Właśnie zakończyła się ogólnopolska akcja informacyjna „Marsz na rzeźnie”. Obrońcy praw zwierząt zorganizowali ją w odpowiedzi na zatrważające doniesienia o niepotrzebnych cierpieniach przeznaczonych na ubój zwierząt, szczególnie cielnych krów. By to zmienić, w pierwszej połowie kwietnia, w wielu miastach naszego kraju odbyły się manifestacje, pikiety, happeningi, koncerty, prelekcje i wystawy.
Jak wynika z relacji lekarzy i studentów weterynarii, w polskich rzeźniach można zobaczyć, jak nienarodzone młode kopią w łonach właśnie zabijanych matek. Po prostu duszą się. Gdy po rozcięciu brzucha mimo wszystko jeszcze żyją, dobija się je w sposób niemający nic wspólnego z zasadami etyki. Zdarza się, że pracownicy ubojni, z oszczędności, zamiast prądem robią to zwykłym uderzeniem lub kopnięciem w głowę. To nie zawsze kończy cierpienia młodych zwierząt, często jeszcze żywe trafiają do kontenera lub na taśmociąg. – Akcję, która miałaby uwrażliwić społeczeństwo na los rzeźnych zwierząt, planowaliśmy dopiero za jakiś czas, ale sygnały od lekarzy i studentów weterynarii, zwłaszcza o losie ciężarnych krów, były na tyle drastyczne, że od razu zdecydowaliśmy się działać – mówi Dorota Ceynowa-Szmołda z ruchu ekologicznego Green Angels, organizatora „Marszu na rzeźnie”.
Poza prawem
Ubój ciężarnych zwierząt jest o tyle okrutny, że w tym stanie cierpią niejako podwójnie. Ciąża może przebiegać z powikłaniami, sama w sobie być bolesna i trudna. Zwierzęta w tym czasie są bardziej wrażliwe i wyczulone na bodźce. Do tego dochodzi jeszcze transport, niekiedy bardzo długi i w przepełnionych kontenerach. Sami rzeźnicy nie zawsze wiedzą, która krowa, klacz czy maciora jest ciężarna, bo w Polsce nie ma obowiązku badania zwierząt rzeźnych pod tym kątem. Ustawa o ochronie zwierząt z 21.08.1997 r. dopuszcza ubój ciężarnych zwierząt z wyjątkiem tych w okresie okołoporodowym. Okres ten to ok. 10 procent czasu ciąży. Teoretycznie nie wolno zabić krowy tuż przed rozwiązaniem, ale w ósmym miesiącu ciąży i wcześniej tak.
– To zły przepis. Powinno się całkowicie zabronić uboju ciężarnych zwierząt. W Europie prawo tych spraw nie reguluje, bo nie ma takiej potrzeby. Hodowcy po prostu zwyczajowo nie oddają na ubój ciężarnych zwierząt. Powinny one być pod szczególną ochroną. Nie wiem, dlaczego rolnicy dopuszczają do pokrycia zwierząt, które potem jeszcze przed rozwiązaniem przekażą na ubój. Być może chodzi o to, że ciężarna sztuka jest cięższa, a więc droższa? Co prawda np. za cielaka też dostaliby pieniądze i nawet trochę większe, ale zawsze jest ryzyko, że przytrafią się komplikacje porodowe, młode zdechną lub będą chorować, a te jeszcze w łonie matki to pewny pieniądz – mówi dr Włodzimierz Gibasiewicz, lekarz weterynarii z trzydziestoletnim stażem.
Kwik rozpaczy
O sytuacji w polskich rzeźniach zrobiło się głośno trzy lata temu, po telewizyjnej emisji krótkiego filmu nakręconego przez OTOZ „Animals” w jednej z polskich ubojni.
– O tym, że łamane są przepisy dotyczące uboju zwierząt, było wiadomo już od dawna. Niestety, udokumentować to jest bardzo trudno, bo rzeźnie są pilnie strzeżone. W pierwszej, do której udało się nam wejść z kamerą, od razu nakręciliśmy wstrząsające zdjęcia świni żywcem wrzuconej do oparzalnika z wrzącą wodą. Wcześniej była nieprawidłowo ogłuszona i wykrwawiona. Do oparzalnika teoretycznie trafiają tylko martwe sztuki w celu usunięcia szczeciny. Jak się okazało, los ten spotyka też zwierzęta żywe i wszystkiego świadome. Kamera zarejestrowała, jak nieszczęsne zwierzę próbowało się wydostać, kopało i kwiczało żałośnie. Z czasem kwik cichł, póki nie skonało. Na pracownikach nie robiło to wrażenia. Powiedzieli, że „tak się zdarza” – mówi Ewa Gebert, prezes OTOZ „Animals”.
