Logo Przewdonik Katolicki

Niehumanitarny biznes

Natalia Budzyńska
FOT. UNSPLASH

Jestem na setnej stronie najnowszej książki Szymona Hołowni Boskie zwierzęta, na twarzy mam wypieki, które są objawem tylu emocji kotłujących się we mnie, a przede mną jeszcze stron niemal dwieście.

Emocje są pozytywne: tak! ze wszystkim się zgadzam! I negatywne: czy chcę żyć w takim świecie? No przecież nie! Na taki świat się nie zgadzam!
Nic nowego pod słońcem – chciałoby się powiedzieć, książek na temat hodowli przemysłowej zwierząt, ekologii i wege trochę już przeczytałam. O tym, jak wygląda ubój w rzeźni, też wiem, zespół Dezerter kiedyś miał taki teledysk. Wiele osób z mojego otoczenia jest wege, co oczywiście jest ostatnio bardzo trendy (i dobrze!), ale oni przeważnie dokonali tego wyboru nie ze względu na modę, ale całkiem świadomie i ideologicznie. Ze względu na cierpienie zwierząt. Phi – ktoś mógłby powiedzieć – no bez przesady. Ale jak to jest, że jak ktoś znęca się nad pojedynczym kurczakiem, łamiąc mu na przykład skrzydło, to jest barbarzyńcą i jest nawet na to paragraf, ale gdy tysiące kurczaków jest dręczonych w ciasnych klatkach tylko po to, żebyśmy zjedli sobie tanie jajeczko, to wszystko gra? A przecież ktoś jest odpowiedzialny za to, w jakich warunkach te zwierzęta żyją, łamiąc sobie z ciasnoty skrzydła i nogi.
Kiedyś przeczytałam w wywiad z Jerzym Nowosielskim, w którym powiedział on, że to, co robimy, ze zwierzętami, to satanizm. To, jak je zabijamy w ubojniach i rzeźniach i jak je zabijamy podczas polowań, tak po prostu, dla zabawy. My – ludzie. Właśnie tak uważam. Nie chcę jeść mięsa, nie muszę, nie jest mi potrzebne do przeżycia. Coraz bardziej jest dla mnie wyrzutem sumienia, że biorę w ten sposób udział w niehumanitarnym biznesie. To nie jest mięso świń czy krów pasących się swobodnie na trawie. To coraz tańsze mięso stłoczonych zwierząt, które nigdy nie zobaczyły nieba, które się tuczy i zabija, a wszystko w imię ogromnych pieniędzy, naprawdę ogromnych. Nie cierpią? Kotek pod blokiem cierpi, a one co, nie są zdolne do odczuwania bólu i strachu? Kto tak powiedział? Czym się różnią?
W książce Hołowni już na pierwszych stu stronach jest tyle emocji, tyle żaru, tyle wkurzenia, tyle empatii, że trudno je przetrawić tak od razu. Ale to treści nie przeszkadza w żaden sposób, bo Hołownia podszedł do tematu bardzo rzetelnie, podając mnóstwo faktów i już same te fakty są wstrząsające. A do tego jako chrześcijanin patrzy na stworzenie oczami wiary. Tak sobie myślę, że to chyba najważniejsza książka, jaką napisał, i oby znalazła zrozumienie.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki