Logo Przewdonik Katolicki

Nie możemy ludziom mącić w głowach

Piotr Jóźwik
FOT. WWW.NIEZWYCIEZENI-FILM.PL

Z historykiem dr. hab. Dariuszem Libionką o upolitycznianiu najnowszej historii Polski rozmawia Piotr Jóźwik

Obchody rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte bez udziału wojska. Czy to mieści się w Pana głowie, czy już nie?
– Musi się zmieścić, bo nie takie rzeczy się zdarzały i zdarzać się będą.
 
Tym razem na szczęście się nie zdarzyły, bo prezydent Gdańska i przedstawiciele Ministerstwa Obrony Narodowej osiągnęli porozumienie.
– Najsmutniejsze jest to, że problem nie dotyczy tylko 1 września, ale właściwie wszystkich świąt państwowych i rocznic historycznych. Na każdym kroku mamy do czynienia z próbami ich upolitycznienia. A przecież nie o to chodzi. Najważniejsze powinno by uczczenie wspominanych wydarzeń i wyciągnięcie z nich wniosków.
 
Wykorzystywanie historii przez polityków to żadna nowość.
– Najgorsze jest jednak to, że część historyków świadomie bierze w tym udział. Mamy do czynienia z brutalizacją języka i łamaniem reguł obowiązujących w badaniach historycznych. Coraz więcej tekstów i wypowiedzi jest niepopartych żadnymi wypowiedziami lub świadomie nimi manipuluje. Dlatego razem z koleżankami i kolegami postanowiliśmy założyć portal ohistorie.eu. Zależy nam na dialogu i poważnej dyskusji. Zajmujemy się różnymi dziedzinami, ale ostatnią rzeczą, jaka przychodzi nam do głowy, jest to, żeby wplątywać nasze badania w politykę.
 
W Pana przypadku chyba trudno od niej uciec. Zajmuje się Pan Holokaustem i stosunkami polsko-żydowskimi.
– To prawda. Często słyszę pod swoim adresem różne zarzuty, a nawet insynuacje. Jestem historykiem akademickim. Interesuje mnie pisanie tekstów naukowych, a nie uprawianie polityki. Posłużę się przykładem książki Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski. Było wokół niej sporo kontrowersji, bo wszyscy skupiali się na najdramatyczniejszych historiach, a tak naprawdę w książce opisaliśmy całe spektrum zjawisk na polskiej prowincji w okresie niemieckiej okupacji. Ale o tym niewielu mówiło. Słyszeliśmy za to, że szkalujemy Polskę i uprawiamy antypolonizm. A nam nie chodziło o szukanie sensacji, ale próbę podjęcia poważniejszej dyskusji. A przede wszystkim o zbadanie, jak rzeczywiście było.
 
Tylko takiej dyskusji chyba nikt nie chciał. Woleliśmy myśleć, że wszyscy Polacy w czasie II wojny światowej zachowali się jak bohaterowie.
– I tak jest z każdym wydarzeniem z naszej historii. Przecież nawet historia obrony Westerplatte wzbudza ostre kontrowersje. My historycy musimy mieć świadomość, że słuchają nas ludzie, którzy nie mają specjalistycznej wiedzy. Wykonujemy zawód zaufania publicznego. Musimy spróbować podejść do każdego tematu kompleksowo i przedstawić naszą trudną historię ze wszystkimi jej blaskami i cieniami, a nie uprawiać publicystykę zgodną z naszymi poglądami politycznymi. Albo z oczekiwaniami tej czy innej władzy.
 
Problem w tym, że dziś nietrudno znaleźć historyków, którzy na jedno wydarzenie będą mieli dwa zupełnie inne spojrzenia.
– O szukanie konsensusu trudno, bo brakuje dzisiaj chęci do dyskusji. Mamy za to sytuację, w której niektórzy historycy przechodzą nad faktami do porządku dziennego i budują teorie, które z prawdą historyczną nie mają nic wspólnego. Owszem, znają źródła i opracowania swoich kolegów, ale co z tego? Biorą je w nawias i robią swoje. Gdy nie starcza argumentów, sięga się po środki administracyjne i zastrasza ludzi myślących niezależnie. Przynajmniej w niektórych instytucjach naukowych.
 
To tak można?
– Jak widać, tak. Ale to jest bardzo niebezpieczne, bo nie można ludziom mącić w głowach.
 
No dobrze, to co zrobić?
– Przede wszystkim odpolitycznić historię najnowszą. Dziś jest ona przedstawiana w skrajnie uproszczonej formie. Ma pokazywać jedną stronę medalu i skupiać się na wątkach cierpienia i heroizmu Polaków. Trafnym przykładem są tutaj rocznicowe obchody wybuchu powstania warszawskiego. Dobrze, że o nim pamiętamy, ale mam wrażenie, że do tego bardzo złożonego tematu, podchodzimy bez głębszej refleksji.
 
A nie ma Pan wrażenia, że takie tematy jak historia czy patriotyzm są ważniejsze dla obecnego rządu niż dla jego poprzedników?
– Prawo i Sprawiedliwość jest na pewno bardziej zdeterminowane w tych sprawach niż Platforma Obywatelska. Dla PO historia była tylko jednym z elementów, dla PiS to fundament. Mam nawet wrażenie, że w ocenie wielu zjawisk z przeszłości PO i PiS niewiele różni.
 
Historia i patriotyzm są też ważne dla obywateli. Brytyjski historyk Timothy Garton Ash w rozmowie z „Der Spiegel” zrobił liberałom „rachunek sumienia”. Stwierdził, że popełnili sporo błędów: zaniedbali ludzką potrzebę tożsamości i wspólnoty czy oddali prawicy takie hasła jak ojczyzna i patriotyzm. Kiedy czytam, jak Rafał Trzaskowski, kandydat PO na prezydenta Warszawy, chwali się w internecie, że zamiast patetycznej atmosfery defilady wybrał dominikański jarmark, na którym można kupić dżem, to zgadzam się z tą diagnozą.
– To nie jest tak, że liberałowie odrzucają patriotyzm. Oni mają na niego inny pomysł. Ta Wielka Defilada Niepodległości była oczywiście spektakularna. Problem nie tkwi w jej treści, ale formie. Za dużo było w niej gigantomanii, teatralności i przede wszystkim przesady. Porównania do okresu PRL nie są przesadą. Dziś znowu tego typu spektakle są potrzebne politykom, którzy w ten sposób chcą pokazać, jak wielcy i ważni byliśmy w przeszłości i jesteśmy dzisiaj. A potem wykorzystać to na użytek wewnętrzny i zewnętrzny.
 
Ale na tę defiladę przyszło ponad 100 tys. osób. Ludzie chcą uczestniczyć w takich wydarzeniach.
– I oczywiście nie ma w tym nic złego. Ale nasz patriotyzm trzeba budować też na innych fundamentach. Potrzebujemy poważnej refleksji nad naszą przeszłością, a nie tylko prostych odpowiedzi. To złożoność historii i jej niejednoznaczność pozwalają uczyć zrozumienia i szacunku dla innych. To ona pozwala widzieć w przeszłości zarówno dobre wzorce, jak i ostrzeżenia. Tutaj ważna jest praca u podstaw, ale jej efekty widoczne będą po latach. To jest zadanie dla historyków, a nie polityków. Jak na razie historycy nie pomagają Polakom dorosnąć. Podsycają narodową megalomanię i pielęgnują kompleksy.
 



Dariusz Libionka historyk, doktor habilitowany nauk społecznych, profesor nadzwyczajny w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. W 2008 r. odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Jest jednym z inicjatorów powstania portalu ohistorie.eu

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki