Piszę ten tekst na dwa dni przed wyborami prezydenckimi w USA. Co dzień czytamy, o czym Amerykanie rozstrzygną 8 listopada Anno Domini 2016. Państwo czytając ten felieton, będą już znali odpowiedź.
W teorii my Polacy śledzimy je przede wszystkim pod kątem polityki międzynarodowej. Analizujemy zapowiedzi i wcześniejsze czyny (przede wszystkim Hillary Clinton, bo Donald Trump ma, gdy chodzi o czyny, białą kartę), aby się zorientować, czego możemy się spodziewać po europejskiej polityce nowej administracji.
Ale jest mnóstwo innych wymiarów. Ważnych przede wszystkim dla Amerykanów, ale w dzisiejszych czasach takie zdarzenia stanowią dla innych krajów swoisty wzorzec. To pytanie, jak światowe mocarstwo, ale i światowy bogacz, będzie rozstrzygał dylematy społeczne. Co pocznie z wszechwładzą swoich korporacji. A także, jak będą wyglądały decyzje w sferze najszerzej pojmowanej tematyki cywilizacyjnej, światopoglądowej. Prezydent może promować ustawy, wetować inne, wreszcie mianuje sędziów Sądu Najwyższego, a to w tym ciele wykuwa się realna polityka. Przypomnijmy: to sądowym wyrokiem zalegalizowano w USA na początku lat 70. aborcję.
I tu od razu zasadnicza uwaga. Świat politycznie poprawny traktuje Trumpa jako zasadnicze zagrożenie. Przede wszystkim ze względu na jego stanowisko wobec imigracji, niechęć do politycznej poprawności w sferze relacji z mniejszościami etnicznymi, także z powodu stosunku do paru tradycyjnych amerykańskich sporów, np. o nieograniczony dostęp do broni.
Zarazem Trump prawdziwym konserwatystą nie jest, chociaż w Polsce część prawicy chciałaby go kimś takim widzieć. Może być z punktu widzenia obrony tradycyjnego społeczeństwa najwyżej mniejszym złem w stosunku do poglądów Hillary Clinton, z pewnością przywiązanej do klasycznej lewicowej inżynierii, także międzynarodowej. On kilka razy zmieniał swoje stanowisko w kwestii aborcji czy związków jednopłciowych. Amerykanów mobilizuje, choć innych gorszy, bardziej wulgarnym stosunkiem do kobiet niż przemyślaną krytyką feminizmu chociażby.
Powtarza się tu prawidłowość z wielu krajów, także europejskich. Nowy typ prawicy chętnie odwołuje się do pewnego typu uprzedzeń, czasem uzasadnionych, czasem nie. Ale nie ma już zamiaru ustanawiać praw, które wymagają od człowieka wysiłku, postawienia innych wartości ponad ludzkim szczęściem. To samo dotyczy powiedzmy europejskich partii eurosceptycznych.
Polska jest tu swoistym wyjątkiem. Można się zżymać na sposób, w jaki PiS załatwił kwestię aborcji, zastanawiać do woli, czy ustawa, z której wydobyto przede wszystkim 4-tysięczne zapomogi, to dobra recepta na ochronę życia. Ale sam fakt, że taka debata się w Polsce toczy, jest ewenementem. W takim zakresie i w takiej formule nie toczy się nawet na Węgrzech Orbana.
Polska prawica ma mnóstwo wad, ale przecież kilka zalet. Usiłuje być chrześcijańska. Trudno takiego nastawienia oczekiwać od pana Trumpa. Nie tylko dlatego, że jego życie jest antytezą takiego nastawienia. Także i dlatego, ze cały model jego poglądów zakłada brutalny hedonizm. W nim mieści się również chęć powstrzymania imigrantów – słuszna, niesłuszna, ale nie powodowana zamiarem obrony tradycyjnych wartości, tak jak rozumieją je Polacy.
Nie wiem, czy da się polską specyfikę utrzymać. Na pewno prezydentura pani Clinton będzie nacechowana większą dozą liberalno-lewicowego misjonarstwa. Naciski amerykańskiego ambasadora, abyśmy wszystko zmienili w imię nowej moralności, będą się powtarzać raz za razem. Trump jest w tym sensie dla polskiej prawicy bezpieczniejszy. Tyle że – jeśli wierzyć jego zapewnieniom – nieobca jest mu myśl o geopolitycznym opuszczeniu Polski i całej wschodniej Europy. Wybór między dżumą i cholerą – jak bardzo niedyplomatycznie zauważył wicepremier Morawiecki.
Ja zaś cieszę się, że nie jesteśmy całkiem tacy jak świat…
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













