzję o odstawieniu alkoholu. Ona dojrzewa w człowieku, kiedy negatywne skutki nałogu stają się coraz poważniejsze. Chociaż istnieją alkoholicy ze stwierdzonymi początkami marskości wątroby, którzy nadal piją.
 
Co pomaga przejść terapię i wytrwać w trzeźwości?
– Takim czynnikiem jest troska o siebie. Polega ona między innymi na trzymaniu się stylu życia, który wzmacnia i nie przynosi bodźców generujących silne emocje. Ważne jest świadome życie. Dostrzeganie potencjalnych niebezpieczeństw i uprzedzanie sytuacji, które mogą doprowadzić do wpadek, czyli powrotu do nałogowego sposobu regulacji emocji. Warto też sięgnąć po wsparcie – alkoholicy mają wspaniałe grupy samopomocowe AA. Grupy te pracują na programie 12 Kroków, w którym jest odniesienie do Siły Wyższej. Wielu z nich to właśnie pomaga.



Eugenia Herzyk
Psychoterapeutka, autorka książek Nałogowa miłość. Czym jest i jak się z niej wyzwolić i DDD. Dorosłe dziewczynki z rodzin dysfunkcyjnych, założycielka Fundacji Kobiece Serca

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    Arletta Bolesta
    22.02.2018 r., godz. 10:25

    Dla procesu kościelnego o stwierdzenie nieważności małżeństwa to ogromna różnica pomiędzy uzależnieniem a nałogiem
    dr Arletta Bolesta
    adwokat kościelny

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki