Niehumanitarny biznes

Jestem na setnej stronie najnowszej książki Szymona Hołowni Boskie zwierzęta, na twarzy mam wypieki, które są objawem tylu emocji kotłujących się we mnie, a przede mną jeszcze stron niemal dwieście.
Czyta się kilka minut
FOT. UNSPLASH
FOT. UNSPLASH

Emocje są pozytywne: tak! ze wszystkim się zgadzam! I negatywne: czy chcę żyć w takim świecie? No przecież nie! Na taki świat się nie zgadzam!
Nic nowego pod słońcem – chciałoby się powiedzieć, książek na temat hodowli przemysłowej zwierząt, ekologii i wege trochę już przeczytałam. O tym, jak wygląda ubój w rzeźni, też wiem, zespół Dezerter kiedyś miał taki teledysk. Wiele osób z mojego otoczenia jest wege, co oczywiście jest ostatnio bardzo trendy (i dobrze!), ale oni przeważnie dokonali tego wyboru nie ze względu na modę, ale całkiem świadomie i ideologicznie. Ze względu na cierpienie zwierząt. Phi – ktoś mógłby powiedzieć – no bez przesady. Ale jak to jest, że jak ktoś znęca się nad pojedynczym kurczakiem, łamiąc mu na przykład skrzydło, to jest barbarzyńcą i jest nawet na to paragraf, ale gdy tysiące kurczaków jest dręczonych w ciasnych klatkach tylko po to, żebyśmy zjedli sobie tanie jajeczko, to wszystko gra? A przecież ktoś jest odpowiedzialny za to, w jakich warunkach te zwierzęta żyją, łamiąc sobie z ciasnoty skrzydła i nogi.
Kiedyś przeczytałam w wywiad z Jerzym Nowosielskim, w którym powiedział on, że to, co robimy, ze zwierzętami, to satanizm. To, jak je zabijamy w ubojniach i rzeźniach i jak je zabijamy podczas polowań, tak po prostu, dla zabawy. My – ludzie. Właśnie tak uważam. Nie chcę jeść mięsa, nie muszę, nie jest mi potrzebne do przeżycia. Coraz bardziej jest dla mnie wyrzutem sumienia, że biorę w ten sposób udział w niehumanitarnym biznesie. To nie jest mięso świń czy krów pasących się swobodnie na trawie. To coraz tańsze mięso stłoczonych zwierząt, które nigdy nie zobaczyły nieba, które się tuczy i zabija, a wszystko w imię ogromnych pieniędzy, naprawdę ogromnych. Nie cierpią? Kotek pod blokiem cierpi, a one co, nie są zdolne do odczuwania bólu i strachu? Kto tak powiedział? Czym się różnią?
W książce Hołowni już na pierwszych stu stronach jest tyle emocji, tyle żaru, tyle wkurzenia, tyle empatii, że trudno je przetrawić tak od razu. Ale to treści nie przeszkadza w żaden sposób, bo Hołownia podszedł do tematu bardzo rzetelnie, podając mnóstwo faktów i już same te fakty są wstrząsające. A do tego jako chrześcijanin patrzy na stworzenie oczami wiary. Tak sobie myślę, że to chyba najważniejsza książka, jaką napisał, i oby znalazła zrozumienie.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 48/2018