Logo Przewdonik Katolicki

Prymas Tysiąclecia czytany dzisiaj

Paweł Stachowiak
fot. Archiwum PK

„Zadanie mego życia, zdaje się, skończone” – zapisał w swym dzienniku kard. Stefan Wyszyński ostatniego dnia milenijnego roku 1966. Tak to właśnie widział: zamknąć pierwsze tysiąclecie i wprowadzić Kościół w Polsce w nowe millennium.

A uczynił to w imponującym stylu – Śluby Jasnogórskie, Wielka Nowenna, poruszenie milionów Polaków, skuteczne przeciwstawienie się komunistycznej władzy, zwycięstwo w walce o kształt pamięci narodu. Tak, doprawdy miał prawo powiedzieć: „Rozpaliłem wam żagiew”.
 
Tak się robi
Jego wizja teologii narodu, symbiozy polskości i katolicyzmu, oparcia się na religijności ludu, na pielgrzymkach, peregrynacjach jasnogórskiego obrazu, masowych zgromadzeniach, budziła jednak wątpliwości. Oddanie Polski w „macierzyńską niewolę Maryi” zdawało się przejawem religijności archaicznej, nienadążającej za duchem czasu. Zżymała się inteligencja, zafascynowana ideami Vaticanum II, wątpliwości mieli niektórzy biskupi, wiatr soborowej odnowy wiał, zdaje się, w całkiem innym kierunku. Prymas był niezachwiany, wierzył, że jedynie wytyczona przez niego droga może uratować Kościół w Polsce. Nie widział potrzeby wsłuchiwania się w głosy osób i środowisk krytykujących jego wizję.
„Pamiętam, jak pewnego razu wdaliśmy się z nim w warszawskim Klubie Inteligencji Katolickiej w dyskusję, zarzucając m.in., że niektóre formy pobożności maryjnej mimo wszystko są zbyt płytkie, że estetyczna oprawa uroczystości budzi wątpliwości i że pomysł oddania narodu w niewolę jest w swojej warstwie językowej rażący, niepasujący do współczesnej wrażliwości. Prymas odpowiedział nam na to: „Jak się robi, tak się robi, ale się robi” – wspominała Stanisława Grabska, prezeska warszawskiego KIK-u, jedna z najwybitniejszych polskich teologów świeckich.
 
Spór z inteligencją
Prymas uważał, że jego kardynalska godność „księcia Kościoła”, szczególna odpowiedzialność za przyszłość Kościoła w Polsce, daje mu prawo do osobistego definiowania tego, co dobre, właściwe i słuszne dla polskiego chrześcijaństwa i niełatwo przyjmował jakiekolwiek głosy krytyczne wobec jego linii. Świeccy, szczególnie ci wyrażający wątpliwości, nie zawsze czuli się z tym dobrze, jak on z nimi rozmawiał. „Ksiądz prymas lubił mawiać, że w trudnych momentach inteligencja zawsze zawodziła Kościół, a lud przy nim trwał. Z drugiej strony rozmaite środowiska inteligenckie nie zawsze zachowywały się wobec prymasa lojalnie i nie zawsze cechowała je mądrość” – tak oceniał ten spór po latach ks. Adam Boniecki – reprezentant środowiska wielce wówczas wobec prymasa krytycznego. „W obronie polskiej racji stanu czy dobra polskiego Kościoła Wyszyński był wspaniały, nieustraszony”, twierdzi dziś redaktor senior „Tygodnika Powszechnego”. Czas leczy rany…

PK12-tablet-smartfon.jpg



Cały artykuł dostępny tylko w wersji elektronicznej  
http://e.przewodnik-katolicki.pl/

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 12/2020, na stronie dostępna od 08.04.2020

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki