Mamy ludzi gonić do kościołów, powrócić do modelu opresyjnego chrześcijaństwa średniowiecznego?”. Naczelny „Tygodnika Powszechnego” nie ciągnie tego wątku. Podzielam zawartą w tym fragmencie jedną myśl. Nie ma łatwej recepty na odbudowę społecznego znaczenia Kościoła i religii. Możliwe, że czas masowego katolicyzmu się kończy (choć ten polski jest nadal dość masowy). I oczywiście na retoryczne pytania ks. Bonieckiego trzeba odpowiedzieć „nie”. Nikt nikogo nigdzie nie będzie zaganiać. Urzędowy, dekretowany katolicyzm to nie jest dobra droga. Ale jest też pytanie inne: jak się w obliczu takich wyzwań zachowywać. Co powinni robić, mówić, kapłani?
Jestem ostatnią osobą, która by im się narzucała z nieproszonymi radami. Niemniej jest taka formułka pojawiająca się w co drugim filmie: „Warto być sobą”. Nie chodzi mi jednak w tym przypadku o nieskrępowaną ekspresję tego, co gra w duszy. Ks. Boniecki pozwalający się przedstawiać dziennikarzowi jako ofiara swoich przełożonych, bez wątpienia jest sobą. Chodzi mi o poczucie tożsamości własnej instytucji. I własnej wspólnoty. Duchowny wybierający media niespecjalnie życzliwe katolickiemu przesłaniu, o tej tożsamości jakby nie pamiętał. Czy ogłaszając akurat na tych łamach: „Nie wierzę w Konferencję Episkopatu”, jest ksiądz panem siebie, czy śpiewa ksiądz w chórze, którego cele są zdecydowanie poza Kościołem? Muszę o to spytać.
Już w swoim pierwszym występie, w TVN, ks. Boniecki wdał się w rozważania o polskim Kościele jako instytucji pisowskiej. W „Wyborczej” jest bardziej wstrzemięźliwy, ale tę myśl ciągnie. Niby broni Episkopatu przed tym „zarzutem”, przypomina o niezależnym od rządu stanowisku biskupów w kwestii imigrantów. Ale generalnie idzie drogą podsuwaną przez media, które chcą, aby było jak dawniej, jak wczoraj. To znaczy, aby tradycyjne wartości miały coraz mniejszy wpływ na życie społeczne. Jego zdaniem niebezpieczeństwo „bycia pisowskim” istnieje. Biskupi są wciąż zagubieni. Boniecki ich przestrzega. Tylko co z wolnością wyboru? Biskupi z pewnością potrafią okazać niezależność wobec obecnej władzy, ostatnio w sprawie prezydenckich wet wobec ustaw sądowniczych. Ale czy to coś dziwnego, że nie zwalczają władzy, która jest im bliższa w sprawie celów, także moralnych. Ksiądz Boniecki rozumie wszystkich, a ich jakoś zrozumieć nie może. Tak wybrali.
A zwykli księża? Są wśród nich zagorzali zwolennicy liberalnej PO, a nawet o jednym z hierarchów mówił w podsłuchanej rozmowie niezawodny ks. Kazimierz Sowa. Ale większość ma taki odruch jak ich biskupi. Czasem i mocniejszy, bo są bliżej ludzi i widzą, kto jest przyjacielem Kościoła, a kto ich wrogiem. Z pewnością redakcja, od której naczelny „Tygodnika” zaczął swój powrót do komentowania rzeczywistości, przeciętnemu księdzu z przyjacielem się nie kojarzy. Ja się cieszę, że Kościół w Polsce jest wciąż różnorodny. I uważam, że jest w nim, powinno być, przestronne miejsce dla „Kościoła otwartego”. Bo dla higieny kościelnego życia potrzebni są ci, którzy chronią przed triumfalizmem, oschłością, korporacyjnym egoizmem. Więcej, podzielam niepokój ks. Bonieckiego przed wrażeniem „sojuszu tronu z ołtarzem”.
Tylko ta przestroga byłaby dużo wiarygodniejsza, gdyby padała z ust duchownego, który sam wolny jest od sojuszu z innym tronem, choćby tylko medialnym. Na dokładkę z tronem, który nie życzy dobrze ani katolicyzmowi, ani chrześcijaństwu.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