Wiwisekcja
Film został wyemitowany w telewizji i poruszył wszystkich. Największą korzyścią z jego nakręcenia był fakt, że główny lekarz weterynarii zlecił kontrolę rzeźni w Polsce. Jej wyniki opublikowano w 2004 r. Wyszło na jaw, że przypadki oprawiania żywych jeszcze zwierząt mogą nie być rzadkością, bo w blisko 60 proc. rzeźni łamie się przepisy o humanitarnym uboju. Oprócz brudu i bałaganu stwierdzono niesprawne urządzenia do przytrzymywania i ogłuszania zwierząt. To dowód, że w wielu przypadkach do oprawiana trafiają jeszcze przytomne i świadome wszystkiego sztuki. W wielu ubojniach brakowało izolacji wizualnej i akustycznej pomiędzy poczekalnią przedubojową i miejscem pozbawiania świadomości.
Według przepisów, w pomieszczeniu, gdzie właśnie przeprowadza się ubój, nie powinno być innych, oczekujących na swą kolej zwierząt. Tymczasem obsługa rzeźni nagminnie ich nie przestrzega. Jest to o tyle okrutne, że zwierzęta widząc i słysząc, co się dzieje, wyczuwają czekający je los. Niektóre drżą oblane śmiertelnym potem strachu. Inne ryczą lub omdlewając z przerażenia, padają na kolana. Czasami płaczą tak intensywnie, że strugi łez tworzą małe kałuże po bokach ich głów. Dla postronnych obserwatorów takie zachowanie kojarzy się z błaganiem o litość.
Archaiczna edukacja
– Z nieoficjalnych informacji, jakie posiadamy, wynika, że od 2004 r. sytuacja w polskich rzeźniach niewiele się zmieniła. Nadal jest bardzo źle. Sprzęt do ogłuszania jest sprawny głównie wtedy, gdy ma przyjechać jakaś kontrola. Także metody stosowane w ubojniach drobiu nie gwarantują odpowiedniego ogłuszania ptaków. Wiele z nich ciągle jeszcze żyje, gdy przechodzi do etapu wyparzania. Nadal zwierzęta czekają na ubój, patrząc na śmierć swych pobratymców. Od studentów weterynarii wiemy, że na uczelniach wciąż uczy się technik zabijania w oparciu o przestarzałe filmy instruktażowe. Przedstawiony na nich ubój prowadzony jest w archaiczny sposób, niezgodny ze standardami obowiązującymi w cywilizowanym świecie – mówi Wojciech Muża, sekretarz generalny Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce.
Ubój bez fachowego ogłuszenia jest w Polsce prawnie zakazany. W zeszłym roku w telewizji pokazano taki nieprofesjonalny, domowy ubój byczków w jednym z białostockich gospodarstw. Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce poinformowało o tym fakcie powiatowego lekarza weterynarii. Ten był bardzo zdziwiony, że taka forma uboju jest zakazana. Do dziś nie odpowiedział, jakie kroki podjęto w tej sprawie.
– Urodziłem się na wsi i pamiętam z dzieciństwa, że w naszym gospodarstwie zwierzęta były traktowane z szacunkiem. Ciężka praca ludzi i zwierząt zbliżała ich do siebie, dowodziła wzajemnej zależności, wytwarzała określoną więź. Widoczna ona była także w momentach uroczystych. Mój ojciec zawsze przed Wigilią szedł do stajni i dzielił się opłatkiem z końmi, krowami i owcami. Miał poczucie solidarności z tymi zwierzętami. Bardziej niż ludzie żyjący obecnie czuł, że ludzie i zwierzęta łączy tu, na ziemi, wspólny los, by przetrwać, są sobie potrzebni. To uczyło go szacunku do zwierząt. Pamiętam do dzisiaj, chociaż minęło kilkadziesiąt lat, jak pewnego dnia mój ojciec wskazał mi woźnicę brutalnie bijącego konia i powiedział, że tak postępować nie wolno. Już w Starym Testamencie Bóg domaga się troski o zwierzęta. Nie tylko dlatego, że są użyteczne dla człowieka, ale przede wszystkim dlatego, że są Jego stworzeniami i posiadają własną wartość. Są godne tego, by je traktować sprawiedliwie. Boga obchodzi ich los.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













